Trwa ładowanie...

Prawo i Sprawiedliwość: wojenki, chaos i zaskoczenie [ANALIZA]

Jeszcze we wtorek przed południem ryzyko utracenia większości sejmowej przez partię Kaczyńskiego było poważne, a w ugrupowaniu zrobiło się bardzo nerwowo. Wieczorem emocje nieco się uspokoiły, jednak wygląda na to, że tylko na chwilę. PiS boryka się z wewnętrznymi problemami: niezadowoleniem szeregowych posłów, wojenką Zbigniewa Ziobry z Mateuszem Morawieckim i tarciami na poziomie władz okręgów.

Share
Warszawa, 12.07.2020. Wybory prezydenta RP. n/z Jaroslaw Kaczynski.
Warszawa, 12.07.2020. Wybory prezydenta RP. n/z Jaroslaw Kaczynski.Źródło: Aleksiej Witwicki / Forum, fot: RM, Aleksiej Witwicki / Forum
d1cv45s

Gorąca linia między Kancelarią Premiera Mateusza Morawieckiego a centralą partii PiS na ulicy Nowogrodzkiej, pilne narady na komunikatorach Teams i WhatsApp, pielgrzymki i esemesy do posłów, których wytypowano jako osoby mogące odejść z klubu parlamentarnego PiS.

Wywiad Lecha Kołakowskiego, który w rozmowie z radiem RMF FM zapowiedział, że wraz z grupą kilku posłów odejdzie z PiS, wywołał zaskoczenie wśród czołowych polityków Prawa i Sprawiedliwości. - Dziś odchodzę z PiS. Nie jesteśmy uciekinierami, jesteśmy bohaterami. To grupa kilku osób. Rozmawiamy o nazwie koła – mówił poseł.

Jak wynika z informacji, które jako pierwszy przedstawił Marcin Dobski z "Wprost", wśród zbuntowanych posłów mieli znaleźć się m.in. były minister rolnictwa Krzysztof Ardanowski, Katarzyna Czochara i Teresa Hałas. Wszyscy oni, podobnie jak Kołakowski, znaleźli się w grupie piętnastu posłów PiS zawieszonych decyzją Jarosława Kaczyńskiego w prawach członków partii po głosowaniu w sprawie ustawy: "Piątka dla zwierząt".

d1cv45s

- Szczerze mówiąc, kiedy Ardanowski powiedział szefowi klubu PiS Ryszardowi Terleckiemu, że ma listę kilkunastu parlamentarzystów, którzy są gotowi odejść wraz z nim, zostało to przez kierownictwo partii całkowicie zignorowane. Uznano to za szantaż i zbagatelizowano. We wtorek zapanowało spore zaskoczenie – mówi nam jeden z członków Komitetu Politycznego PiS.

Rozłam w PiS. "Jedyną drogą jest budowanie czegoś zdrowego"

"Szturm modlitewny" do zbuntowanych

Według naszych źródeł, przedstawiciele kierownictwa PiS we wtorek do późnych godzin popołudniowych prowadzili intensywne rozmowy z zawieszonymi parlamentarzystami, przekonując ich do pozostania w ugrupowaniu. Zarówno oficjalne, jak i nieoficjalne: do potencjalnych secesjonistów mieli dzwonić też ich partyjni koledzy, działacze terenowi, samorządowcy.

- To był prawdziwy szturm modlitewny. Czego dotyczyły rozmowy? Odwieszenia ich w prawach członków partii, totalnej rezygnacji z ustawy "Piątka dla zwierząt" i dymisji nowego ministra rolnictwa Grzegorza Pudy – twierdzi nasze źródło. I dodaje, że wstępnie rozmowy zakończyły się pewnym konsensusem.

d1cv45s

- Nikt na razie pisma o odejściu z klubu nie złożył, a jeśli wszystko pójdzie tak, jak zakładamy, to z koła Ardanowskiego będzie co najwyżej kółko – słyszymy.

Ale jednocześnie Prawo i Sprawiedliwość przygotowywało się na wariant alternatywny, w którym rzeczywiście 4-5 posłów skupionych wokół Krzysztofa Ardanowskiego mogłoby odejść z klubu parlamentarnego PiS i założyć własne koło.

- Na dzisiaj jest tak, że posłowie "rolnicy" są mocno wkurzeni na sposób, w jaki ich potraktowano, ale jeśli Kaczyński wycofa się zarówno ze starej, jak i nowej, czyli tej projektowanej "piątki", to z wyjątkiem plus-minus pięciu osób zostaną, bo faktycznie nie mają gdzie iść - mówił nam informator związany z grupą niezadowolonych parlamentarzystów. - Ardanowski jest bardziej zdeterminowany, bo gra na bycie wewnętrznym lub zewnętrznym koalicjantem, z którym musiano by uzgadniać wszystkie sprawy rolnicze - dodawał nasz rozmówca.

d1cv45s

- Liczymy na rozsądek pana ministra Ardanowskiego i posła Kołakowskiego, na to, że emocje opadną, będziemy mogli rozmawiać i dalej dobrze współpracować – powiedział mi poseł Sobolewski.

Wojenki na dwóch frontach

O tym, czy i kto - jeżeli w ogóle - odejdzie z Prawa i Sprawiedliwości, zadecydują zapewne najbliższe dni. Jednak jak słyszymy w kuluarach partii, i jak wynika z emocji, jakie wzbudziło oświadczenie posła Kołakowskiego o możliwym odejściu, zakończenie rekonstrukcji rządu nie wygasiło bynajmniej wewnętrznych wojen w Zjednoczonej Prawicy.

- To jeden z elementów nieuchronnego procesu odśrodkowego w Zjednoczonej Prawicy, przypominającego lata '90. Niedawna wolta Gowina pokazała, że jest taka możliwość, by się zbuntować przeciw Kaczyńskiemu, że można na wojenkach wymierzonych we własny obóz budować pozycje i nie ponieść konsekwencji - ocenia prof. Rafał Chwedoruk, politolog Uniwersytetu Warszawskiego.

Obóz rządzący ma jednak problem, bo wewnętrzne wojenki stały się nie tylko udziałem koalicjantów PiS, ale także i działaczy samego ugrupowania.

d1cv45s

- Jest duże niezrozumienie i niezadowolenie w klubie z polityki władz PiS. To walka o wpływy i to zarówno na poziomie sejmowym, jak i lokalnym. Im bliżej Kongresu PiS, tym więcej będzie się działo, bo coraz więcej działaczy i posłów czuje się niedocenionych, odsuwanych czy zagrożonych – twierdzi jeden z parlamentarzystów PiS. Nasz rozmówca dodaje też, że coraz częściej w partii słychać pytanie, kiedy - i czy w ogóle - Jarosław Kaczyński walnie pięścią w stół i powie "koniec tej zabawy".

Front krajowy

Na razie Jarosławowi Kaczyńskiemu nie udało się, mimo osobistego wejścia do rządu, zakończyć waśni między Zbigniewem Ziobrą, Jarosławem Gowinem i Mateuszem Morawieckim. Kiedy szef rządu zapowiadał zawetowanie budżetu unijnego, natychmiast Ziobro zorganizował konferencję prasową i ogłosił, że szef rządu robi w zasadzie wyłącznie to, czego on sam od niego oczekuje i żąda.

- Zbyszek gra bardzo nieuczciwie. My, zgodnie z umową, powstrzymujemy się od oceniania jego działalności, nam nie wolno, natomiast on sam lub za pomocą swoich ludzi nieustannie nas atakuje. Co gorsza, narzuca narrację, która spycha nas do prawego narożnika – mówi nam jeden z bliskich współpracowników Mateusza Morawieckiego. - Mamy kryzys pandemiczny, ale nie mówimy o rozwiązaniach gospodarczych, o pomysłach dla biznesu, tylko za sprawą ekipy Ziobry prowadzimy destrukcyjną dla nas dyskusję jak nie o LGBT, to o aborcji – dodaje nasz rozmówca.

Nie ulega wątpliwości, że obóz Zjednoczonej Prawicy rzeczywiście w ostatnich miesiącach mocno skręcił w prawo i prowadzi narrację głównie światopoglądową. Tyle że jak zauważa np. w mediach społecznościowych część komentatorów życzliwych PiS – sprzyja to głównie budowie Solidarnej Polski.

d1cv45s

Wśród części polityków PiS pojawiła się też teoria, że bunt kilku "posłów Ardanowskiego" też mógł mieć ciche poparcie krytycznie oceniających "Piątkę dla zwierząt" ziobrystów. W innym przypadku szeregowi, bliżej nieznani posłowie nie ryzykowaliby kariery politycznej, grożąc odejściem z partii. - Dzisiaj obowiązuje zakaz transferów między koalicjantami, ale jeśli Zjednoczona Prawica by się rozpadła, to kto przygarnąłby ich na listy? - mówi nam jeden z posłów.

Zwolennicy Zbigniewa Ziobry też nie ukrywają, że rozejmu między nimi a ludźmi Morawieckiego już nie ma.

- Morawiecki nie panuje nad niczym, mamy chaos covidowy, tracimy punkty poparcia, a on wierząc, że prezes ogłosi go swoim delfinem, skupia się wyłącznie na budowie własnej pozycji. Dzisiaj wszyscy są przeciw Morawieckiemu, nawet Gowin czuje się przez niego oszukany - uważa jeden ze stronników Zbigniewa Ziobry.

Front terenowy

Na te swary nakłada się też sytuacja w terenowych strukturach PiS - emocje podsyciła tam lipcowa zapowiedź Jarosława Kaczyńskiego o dokonania znaczących zmian organizacyjnych w lokalnych strukturach. Szefami struktur prawdopodobnie zostaliby ludzie, którzy dziś nie pełnią żadnych funkcji we władzach centralnych partii, rządzie lub parlamencie.

d1cv45s

- Jeżeli Jarosław zrobi "rzeź" na kongresie, a takie były zapowiedzi w odniesieniu do struktur, gdzie miał stawiać na młodych, to takich Kołakowskich może być nie 5 czy 15, a 30 – uważa jeden z działaczy Zjednoczonej Prawicy.

Jak wojna w terenie przekłada się na sytuację PiS w parlamencie, widać chociażby po wydarzeniach ostatnich dni. Posłanka Katarzyna Czochara, która – według nieoficjalnych doniesień - mogłaby ewentualnie znaleźć się w kole z Ardanowskim i Kołakowskim (gdyby takie powstało), była niedawno szefową PiS na Opolszczyźnie. Odkąd straciła stanowisko na rzecz Violetty Porowskiej, tarcia między nimi przeniosły się także na lokalne struktury samorządowe.

- Porowska jest związana z dawnym "zakonem PC", z kolei Czochara "gra" w polskim sejmiku z Januszem Kowalskim z Solidarnej Polski przeciw niej. I tak to się toczy w niejednym regionie – słyszymy od polityków PiS. I podają kolejne przykłady. - Kołakowski, zawsze lojalny wobec Kaczyńskiego, wściekł się, kiedy został zdjęty z szefa łomżyńskich struktur. A tam od dawna wojna w strukturach każdego z każdym – mówią.

Zdaniem ekspertów dziś Prawo i Sprawiedliwość potrzebuje nowego otwarcia, by zatrzymać wewnętrzny proces destrukcji.

- Potrzebuje nowej formuły, nowych pomysłów, bo jeśli dekompozycja Zjednoczonej Prawicy będzie postępować, to w pewnej perspektywie czasowej pojawi się próba tworzenia nowej większości sejmowej, ale już bez udziału Prawa i Sprawiedliwości – uważa prof. Chwedoruk.

Wojciech Wybranowski dla WP Opinie

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl
Oceń jakość artykułu:
Zależy nam na podnoszeniu jakości naszego dziennikarstwa. Twoja opinia jest dla nas ważna!
d1cv45s

Podziel się opinią

Share

Komentarze

Trwa ładowanie
.
.
.
d1cv45s
d1cv45s
Więcej tematów