Miesięcznik "Le Tigre" udowodnił, że coraz więcej ludzi - zwłaszcza młodych - beztrosko umieszcza na rożnych stronach internetowych szczegóły dotyczące ich życia prywatnego. Młodzi ludzie nie zdają sobie sprawy, że takie dane może ktoś wykorzystać.
Redakcja poinformowała, że nie złamała prawa. Tłumaczy się tym, że wszystkie wykorzystane przez nią informacje były "publicznie dostępne". Przyznała jej rację komisja ds. informatyki i praw obywatelskich.