Na szczegółowe opisy przyjdzie jeszcze pora, natomiast na razie garść wrażeń z testów Lagun hatchback i kombi, jakie miała okazję przeprowadzić grupa dziennikarzy motoryzacyjnych na szosie, na dróżkach i wertepach w Górach Świętokrzyskich oraz na torze w Miedzianej Górze, a więc w bardzo różnych, a jednocześnie trudnych warunkach. Mogliśmy wypróbować auta praktycznie we wszystkich wersjach wyposażenia i z wszystkimi oferowanymi silnikami, a w ich ujeżdżaniu (bo nie zawsze były to normalne jazdy) pomógł nam znany rajdowiec Paweł Przybylski.
Aut nie oszczędzano, oj nie oszczędzano. Niemal wszystkie egzemplarze znakomicie zniosły trudy takiej poniewierki i tylko jeden pojazd z placu boju odjechał nie o własnych siłach. Jednak raczej profilaktycznie, niż z konieczności (kłopoty z zawieszeniem).
A jak się jeżdzi ? Pierwsze do czego trzeba się przyzwyczaić, to brak kluczyka. Zastępuje go karta kodowana, niewiele większa od karty kredytowej. Wkłada się ją po prostu do szczeliny czytnika w kokpicie i naciska starter.
Silnika nie słychać. O tym, że jednak go nam nie ukradli dowiemy się po zwiększeniu obrotów do ok. 4 tys./minutę. Natychmiast zresztą zareaguje fabryczne radio, dostosowujące się do poziomu hałasu. Fotele - znakomite we wszystkich wersjach, praktycznie z wszelkimi możliwymi regulacjami. Kolumnę kierownicy można wsuwać i wysuwać, opuszczać i podnosić. Miejsca dla 5 pasażerów wszędzie pod dostatkiem.
Wnętrze rozplanowane ergonomicznie, a wykonane z doskonałej jakości materiałów wykończeniowych, zarówno tkanin, jak i plastików. Jedyne czego mogłem się przyczepić, to trudności z zapięciem pasów, bowiem klamra ukryta jest dość głęboko, w szczelinie między fotelem a środkowym podłokietnikiem, pełniącym jednocześnie rolę pojemnego schowka.
Auto trzyma się drogi jak przylepione. Praw fizyki oczywiście nie pokona, ale łagodny zakręt z prędkością 200 km/h.......(mimo wszystko nie polecamy, my testowaliśmy dla dobra ogółu). Świetnie prowadzi się nie tylko na równych drogach asfaltowych, ale i wyboistych (koleiny, muldy), czy szutrowych.
Komputer pokładowy wyświetla wszystko co normalnie widać na samochodowych zegarach, a ponadto informuje o średnim i chwilowym zużyciu paliwa, ciśnieniu w oponach, konieczności zapięcia pasów, zamknięcia drzwi, liczbie kilometrów pozostałych do przeglądu i o wielu innych przydatnych sprawach. Nie pozwoli też uruchomić auta z automatyczną skrzynią biegów, jeśli dźwignia jest akurat w pozycji jazdy.
Nie mieliśmy (na szczęście) okazji sprawdzić jednej niezwykle ważnej, jeśli nie najważniejszej cechy nowej Laguny - aktywnego poziomu bezpieczeństwa. Zrobiła to za nas wszystkich wcześniej organizacja EuroNCAP, przeprowadzająca testy zderzeniowe wszelkich pojazdów i wystawiająca im na tej podstawie metryczki. Renault Laguna II, jako pierwszy samochód na świecie uzyskała maksymalną notę 5 gwiazdek.
W seryjnym wyposażeniu nowej Laguny jest m.in. ABS z korektorem siły hamowania, ESP (korekta toru jazdy), ASR (zapobiega poślizgowi kół głównie przy ruszaniu) i tzw. zintegrowany system programowych zabezpieczeń Renault. Obejmuje on nowe poduszki powietrzne o regulowanym ciśnieniu i samoczynnie przystosowujący się pas bezpieczeństwa z ogranicznikiem napięcia i 2 napinaczami na miejscu kierowcy. _ - Nic tylko się zderzać_ - powiedział jeden z kolegów.
Może niekoniecznie jest to najlepszy pomysł. Jednak, co tu ukrywać, Laguna II to bardzo sympatyczne auto. Po prostu chciałoby się je mieć. Przeszkodą może być jednak cena - niby, w porównaniu z podobnymi autami segmentu niewygórowana, jednak... Najtańsza wersja nowej Laguny hatchback (silnik 1,6 o mocy 110 KM) kosztuje 63 900 zł, zaś kombi - 75 500 zł. Najdroższe wersje (silnik 3,0 o mocy 210 KM) kosztują ponad 120 tys. zł.
Jeśli jednak już, to co wybrać? Rzecz gustu i indywidualnych preferencji. Jako bestia rodzinna, ale lubiąca dość ostrą jazdę, obecnie zdecydowałbym się na Lagunę Grandtour z dieslowskim silnikiem 1,9 z turbosprężarką, bowiem pojazd ten pozwala cieszyć się dużą przestrzenią wewnątrz, niskim zużyciem paliwa, a przy tym znakomitą dynamiką. Mająca 120 KM jednostka napędowa spokojnie potrafi zawstydzić nieco silniejsze silniki benzynowe o pojemności 1,8. W licznych próbach na szosie i na torze auto na ropę zawsze osiągało setkę nieco szybciej niż równie znakomity kolega.
Ryszard Nałęcz