Dochodziła godzina pierwsza w nocy, kiedy do komendy policji w Nisku przyszła matka dziewczynki. Powiedziała, że jej córka dotąd nie wróciła ze szkoły. Policjanci natychmiast rozpoczęli poszukiwania. Ustalili, że Kasia w towarzystwie trzech koleżanek ze szkoły po lekcjach poszła nad San - powiedział Międlar.
Dziewczynki próbowały dostać się na wyspę na rzece. Brodząc w wodzie, w pewnej chwili Kasia zniknęła pod wodą. Jedna z koleżanek próbowała ją ratować, ale sama zaczęła tonąć.
Przerażone 12-latki wróciły do domów. Nic nikomu nie powiedziały o tragedii nad Sanem. W nocy policjanci znaleźli nad rzeką ubranie i rower Kasi - dodał Międlar.