Nowe wieści ws. zamachowców z Sydney. "Rzadko wychodzili z hotelu"
Australijska policja federalna poinformowała, że sprawcy ataku na plaży Bondi działali samodzielnie. Na razie nie ma dowodów, by byli częścią większej komórki terrorystycznej, choć na miesiąc przed zamachem odwiedzili Filipiny.
Najważniejsze informacje:
- W ataku na plaży Bondi w Sydney zginęło 15 osób, a 40 zostało rannych.
- Napastnicy działali prawdopodobnie samodzielnie, bez wsparcia większej organizacji.
- Podejrzani odwiedzili Filipiny, lecz nie przeszli tam żadnego szkolenia.
Kto stoi za atakiem na plaży Bondi?
Atak na plaży Bondi, który miał miejsce 14 grudnia podczas obchodów żydowskiego święta Chanuka, wstrząsnął światem. W wyniku strzelaniny zginęło 15 osób, a 40 zostało rannych. Komisarz australijskiej policji federalnej Krissy Barrett wskazała, że sprawcy działali prawdopodobnie samodzielnie.
W toku śledztwa ujawniono, że na miesiąc przed atakiem podejrzani - 24-letni Naveed Akram i jego 50-letni ojciec Sajid- odwiedzili Filipiny. Jednak, jak podkreślają tamtejsze służby, w trakcie pobytu "rzadko wychodzili z hotelu".
- Nie ma dowodów, że przeszli tam szkolenie albo przygotowywali się logistycznie do ataku, o który się ich podejrzewa (...). Nie ma dowodów, że ci domniemani sprawcy byli częścią większej komórki terrorystycznej albo zostali poinstruowani przez inne osoby, by przeprowadzić atak - przekazała Barrett.
Napastnicy zaczęli strzelać podczas obchodów Chanuki, a ich działania miały być inspirowane przez dżihadystyczną organizację Państwo Islamskie. Starszy z napastników, Sajid, zginął podczas wymiany ognia z policją, zaś jego syn został ranny i później oskarżony o popełnienie przestępstwa.