ycipk-2uv18q
Zamieszczone na stronach internetowych portalu WP.PL materiały sygnowane skrótem "PAP" stanowią element Serwisów Informacyjnych PAP, będących bazami danych, których producentem i wydawcą jest Polska Agencja Prasowa S.A. z siedzibą w Warszawie, chronionych przepisami ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych oraz ustawy z dnia 27 lipca 2001 r. o ochronie baz danych. Powyższe materiały wykorzystywane są przez WP.PL na podstawie stosownej umowy licencyjnej. Jakiekolwiek ich wykorzystywanie przez użytkowników portalu, poza przewidzianymi przez przepisy prawa wyjątkami, w szczególności dozwolonym użytkiem osobistym, jest zabronione. PAP S.A. zastrzega, iż dalsze rozpowszechnianie materiałów, o których mowa w art. 25 ust. 1 pkt. b) ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych, jest zabronione.

Ocalały Polak: strzelali do ludzi jak do kozłów ofiarnych

- Chcemy zakładników amerykańskich i brytyjskich - żądali w środę wieczorem od przerażonych gości hotelowych w Bombaju uzbrojeni po zęby napastnicy. Ci, którym udało się uciec terrorystom mówią, że to były najgorsze chwile w ich życiu. - Widziałam kałuże krwi - relacjonowała jedna z ocalałych. - Terroryści strzelali do ludzi na oślep jakby to były jakieś kozły ofiarne - mówił Polak ocalały z zamachu w TVN24. Na 13. i 14. piętrze hotelu Oberoi wybuchł pożar. W hotelu jest jeszcze uwięzionych 200 turystów. W zamachach zginęło co najmniej 125 osób, 327 jest rannych.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Ocalały Polak: strzelali do ludzi jak do kozłów ofiarnych
(AFP)
ycipk-2uv18q

Rzecznik polskiego MSZ Piotr Paszkowski poinformował, że z najnowszych informacji przekazanych resortowi wynika, iż wśród ofiar oraz rannych w wyniku zamachów w Bombaju nie ma Polaków. Zapewnił, że czworo Polaków, którzy przebywali w dwóch hotelach Taj Mahal i Trydent Oberoi, jest już na wolności i w bezpiecznym miejscu. Podkreślił, że osoby te zostały otoczone opieką konsula.

Do zamachów przyznała się mało znana do tej pory organizacja Mudżahedini Dekanu. - Mówili wszystkim, by się nie ruszali, podnieśli ręce do góry, a potem pytali, czy są wśród nas Brytyjczycy lub Amerykanie - relacjonował Anglik Alex Chamberlain, któremu udało się uciec z zaatakowanego przez terrorystów hotelu Oberoi. - Przyjaciele mówili, żebym nie udawał bohatera, nie przyznawał się, że jestem Brytyjczykiem" - kontynuował. Jeszcze przed ucieczką Chamberlain widział zakładników wyprowadzanych przez terrorystów na wyższe piętra.

Przebywająca w hotelu przedstawicielka władz regionu madryckiego Esperanza Aguirre przyznała, że dopiero widząc panikę w oczach hotelowego personelu, zrozumiała, iż to co się dzieje jest na zupełnie niespotykaną skalę. Kobiecie i jej delegacji udało się wydostać z hotelu, ale byli oni ewakuowani jako jedni z ostatnich.

ycipk-2uv18q

Gdy wraz z ok. 200 osobami znaleźli się w hotelowym holu, powiedziano im, że mają się stamtąd nie ruszać. Jednak kilka chwil później, gdy pojawiły się płomienie członkowie hiszpańskiej delegacji postanowili uciekać.

- Widziałam kałuże krwi, ale nie widziałam ani rannych, ani terrorystów - podkreśliła Aguirre.

Terroryści w t-shirtach

Dokładnie taki sam cel - zlokalizować Amerykanów lub Brytyjczyków - mieli terroryści w luksusowym hotelu Taj Mahal.

ycipk-2uv18q

Brytyjka z Hongkongu Rakesh Patel opowiedziała, że napastnicy przyszli od strony restauracji i kazali zakładnikom wspinać się po schodach. - Byli bardzo młodzi, prawie dzieci, nosili dżinsy i t-shirty - opisała ich Patel, której udało się ukryć na 18. piętrze z grupą ok. 25 innych przerażonych ludzi. - Bez wątpienia było to najgorsze doświadczenie w moim życiu. Sześć bardzo, bardzo ciężkich godzin - opowiedziała.

Z kolei Amerykanka Marilyn Ernsteen, która z mężem zatrzymała się w Taj Mahal, początkowo wzięła wybuchy za sztuczne ognie. Nieświadomej sytuacji kobiecie pracownicy hoteli kazali zamknąć się w pokoju i zgasić światła.

W czwartek po południu w dalszym ciągu nie było jasne, czy antyterrorystom udało się uwolnić wszystkich zakładników z hotelu Taj Mahal. W zabytkowym holu hotelu wybuchł ogromny pożar, który wielu gościom odciął drogę ucieczki.

W drugim z hoteli - Oberoi - w dalszym ciągu przebywa 20-30 ludzi - poinformował wysoki rangą przedstawiciel indyjskiego MSW, odpowiadający za sprawy bezpieczeństwa.

ycipk-2uv18q

Według niego ponad 10 pięter budynku zostało już oczyszczonych przez agentów ochrony. Ten sam przedstawiciel przekazał, że oczyszczono też kilka pierwszych kondygnacji hotelu Taj Mahal.

- Ja się tak cieszę, że żyję, jakbym się co najmniej drugi raz urodził - mówił na antenie TVN24 Polak uwolniony z rąk terrorystów z hotelu Oberoi.

Relacja Polaka z zamachu jest dramatyczna. - To było straszne. To jest ogromny hotel, jak studnia. Każdy odgłos, każdy strzał jest zwielokrotniony. Nagle wyskakuje paru facetów i strzela na oślep do ludzi, którzy siedzieli przy stolikach. (…) Strzelali, jakby to były jakieś kozły ofiarne, albo na jakimś stosie ofiarnym tych ludzi składali - mówił nasz rodak.

Dalej nie było lepiej. - Było bardzo trudno. Słyszało się ostrzeliwanych ludzi, albo bomby - mówił mężczyzna. - Zobaczyłem coś, co będzie mi się śniło do końca życia - mówił ocalony Polak. - Przepędzali ludzi na 18. piętro, a później zaczęli ich rozstrzeliwać, bo coraz bardziej dochodziło do nich to, że będą wystrzelani jak kaczki przez służby specjalne - mówił nasz rodak. I dodał: przez 16 godzin żyłem w stresie, kilka razy żegnałem się z żoną. Bohaterska kucharka

ycipk-2uv18q

W czwartek rano terroryści zaatakowali także siedzibę żydowskiej ortodoksyjnej grupy Chabad-Lubawicz. W 12 godzin po ataku 44-letnia kucharka pracująca w ośrodku, Sandra Samuel, usłyszała na korytarzu, za drzwiami pokoju, w którym się zabarykadowała, płacz dziecka. Kobieta błyskawicznie podjęła decyzję - otworzyła drzwi, złapała 2-letniego chłopca i uciekła razem z jeszcze jednym pracownikiem centrum. To jedyne osoby, którym dotąd udało się uciec z oblężonego budynku.

Według Sandry Samuel, chłopiec jest synem głównego rabina Gavriela Noach Holtzberga. Dziecku nic się nie stało.

Rzeczniczka ośrodka powiedziała z Izraela, że w budynku w chwili ataku znajdowało się osiem osób, w tym rabin z żoną.

Kim są sprawcy zamachu?

ycipk-2uv18q

Obrażenia poniosło m.in. 7 Brytyjczyków, 3 Amerykanów i 2 Australijczyków. Napastnicy zaatakowali wiele punktów miasta, m.in. hotele, stację kolejową oraz lotnisko. Uzbrojeni mężczyźni w wieku 20-25 lat strzelali na oślep z broni automatycznej i rzucali w tłum granaty.

Do zamachów przyznała się mało znana do tej pory organizacja Mudżahedini Dekanu. Jest ona prawdopodobnie związana z ugrupowaniem Indyjskich Mudżahedinów, mającym na koncie ataki terrorystyczne na terenie Indii.

Polub WP Wiadomości
ycipk-2uv18q
ycipk-2uv18q