Obywatelu, uważaj, co retweetujesz [OPINIA]

Dziś nie trzeba uciekać się do kłamstwa, żeby skutecznie dezinformować. Wystarczy prawda, choć odpowiednio opakowana. Rosyjskie trolle i ich mocodawcy opanowali tę sztukę do perfekcji - pisze dla Wirtualnej Polski Marek Magierowski.

"Obywatelu: uważaj co retweetujesz""Obywatelu, uważaj co retweetujesz"
Źródło zdjęć: © East News
Marek Magierowski

Tekst powstał w ramach projektu WP Opinie. Przedstawiamy w nim zróżnicowane spojrzenia komentatorów i liderów opinii publicznej na kluczowe sprawy społeczne i polityczne.

Na platformie X czy na Facebooku roi się od kont, które od rana do wieczora wylewają jad na "gnijącą Europę" i "nazistowską Ukrainę". Jeśli jednak komuś się wydaje, że to one stanowią największe zagrożenie w wojnie informacyjnej Zachodu z Rosją, ten tkwi w grubym błędzie.

Owszem, takich użytkowników (także botów) są setki tysięcy, jeśli nie miliony. Wyjątkowo aktywni, napastliwi, nader wulgarni. Wypluwają z siebie codziennie co najmniej kilkadziesiąt postów. Często udają Amerykanów, Kanadyjczyków, Szwedów, wpinając sobie w profile stosowne flagi, choć w rzeczywistości trollują cały glob ze swoich mieszkań i biur w Petersburgu, Woroneżu czy Murmańsku.

Elita elit

Lecz mowa tutaj jedynie o cyber-Armii Czerwonej, mięsie armatnim kremlowskich speców od propagandy. Albowiem oprócz regularnych oddziałów są także internauci, których - na potrzeby tego felietonu - nazwiemy e-Specnazem.

Podobnie jak ich odpowiednik w realnym świecie, e-Specnaz to elita elit, świetnie wyszkoleni żołnierze, nigdy nie rzucający się na przeciwnika z krasnoarmiejskim okrzykiem "Urra!" na ustach, działający raczej na tyłach wrogach, niż na głównej linii frontu. Połączenie internetowych komandosów z "nielegałami", rosyjskimi szpiegami, buszującymi we wrogich krajach jako dyplomaci, biznesmeni, naukowcy, artyści. Niekoniecznie opłacani bezpośrednio z Moskwy: niekiedy to wolontariusze, mniej czy bardziej świadomie wspierający rosyjską narrację: czy chodzi o wojnę na Ukrainie, czy skorumpowaną i dekadencką Unię Europejską.

Jednakże, powtórzmy, rzadko robią to z otwartą przyłbicą. Tworzą np. konta, które w 90 procentach są poświęcone geopolityce, globalnemu handlowi, sytuacji na rynkach walutowych, sztuce, muzyce czy architekturze. Albo, wyłącznie, kryzysowi imigracyjnemu na Starym Kontynencie. Pokazują rozróby w "muzułmańskich" dzielnicach Mediolanu czy Birmingham, cuchnące odpady zalegające na Montmartre, grupki groźnie wyglądających, śniadych młodzieńców, przechadzających się po europejskich metropoliach.

Na tym m.in. polega kunszt tej dezinformacyjnej kampanii. Na tym mianowicie, iż… wszystko się tutaj zgadza. Śmieci, w istocie, zalegają na niektórych paryskich alejach. Islamskie gangi terroryzują Malmö. Do londyńskiego metra strach wejść.

Jednak e-Specnaz nie byłby e-Specnazem, gdyby poprzestał jedynie na tym. Dezinformacja nie musi polegać na rozsiewaniu fałszywych treści. Może też polegać na budowaniu fałszywych kontrastów.

"Degrengolada Europy"

Znakomitym przykładem jest jedno z kont na X, @RadioGenoa, które od lat bombarduje swoich półtora miliona followersów obrazkami i komentarzami, które mają dowodzić degrengolady Europy. A jednocześnie od czasu do czasu możemy tam odnaleźć klipy z urokliwej Moskwy, cudownego Petersburga, z imponującą architekturą, urzekającymi kafejkami, uroczymi, młodymi kobietami w minispódniczkach. Albo filmik pokazujący skoczkinie w dal na stadionie lekkoatletycznym, gdzie najpiękniejszą, najzgrabniejszą i jedyną… białą zawodniczką jest Rosjanka Daria Kliszyna ("That’s why they hate Russia so much", "Dlatego [wszyscy] nienawidzą tak bardzo Rosji"). W domyśle: skoro w tym towarzystwie nawet Szwedka i Niemka są czarnoskóre, to znaczy, że Rosja jest jedyną nadzieją na ocalenie "cywilizacji białego człowieka".

Albo inny post, tym razem z dyskoteki (prawdopodobnie w Moskwie): tłum tańczących, młodych ludzi, kilku wymachujących rosyjskimi flagami, oraz podpis: "Women in Russia are safe" ("Kobiety w Rosji są bezpieczne"). W domyśle: w europejskich dyskotekach byłyby napastowane przez Muzułmanów. Rzecz jasna, na @RadioGenoa nigdy nie natkniemy się na - swoją drogą, dość przerażające - statystyki dotyczące przemocy wobec kobiet w Rosji.

Na innym koncie, @WallStreetMav (1,6 mln śledzących), znajdziemy sporo informacji i grafik dotyczących rynku kruszców (głównie srebra). Trochę zjadliwych tweetów krytykujących amerykańskich Demokratów, trochę słodzenia Donaldowi Trumpowi, co kilka dni coś o "gnijącej Europie". A kiedy pojawia się "gnijąca Europa", można się spodziewać, że za chwilę na @WallStreetMav zobaczymy też takie oto wpisy:

"Największą przeszkodą na drodze do pokoju na Ukrainie są europejscy podżegacze wojenni. Ich niepowstrzymane dążenie do wojny z Rosją jest czymś kuriozalnym".

"Rosja nie stanowi w najmniejszym stopniu zagrożenia dla Wielkiej Brytanii. Najpoważniejszym zagrożeniem jest muzułmańska inwazja".

"Dziś Europą rządzą politycy z najniższym IQ w historii. A Rosja nadal będzie odcinać coraz więcej terytorium Ukrainy".

"Zełenski już torpeduje porozumienie pokojowe. Teraz twierdzi, że jego [sic] konstytucja nie pozwala mu na oddanie części terytorium (które Rosja już zajęła). Prawdopodobnie [Zełenski] chce po prostu wymusić więcej pieniędzy".

"Najcenniejsza waluta w wojnie"

W ostatnich kilku dniach co najmniej dwóch polskich polityków prawicy powoływało się - przychylnie - na @WallStreetMav, choć w sprawach niezwiązanych z wojną na Ukrainie. Obu dżentelmenów szanuję, cenię i nie podejrzewam ich o prorosyjskie poglądy. Jednak retweetowanie lub cytowanie takich kont jak @WallStreetMav czy @RadioGenoa oznacza ich uwiarygadnianie. A wiarygodność to najcenniejsza waluta w wojnie informacyjnej. W umysłach milionów użytkowników platform społecznościowych i wyborców rodzi się przekonanie, że skoro ktoś "rzetelnie" informuje o tym, co dzieje się w Europie, to zapewne równie "rzetelnie" opisuje to, co dzieje się w Rosji.

Śmieci na Montmartre są prawdziwe. Uśmiechnięte, 20-letnie Rosjanki w eleganckich, moskiewskich restauracjach także. Dziś nie trzeba kłamać, żeby skutecznie dezinformować. E-Specnaz opanował tę sztukę do perfekcji.

Dla Wirtualnej Polski Marek Magierowski

Marek Magierowski, dyrektor programu "Strategia dla Polski" w Instytucie Wolności, ambasador RP w Izraelu (2018-21) i Stanach Zjednoczonych (2021-24), były wiceminister spraw zagranicznych. Autor książki "Zmęczona. Rzecz o kryzysie Europy Zachodniej" oraz powieści "Dwanaście zdjęć prezydenta".

Najważniejsze teksty tygodnia. Śledztwa, które robią różnicę. Reportaże, które zostają w głowie. Wyraziste opinie. Najlepsze treści premium bez opłat w Twojej skrzynce.

Wybrane dla Ciebie
Tych Irańczyków Izrael usunął z listy "do zabicia"
Tych Irańczyków Izrael usunął z listy "do zabicia"
Iran szykuje się na inwazję. Ogromna mobilizacja żołnierzy
Iran szykuje się na inwazję. Ogromna mobilizacja żołnierzy
Tak minął dzień. Pakiet "CPN" rządu Tuska [SKRÓT DNIA]
Tak minął dzień. Pakiet "CPN" rządu Tuska [SKRÓT DNIA]
Zimowy akcent tej wiosny. Nadciągają nocne przymrozki
Zimowy akcent tej wiosny. Nadciągają nocne przymrozki
Szef sztabu IDF grozi "załamaniem się" armii. "10 czerwonych flag"
Szef sztabu IDF grozi "załamaniem się" armii. "10 czerwonych flag"
Nawrocki leci do USA. To jego pełny plan
Nawrocki leci do USA. To jego pełny plan
"Radku". Ziobro uderza w Sikorskiego ws. Orbana i Węgier
"Radku". Ziobro uderza w Sikorskiego ws. Orbana i Węgier
Niepokojące doniesienia z Waszyngtonu. Trump: Robimy to cały czas
Niepokojące doniesienia z Waszyngtonu. Trump: Robimy to cały czas
"Papierowy tygrys". Trump ostro podważa NATO
"Papierowy tygrys". Trump ostro podważa NATO
Awantura o notatkę i Orbana. MSZ odpowiada Pałacowi
Awantura o notatkę i Orbana. MSZ odpowiada Pałacowi
Iran trafił w amerykański myśliwiec. Jest nagranie
Iran trafił w amerykański myśliwiec. Jest nagranie
Rząd Orbana chce ścigać dziennikarza. Ten ujawnia, nad czym pracuje
Rząd Orbana chce ścigać dziennikarza. Ten ujawnia, nad czym pracuje
Wyłączono komentarze
Jako redakcja Wirtualnej Polski doceniamy zaangażowanie naszych czytelników w komentarzach. Jednak niektóre tematy wywołują komentarze wykraczające poza granice kulturalnej dyskusji. Dbając o jej jakość, zdecydowaliśmy się wyłączyć sekcję komentarzy pod tym artykułem.
Redakcja serwisu Wiadomości