W piątkowe przedpołudnie odbył się pogrzeb Ireny Rupińskiej i jej dwuletniego wnuczka Bogusia, którzy zmarli w wyniku pożaru domu w Szumowie koło Zambrowa. Zgodnie z prośbą rodziny, żałobnicy przyszli na uroczystość z balonami, które następnie zostały wypuszczone w niebo.
Uroczystości pogrzebowe Ireny Rupińskiej oraz jej wnuczka Bogusia zgromadziły tłumy w kościele w Szumowie. Wielu uczestników pozostało na zewnątrz, gdyż świątynia była przepełniona. Żałobnicy przynieśli kolorowe balony, zgodnie z prośbą rodziny, by zastąpić nimi tradycyjne kwiaty.
- Niech ta uroczystość pogrzebowa będzie dla nas wszystkich czasem osobistej refleksji, za czym dążymy i czy jesteśmy w każdej chwili gotowi stanąć przed Panem - mówił ksiądz odprawiający mszę.
Gdy ceremonia przeniosła się z kościoła na cmentarz, doszło do poruszającego momentu. Wierni, którzy mieli przy sobie balony, wypuścili je w niebo. Do niektórych przywiązane były pluszaki.
Do tragedii doszło w weekend we wsi Szumowo pod Zambrowem. Ogień pojawił się wieczorem w pokoju na pierwszym piętrze, w którym znajdowali się 54-letnia babcia i jej wnuczek. Z dotychczasowych ustaleń wynika, że babcia z wnuczkiem spali w zamkniętym pokoju na piętrze, podczas gdy pozostali członkowie rodziny byli w tym samym domu.
Po dostrzeżeniu ognia mąż 54-latki razem z synem wynieśli kobietę i dziecko. Kobieta miała poparzone ręce, jej życia nie udało się uratować. Dwuletni chłopiec trafił do szpitala, ale zmarł.