Półnagi mężczyzna z niemowlęciem na rękach w nocnym autobusie. Pasażerowie szybko zareagowali
W Bydgoszczy doszło do nietypowego zdarzenia. Pasażerowie nocnego autobusu poinformowali o prawie nagim mężczyźnie, który wszedł do pojazdu z niemowlęciem na rękach. Sytuacja wywołała spore zaniepokojenie.
Najważniejsze informacje:
- Prawie nagi mężczyzna wszedł do autobusu z niemowlęciem.
- Zdarzenie miało miejsce w Bydgoszczy.
- Do incydentu doszło w nocnym autobusie.
Nietypowe zdarzenie miało miejsce w Bydgoszczy, kiedy niemal nagi 30-letni mężczyzna wszedł do nocnego autobusu, trzymając niemowlę na ręku. Pasażerowie natychmiast zareagowali, alarmując kierowcę oraz odpowiednie służby.
Tajemnicze budowle nad morzem. Kiedyś wyznaczały "zakazany pas"
Jak pasażerowie zareagowali na nietypową sytuację?
Reakcja pasażerów i kierowcy była szybka i zdecydowana. - (W autobusie, przyp. red.) jechało kilku pasażerów. Ludzie odwracali głowy. Pomógł mi młody chłopak. Namówiliśmy tego mężczyznę, żeby oddał chłopca - powiedział kierowca autobusu w rozmowie z bydgoszcz.wyborcza.pl. Jak dodał, wcześniej mężczyzna krzyczał, że "wszystkich pozabija".
Kierowca autobusu, zgodnie z procedurą, zatrzymał pojazd i wezwał pomoc. W krótkim czasie na miejscu pojawiła się policja, która zajęła się sprawą. Dzięki sprawnym działaniom sytuacja została szybko opanowana, a niemowlę nie doznało żadnej krzywdy.
Co mówią służby o całym zdarzeniu?
Policja potwierdziła, że mężczyzna został zatrzymany i podjęto odpowiednie kroki w celu wyjaśnienia incydentu. Jednocześnie podziękowano kierowcy za szybką i zdecydowaną reakcję. - Odegrał kluczową rolę w zapewnieniu bezpieczeństwa 11-miesięcznemu dziecku oraz zapobiegł eskalacji niebezpiecznego zdarzenia - powiedziała Lidia Kowalska, rzeczniczka Komendy Miejskiej Policji w Bydgoszczy.
Wiadomo, że wcześniej po okolicy krążyły radiowozy policyjne, ponieważ matka wspomnianego dziecka zgłosiła porwanie. 30-latek odpowie za narażenie niemowlęcia na utratę życia lub zdrowia. Prokurator zastosował wobec niego policyjny dozór.
Źródło: bydgoszcz.wyborcza.pl