Trwa ładowanie...

"O dzieciach wiem, że żyją". Samotni spotkali się w Katowicach

- Wie pan, ludzkie losy są skomplikowane. Jeszcze parę lat temu miałam rodzinę, wszystko wydawało się normalne. Część bliskich pomarła, straciłam pracę, zrobiło się biedniej. Część znajomych, a co gorsza rodziny, jakby zniknęła. O dzieciach wiem w zasadzie, że żyją i chyba sobie radzą. Ale na szczęście spotykam ludzi, też tutaj, poznałam parę tych młodych wolontariuszy i przez nich innych. Cieszę się, że istnieją, że są w ogóle tacy ludzie - opowiada podczas "Wigilii dla samotnych" w Katowicach pani Anna. Dziennikarz notuje. Po chwili ktoś woła do Anny: "Chodź tu do nas".

Share
"O dzieciach wiem, że żyją". Samotni spotkali się w Katowicach
Źródło: PAP, fot: Adam Warżawa
dnnlyc9

Pomysłodawca i koordynator "Wigilii dla samotnych" w Międzynarodowym Centrum Kongresowym Mikołaj Rykowski mówi, że pomaganie jest ludzką naturalną cechą. - Jedne z pierwszych słów w Biblii mówią o tym, że niedobrze człowiekowi, kiedy jest sam. Wydaje mi się, że w myśl tych słów powinniśmy zauważać drugiego człowieka i w miarę naszych możliwości mu pomóc - powiedział Rykowski.

Jak zaznaczył, Święta są często trudnym czasem dla wielu osób samotnych - samotnych z różnych przyczyn. - My, jako ci, którzy mogą wówczas pomóc, powinniśmy to zrobić. A nam to sprawia też wielką przyjemność, satysfakcję; dużą radość z bycia razem, wspólnej pracy jako wolontariusze. Kiedy drzwi otworzyły się, ta radość zaczęła się dziać. Ja miałem aż ciarki, kiedy zobaczyłem osoby wchodzące, widzące tę salę, słyszące kolędy i wiedzące, że mogą spodziewać się tutaj wszystkiego dobrego - mówił Rykowski.

Zauważył też, że po latach organizacji "Wigilii dla samotnych" ludzie uczestniczą w niej bardzo spokojnie. - Nikt się nie spieszy, wszyscy chodzą spokojniutko, wiedzą że niczego nie zabraknie, a przy wyjściu dostaną jeszcze prezenty. Przez te lata stworzyliśmy chyba taką dobrą kulturę wigilii na Śląsku - uznał.

dnnlyc9

Spotkanie w MCK rozpoczęło się przełamaniem opłatkiem z przedstawicielami różnych wyznań. Życzenia m.in. "spotkań dobrych ludzi" składali organizatorzy, przedstawiciele katowickiego samorządu. Potem między stołami zainscenizowano biblijną historię poszukującej swego miejsca i spotykającej się z odrzuceniem Świętej Rodziny - Marii na koniu i prowadzącego ją Józefa. Na stoły podano czerwony barszcz z uszkami, zupę rybną z grzankami, smażonego karpia, kapustę z grochem, sałatkę śledziową, rybę po grecku oraz słodycze i ciasta. Posiłkowi towarzyszyły występy.

Przygotowania w MCK rozpoczęły się w połowie grudnia, gdy zaczęto rozstawianie ok. 400 stołów i zdobienie kilkudziesięciu choinek. Przedsięwzięcie napotkało dodatkowy problem, gdy w Parku Śląskim spłonęła część restauracji pomysłodawcy przedsięwzięcia. Ten jednak uspokajał, że kuchnia, w której przygotowana jest większość potraw, ocalała.

"Wigilię dla samotnych" wspierają liczni wolontariusze, a także kilkadziesiąt prywatnych osób, przedsiębiorstw i organizacji, zapewniających obok części żywności m.in. dekoracje i podarunki dla uczestników spotkania. Organizator komunikacji w regionie - Komunikacyjny Związek Komunalny GOP - podstawia bezpłatne autobusy dowożące do MCK pasażerów z Chorzowa, Siemianowic Śląskich i południowych dzielnic Katowic.

dnnlyc9

Podziel się opinią

Share
dnnlyc9
dnnlyc9
Więcej tematów