Policjant miał kłopoty w pracy, bo... pisze bajki dla dzieci. "Właśnie mnie zwolnili"

Policjant z Białegostoku miał postępowanie dyscyplinarne, bo po pracy pisze… książki dla dzieci. - Nie złamałem żadnego prawa, a ostatecznie zwolnili mnie ze służby ze skutkiem natychmiastowym. Wszystko przez to, że zgłaszałem nieprawidłowości w komendzie - mówi Wirtualnej Polsce Norbert Kościesza.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Norbert Kościesza został zwolniony ze służby
Norbert Kościesza został zwolniony ze służby (Archiwum prywatne)
WP

Asp. Norbert Kościesza pracuje w policji ponad 10 lat. Jutro przestanie być funkcjonariuszem. - Dostałem zwolnienie ze służby ze skutkiem natychmiastowym. Oddałem właśnie cały sprzęt. Dla policji jestem nikim, choć poświęciłem tej pracy wiele lat życia - mówi Kościesza.

Przeciwko policjantowi wszczęto postępowanie dyscyplinarne, ponieważ wydaje książki dla dzieci - bajki i legendy. - Wystąpiłem do przełożonego z informacją, że piszę książki. Według radców prawnych KGP prawa autorskie nie wymagają zgody komendanta. Mój przełożony nigdymi nie napisał, czy wyraża na to zgodę, czy nie. Zgodnie z prawem istnieje zgoda domniemana, gdy ktoś nie sprzeciwia się wnioskowi - mówi policjant. W ostatnich latach wydał trzy książki dla dzieci poświęcone legendom o ziemi kłodzkiej.

Komendant miejski w Białymstoku Wojciech Macutkiewicz nakazał wszczęcie postępowania dyscyplinarnego wobec Kościeszy w związku z tym, że funkcjonariusz podejmuje pracę zarobkową poza służbą bez jego wiedzy. Zgodnie z art. 62 ustawy o policji "policjant nie może podejmować zajęcia zarobkowego poza służbą bez pisemnej zgody przełożonego ani wykonywać czynności lub zajęć sprzecznych z obowiązkami wynikającymi z ustawy lub podważających zaufanie do policji".

WP

Policjant tłumaczy, że pisanie to forma odreagowania stresu i pasja. Robił to dla swoich dzieci. O komentarz poprosiliśmy białostocką policję. - Wobec tego pana toczyły się postępowania dyscyplinarne. We wtorek został zwolniony ze służby, jednak nie ma ono nic współnego z wydawaniem książek. Podstawą do podjęcia tej fakultatywnej decyzji jest to, że ten pan ponad rok przebywał na zwolnieniach lekarskich, a trzeba było zapewnić ciągłość służby w pomieszczeniach dla osób zatrzymanych - mówi Wirtualnej Polsce Tomasz Krupa, rzecznik podlaskiej policji.

Rzecznik policji dodaje: - Policjant nigdy nie zwracał się z prośbą do przełożonego w sprawach osobowych o wyrażenie zgody na dodatkowe zarobkowanie. Złożył jedynie raport, który sam określił jako"informacyjny", gdzie stwierdza, iż napisał książkę i jest w trakcie jej wydania. Zgodnie z intencją autora raport został przyjęty do wiadomości i potraktowany jako informacja o incydentalnym wydarzeniu – sprzedaży (wydaniu) dzieła wytworzonego przez policjanta.
Więcej funkcjonariusz nie informował raportem o wydawaniu kolejnych książek.

Kościesza przyznaje, że postępowanie ws. książek to jedynie pretekst. - Zwolniono mnie tak naprawdę dlatego, że wraz z kolegami informowaliśmy o nieprawidłowościach zachowując drogę służbową. Chodziło o brud w pomieszczeniach dla osób zatrzymanych. Na materacach, poduszkach, wszędzie były wydzieliny ludzi z wirusem HIV, żółtaczką zakaźną. Moi koledzy i ja baliśmy się, że się zarazimy. Chodziło także o bezpieczeństwo i zdrowie osób, które tam przebywały. Przełożeni nic z tym nie zrobili, więc ostatecznie złożylismy zawiadomienie do prokuratury - mówi policjant.
Wtedy miały nastąpić kosmetyczne zmiany w pomieszczeniach dla zatrzymanych. - Wymieniono niewystarczajaca ilośc dresów i materace - podkreśla Kościesza.

Policjant podkreśla, że ze strony kierownictwa komendy spotkało go wiele nieprzyjemności. - Byłem na wakacjach. Moje dziecko zsunęło się z mola do Wisły. Skoczyłem, by je ratować i sam zostałem ranny. Złożyłem raport o urlop na podratowanie zdrowia. Komendant nprzerwał jego procedowanie i postanowił mnie zwolnić - mówi Kościesza.

WP

Policjant we wtorek kończy służbę, ale zamierza wystąpić o przywrócenie do pracy. - Jeśli nie wyjdzie to będę pisał książki i poszukam innego zajęcia. To smutne, że chciałem zapewnić bezpieczeństwo policjantom i obywatelom, a w podziękowaniu mnie wyrzucono jak śmiecia - mówi.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

Zobacz także: Kandydat szczery do bólu. W swojej kampanii nic nie obiecuje

WP
WP
WP