WAŻNE
TERAZ

Kobiety z Bieszczad są przerażone. Słowa Tuska mocno zabolały

Paweł PawłowskiEryk Kryński

Prawo międzynarodowe w dobie chaosu. Podwójne standardy polityki USA

Czy prawo międzynarodowe jeszcze istnieje? W dobie narastających konfliktów zbrojnych i kryzysu globalnego przywództwa to pytanie staje się kluczowe dla bezpieczeństwa państw, które polegają na stabilności ładu międzynarodowego. W programie "Żeby Wiedzieć" dr Mateusz Piątkowski z Uniwersytetu Łódzkiego analizuje stan współczesnych stosunków międzynarodowych oraz kontrowersyjne plany prezydenta USA Donalda Trumpa.

Najważniejsze informacje:

  • Ekspert podkreśla, że kluczowy artykuł Traktatu Waszyngtońskiego nie zawiera prawnego przymusu militarnego. Państwo członkowskie zobowiązuje się do podjęcia działań, "jakie uzna za konieczne", co w skrajnym przypadku może oznaczać jedynie wysłanie symbolicznego kontyngentu lub wsparcia politycznego.
  • Mimo "miękkich" zapisów, Artykuł 5 działa dzięki sile niepewności agresora. Dopóki Rosja nie ma 100% pewności, że NATO nie zareaguje, boi się testować sojusz. Dr Piątkowski ostrzega jednak przed "sytuacją testową" (np. w przypadku inwazji Estonii), która mogłaby obnażyć brak woli politycznej.
  • Rozmówca podkreśla, że w dzisiejszych czasach obserwujemy powrót do polityki mocarstwowej, w której USA i Rosja traktują prawo międzynarodowe instrumentalnie. Stany Zjednoczone stosują podwójne standardy, które pozwalają ich przeciwnikom na argumentacje swoich działań zbrojnych.
  • Prawnie USA mogą przejąć Grenlandię tylko drogą kupna za zgodą Danii. Ewentualne ogłoszenie niepodległości przez wyspę i przyłączenie do USA przypominałoby nielegalną aneksję Krymu.

Artykuł 5. Żelazna gwarancja czy "skrawek papieru"?

Pierwszy rok drugiej kadencji Donalda Trumpa był jednym z największych wyzwań dla spójności NATO w historii jego istnienia. Europa obawia się, że USA mogłyby porzucić ją w obliczu potencjalnego zagrożenia ze strony Rosji. Podczas rozmowy w programie dr Mateusz Piątkowski przywołał historyczną analogię z 1914 roku, kiedy to niemiecki kanclerz pytał Brytyjczyków o kwestę ataku na Belgię, "czy będą walczyć za skrawek papieru?". Dziś pytanie wydaje się być bardziej aktualne niż kiedykolwiek, w kontekście wschodniej flanki NATO.

Ekspert, analizując zapisy traktatu NATO, zwrócił uwagę na brak jasnych konkretów. – Artykuł 5 nie zawiera przymusu. Jest zobowiązanie (...), ale to zobowiązanie może się skończyć na kontyngencie, jakiejś grupie stu żołnierzy. Artykuł mówi: "udzieli pomocy stronie lub stronom napadniętym, podejmując niezwłocznie (...) działania, jakie uzna za konieczne" – tłumaczył prawnik.

Piątkowski podkreślił, że sformułowanie "jakie uzna za konieczne" daje państwom członkowskim ogromną swobodę interpretacji. – W tym mieści się prawo do przyjścia z pomocą zbrojną, asystowania (...). Ale nie ukrywajmy, że to wszystko sprowadza się do tak zwanej "koalicji chętnych", bo to jest decydujące: kto faktycznie przyjdzie z pomocą i z asystą sił zbrojnych – ocenił gość programu.

Siła niepewności Putina

Mimo że z prawnego punktu widzenia Artykuł 5 może wydawać się "miękki", dr Piątkowski uważa, że wciąż posiada on kluczowe znaczenie. W praktyce, zapisy traktatu oraz dynamika relacji państw NATO sprawiają, że sojusz ma potencjał do odstraszania potencjalnych ataków. Paradoksalnie, wynika ona z braku pewności po stronie agresora.

– Potencjalny przeciwnik nie wie, czy Artykuł 5 na pewno nie działa. I to jest siła tego artykułu. (...) Dopóki faktycznie nie doprowadzimy do sytuacji, w której przeprowadzimy ten test (...) to jest ciągle, jak to mówią Amerykanie, "benefit of the doubt" [przywilej wątpliwości, w tym przypadku, na rzecz wiarygodności NATO – red.] – wyjaśniał ekspert.

Dopóki Rosja musi kalkulować ryzyko pełnoskalowej wojny z USA, Artykuł 5 spełnia swoje zadanie. Największym zagrożeniem jest moment, w którym Kreml uzna, że Zachód jest tak słaby lub podzielony, że na pewno nie zareaguje. – Jeżeli stworzy się sytuacja testowa i okaże się, że reakcji nie będzie, to będzie wiedział, że nie działa. I wtedy mamy sytuację upadku wiarygodności – ostrzegał Piątkowski.

Prawnik zauważył też, że w historii bywały momenty, gdy deklaracje polityczne (nawet bez traktatów) znaczyły więcej niż prawo, jeśli stała za nimi wola polityczna. Tak właśnie było we wspomnianym przypadku Wielkiej Brytanii, która zdecydowała się bronić Belgii przed Niemcami w trakcie I wojny światowej, pomimo wątpliwości prawnych.

Prawo międzynarodowe. Między utopią a anarchią

W szerszym kontekście rozmowy dr Piątkowski opowiadał o stanie całego systemu prawa międzynarodowego. Przyznał, że w sferze użycia siły (jus ad bellum) przeżywa ono głęboki kryzys, zarówno wizerunkowy, jak w kwestii rzeczywistych naruszeń.

– Główny problem niestety jest tak stary jak społeczność międzynarodowa. Problemem jest to, że jest to społeczność anarchizowana. (...) Stany Zjednoczone wielokrotnie zasygnalizowały, że wycofują się z roli światowego policjanta i chyba nie ma nikogo, kto chciałby wstąpić w tę rolę – mówił ekspert.

Zwrócił jednak uwagę, że nie należy wylewać dziecka z kąpielą. Wiele dziedzin prawa międzynarodowego (prawo dyplomatyczne, lotnicze, handlowe) wciąż funkcjonuje sprawnie. – Nikt nie nagradza za przestrzeganie prawa. (...) Jesteśmy bombardowani naruszeniami, więc wysnuwamy przekonanie, że nie ma żadnego prawa. Ale nikt nam nie da nagrody za to, że przechodzimy na zielonym świetle – obrazował sytuację.

Rada Bezpieczeństwa ONZ. Jedyny sukces to brak III wojny

Dynamika prac ONZ jest kolejnym przykładem dysfunkcji prawa międzynarodowego. Wielu komentatorów krytykuje system ONZ, ponieważ faworyzuje on mocarstwa z poprzedniego wieku i w praktyce pozwala im stawiać się ponad prawem.

Jednak pomimo paraliżu decyzyjnego w sprawie kryzysów humanitarnych w Ukrainie, Jemenie, Sudanie, czy w Gazie, dr Piątkowski bronił sensu istnienia Rady Bezpieczeństwa ONZ i prawa weta, przysługującego jej stałym członkom (USA, Rosja, Chiny, Francja i Wielska Brytania). – Rada Bezpieczeństwa ONZ ma jeden sukces: zapobiegła wybuchowi wojny światowej. To weto jest alternatywą do wciśnięcia czerwonego przycisku – stwierdził.

Ekspert argumentował, że system, w którym mocarstwa atomowe (Rosja, USA, Chiny) nie mogą zostać przegłosowane i "dociśnięte do muru" w sprawach kluczowych dla ich bezpieczeństwa, chroni świat przed nagłymi desperackimi decyzjami i szybką eskalacją globalnych konfliktów.

Wenezuela a Ukraina. Podwójne standardy USA

Kolejnym charakterystycznym punktem współczesnego systemu międzynarodowego jest kwestia podwójnych standardów. Interwencje USA (np. w Iraku czy w Wenezueli) osłabiają prawo międzynarodowe i dają argumenty dyktatorom, którzy łamią prawo międzynarodowe. Stany Zjednoczone rozpoczęły wojnę w Iraku, pomimo że nie uzyskały w tej sprawie pozwolenia ze strony Rady Bezpieczeństwa ONZ. Podobnie, amerykańska interwencja w Wenezueli, czy wspomagana przez USA wojna Izraela w Strefie Gazy zostały przeprowadzone wbrew założeniom prawa międzynarodowego.

Sytuacje te pozwalają w dużo łatwiejszy sposób argumentować swoje działania innym państwom naruszającym zasady systemu. – Z punktu widzenia prawa międzynarodowego interwencja w Wenezueli jest niemożliwa do obrony. (...) Skoro Trump mówi: "Maduro to dyktator, więc interweniujemy", to przecież Putin mówi: "Zełenski to dyktator, więc interweniujemy" – tłumaczył Piątkowski. Prawnik ostrzegł, że "przechodzenie do porządku dziennego" nad naruszeniami prawa przez Zachód (jak w przypadku Kosowa czy Iraku) wraca po latach jako broń w rękach Rosji.

Czy USA mogą legalnie przejąć Grenlandię?

Pod koniec rozmowy ekspert wypowiedział się na temat konfliktu o Grenlandię. Dr Piątkowski wyjaśnił, że jedyną legalną drogą do przejęcia wyspy przez USA jest transakcja jej kupna za zgodą Danii. Innej drogi, z prawnego punktu widzenia, nie ma. – Stany Zjednoczone bez zgody Danii nie mają żadnego argumentu prawnego. (...) Dania nie ma nawet obowiązku negocjowania – tłumaczył.

Prawnik rozważył również scenariusz, w którym Grenlandia ogłasza niepodległość od Danii na podstawie międzynarodowego prawa narodów do samostanowienia i przyłącza się do USA. – To jest trochę scenariusz krymski, który miał miejsce w 2014 roku. (...) Granie kwestią samostanowienia jest bardzo niebezpieczne – ocenił.

Podkreślił również, że prawo do samostanowienia w formie secesji (deklaracji o odłączeniu się danego regionu od istniejącego państwa), w myśl prawa międzynarodowego, przysługuje tylko narodom systemowo prześladowanym, co nie dotyczy Grenlandczyków posiadających szeroką autonomię od Danii.

Zobacz, o czym dyskutowano w pełnym materiale:

  • Czy NATO wyśle wojsko? Analiza prawna Artykułu 5: co oznacza zwrot "działania, jakie uzna za konieczne" i czy wystarczy wysłać koce zamiast czołgów?
  • "Estońska Narwa": Dlaczego Putin boi się testować NATO i w jakim scenariuszu ten strach może zniknąć?
  • Świat bez policjanta. Kto pilnuje porządku, gdy USA rezygnują z roli światowego policjanta, a Chiny się za nią nie wezmą?
  • Czemu służy weto w ONZ? Paraliż Rady Bezpieczeństwa mógł powstrzymać świat przed nuklearną zagładą.
  • Trump i Wenezuela. Jak amerykańskie interwencje dały paliwo rosyjskiej propagandzie w sprawie Ukrainy?
  • Nieruchomość czy państwo? Czy USA może legalnie kupić Grenlandię i co na to Duńczycy?
  • Lekcja z Budapesztu. Dlaczego memorandum z 1994 roku było dla Ukrainy "tragiczną stygmą" i dlaczego Kijów żąda traktatów, a nie deklaracji?
Więcej wideo
Rosyjskie drony nad NATO. "Nie można strzelać z armaty do muchy"Rosyjskie drony nad NATO. "Nie można strzelać z armaty do muchy"
Żukowska krytykuje prezydenta. Mocne słowa ws. sędziów TKŻukowska krytykuje prezydenta. Mocne słowa ws. sędziów TK
Eksplozje nad Bałtykiem. Nagrania nie pozostawiają złudzeńEksplozje nad Bałtykiem. Nagrania nie pozostawiają złudzeń
Żukowska tłumaczy Wieczorka. "Rozmawialiśmy o tym na klubie"Żukowska tłumaczy Wieczorka. "Rozmawialiśmy o tym na klubie"
Żukowska reaguje na tekst WP: Traktowanie po macoszemu przez premieraŻukowska reaguje na tekst WP: Traktowanie po macoszemu przez premiera
Łukaszenka w Korei Północnej. Tak go powitali w PjongjanguŁukaszenka w Korei Północnej. Tak go powitali w Pjongjangu
W Sejmie o zachowaniu Nawrockiego. Posłowie nie gryźli się w językW Sejmie o zachowaniu Nawrockiego. Posłowie nie gryźli się w język
Wybrane dla Ciebie
CBA zatrzymało troje notariuszy. Chodzi o przejęcie niemal 50 mln zł
CBA zatrzymało troje notariuszy. Chodzi o przejęcie niemal 50 mln zł
Czarne chmury nad Braunem. Parlament Europejski zdecydował
Czarne chmury nad Braunem. Parlament Europejski zdecydował
Uzależniła się od social mediów. Wygrała w sądzie z Metą i YouTube
Uzależniła się od social mediów. Wygrała w sądzie z Metą i YouTube
Surowsze kary. Minister zapowiada dokręcenie śruby pijanym kierowcom i dezinformatorom
Surowsze kary. Minister zapowiada dokręcenie śruby pijanym kierowcom i dezinformatorom
Komitet Noblowski pokaże listę prezentów. To pokłosie afery Epsteina
Komitet Noblowski pokaże listę prezentów. To pokłosie afery Epsteina
Autobus runął do rzeki. Nagranie z dramatycznego wypadku w Bangladeszu
Autobus runął do rzeki. Nagranie z dramatycznego wypadku w Bangladeszu
Przydacz o różnicach w rozmowach z Orbanem. Polska złożyła propozycję
Przydacz o różnicach w rozmowach z Orbanem. Polska złożyła propozycję
Sikorski do Przydacza: "Bzdura". Poszło o wizytę u Orbána
Sikorski do Przydacza: "Bzdura". Poszło o wizytę u Orbána
Śmieciowy przewrót w stolicy. Plomby na pojemnikach
Śmieciowy przewrót w stolicy. Plomby na pojemnikach
Kobiety z Leska mówią o przerażeniu, nowe informacje ws. cieśniny Ormuz, TISZA zwiększa przewagę [SKRÓT PORANKA]
Kobiety z Leska mówią o przerażeniu, nowe informacje ws. cieśniny Ormuz, TISZA zwiększa przewagę [SKRÓT PORANKA]
Odpowiadał za blokadę Ormuz. Izrael miał go wyeliminować
Odpowiadał za blokadę Ormuz. Izrael miał go wyeliminować
Będzie taniej na święta? Znamy plan rządu w sprawie cen paliw
Będzie taniej na święta? Znamy plan rządu w sprawie cen paliw