Trwa ładowanie...
d43icab

Posłanki PiS bronią Zbonikowskiego. Pisał: "Żona ma być ładna, żeby seks nie był przymusem"

Łukasz Zbonikowski po raz kolejny gorszy, tym razem za sprawą "Przepisu na żonę" - własnoręcznie napisanej notatki, ujawnionej przez jego żonę. "Dobrze, aby była naiwna, bo uwierzy w co trzeba" - pisał poseł PiS. Co na to jego koleżanki z klubu? O Zbonikowskim rozmawiają niechętnie, ale jeśli już, to bronią polityka, który do konserwatywnej partii pasuje jak pięść do nosa.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Partyjne koleżanki bronią Łukasza Zbonikowskiego, który miał napisać pełen seksistowskich stwierdzeń "Przepis na żonę".
Partyjne koleżanki bronią Łukasza Zbonikowskiego, który miał napisać pełen seksistowskich stwierdzeń "Przepis na żonę". (PAP, Fot: Tytus Żmijewski)
d43icab

"Ma być ładna, żeby seks nie był przymusem. Niewysoka, z płaską głową, żeby można było na niej postawić szklankę z piwem. Do tego posłuszna, inteligentna i w miarę majętna. Powinna być katoliczką – by wiedziała, gdzie jej miejsce. Dobrze, aby była naiwna, bo uwierzy w co trzeba". Autor: Łukasz Zbonikowski, poseł Prawa i Sprawiedliwości. To fragment notatki, własnoręcznie napisanej przez polityka, której treść ujawniła jego żona Monika Zbonikowska w "Gazecie Wyborczej".

Wygnanie i powrót

Para jest w trakcie rozwodu, a powodem ma być romans polityka z asystentką (pseudonim "Goldie"). Dowodem miały być badania śladów DNA na bokserkach posła i szklance używanej przez "Goldie". Polityk miał też stosować wobec żony przemoc i próbować odebrać jej majątek. Kiedy sprawy ujrzały światło dzienne tuż przez wyborami w 2015 roku, Zbonikowski został usunięty z PiS, próbowano go też usunąć z list wyborczych, ale było już za późno. Polityk przyszedł na konwencję wyborczą w Toruniu, na co ze złością zareagował Jarosław Kaczyński. Choć nazwisko Zbonikowskiego wówczas nie padło, w powszechnym przekonaniu to na niego ciskał gromy prezes.

d43icab

Po wyborach wszystko to poszło w niepamięć - Zbonikowski wszedł do klubu PiS, co tłumaczono niewielką przewagą i szablami potrzebnymi do wygrywania głosowań. Jednak od tego czasu obóz PiS się wzmocnił, przewaga nad opozycją jest znacznie większa i Zbonikowskiego spokojnie można by się pozbyć. Ale nie spadł mu z głowy włos, także po opublikowaniu przez "Gazetę Wyborczą" seksistowskich zapisków posła.

Front obrony seksisty

Co na to klubowe koleżanki Zbonikowskiego? Zadzwoniliśmy do nich, by spytać, jak czują się w jednym klubie z człowiekiem o takich poglądach na kobiety. - Proszę pana, ja w sprawy personalne się nie wtrącam - orzekła posłanka Gabriela Masłowska. - Nie mam pełnej informacji, a sprawy rodzinne są najtrudniejsze i trudno tu wyrokować cokolwiek. Od tego są odpowiednie instytucje, mają możliwość sprawdzenia dowodów, niech się wypowiedzą. Każdy musi być równy wobec prawa, posłowie też, ale proszę nie stawiać mnie w sytuacji, w której muszę wydawać jakieś wyroki - powiedziała posłanka PiS.

Tę wypowiedź parlamentarzystka autoryzowała. w mailu zaznaczyła, że nie zgadza się na publikację drugiej części cytatu, choć w ustawie, za którą sama zagłosowała nie ma takiej możliwości. Znowelizowane Prawo prasowe pozwala także na zacytowanie wypowiedzi, jeśli jest to cytat dosłowny. Oto reakcja Gabrieli Masłowskiej na cytat z "Przepisu na żonę" autorstwa Łukasza Zbonikowskiego:

d43icab

Śmiech posłanki

- Trzeba sprawdzić, czy to prawda, a ja nie mam takich możliwości. Po drugie to jest już ocena moralna, żeby ich dokonywać, muszę mieć pewne dowody, świadectwa, nie zajmuję się tym - niech się zajmą wyborcy, odpowiednie instytucje, a nie ja, poseł z odległego województwa. Mam ważniejsze sprawy, niż ocena innego posła. Każdy powinien zachowywać przyzwoicie, uczciwie, moralnie. Tak samo posłowie i co do tego nie mam wątpliwości. Wszystkich obowiązują takie same zasady moralne - powiedziała posłanka.

Posłanka Barbara Dziuk najpierw zgodziła się na rozmowę, ale kiedy spytałem o Zbonikowskiego, przypomniała sobie, że jest na spotkaniu i nie ma dużo czasu. Mówiła, że najważniejsze są sprawy społeczne, o której wspólnie walczą. Kiedy odczytywałem posłance cytat z "Przepisu na żonę", zaśmiała się na słowa o płaskiej głowie i piwie. Posłanka stwierdziła, że trudno jej się odnieść, bo nie zna wypowiedzi, ale każdemu należy się szacunek, a kobietom tym bardziej.

Poseł apeluje

Zastrzeżenia co do prawdziwości tekstu przypisywanego Łukaszowi Zbonikowskiemu to stała linia obrony. Zresztą podobnie politycy bronią swoich kolegów w innych kwestiach, np. w sprawie senator PiS Waldemara Bonkowskiego, którego żona oskarżyła o zdradę i przemoc. Posłanka PiS Ewa Malik zastosowała taką linię obrony pytana przez nas o Zbonikowskiego. - Nie mam przekonania co do wiarygodności tego tekstu. Musiałabym mieć pewność, że to jego ręką zapisano, jakąś opinię grafologa. Nie mogę tak po prostu wieszać psów na tym człowieku, aczkolwiek... Jak się czuję w jednym klubie? Ufam kierownictwu klubu, że podejmuje dobre decyzje - powiedziała posłanka.

d43icab

Zadzwoniliśmy więc do Łukasza Zbonikowskiego, by potwierdzić prawdziwość cytatu. Poseł najpierw narzekał na ataki mediów, później stwierdził, że toczą się procesy sądowe z jego żoną i nie zamierza na oczach całej Polski komentować ich rodzinnych spraw. Zakończył stwierdzeniem, że bardzo przykro mu, że żona jest chora i nie należy tego wykorzystywać do bardzo brudnych rzeczy.

Partyjna hipokryzja

Trudno zgodzić się też ze stwierdzeniem, że to sprawy prywatne i nie należy ich publicznie roztrząsać. Problem w tym, że politycy PiS sami na to pozwolili, robiąc ze swojej religijności i wzorowego życia rodzinnego argumenty w kampanii wyborczej. Także Łukasz Zbonikowski występował na plakatach z rodziną, pozując na wzorowego ojca i męża. Politycy chcieliby, aby mówić o ich rodzinach gdy się nimi chwalą. Gdy na gładkim wizerunku pojawiają się rysy, zasłaniają się prywatnością. To czysta obłuda.

Tak jak obłudą jest kompletny brak reakcji partii przedstawiającej się jako katolicka, na skrajnie niekatolickie zachowania jednego (a właściwie nie tylko jednego) ze swoich posłów. Do czasu kampanii, kiedy znów PiS będzie musiało przedstawić się jako moralny kompas narodu, Łukaszowi Zbonikowskiemu raczej nic nie grozi.

d43icab

Podziel się opinią

Share
d43icab
d43icab
Więcej tematów