Misiło podkreślił, że - jak twierdzi - ani minister sprawiedliwości, ani prokurator krajowy nie widzieli podstaw do kasacji.
"Obawiam się, że była zbyt silna presja środowiska medialnego" - stwierdził, dodając, że rzecznik miał prawo podjąć taką decyzję i to trzeba uszanować. "To dla mnie sygnał, że prawo nie jest jednakowe dla wszystkich" - uważa Misiło. Podkreślił, że to Andrzej Marek powinien udowodnić, że pisał prawdę. Powtórzył, że to, co dziennikarz publikował na jego temat, to ewidentne kłamstwa.
"Będę czekał na decyzję Sądu Najwyższego i jestem przekonany, że sąd nie dopatrzy się żadnych uchybień w wyrokach sądów dwóch instancji" - dodał.