NIK alarmuje. W szpitalach rośnie liczba zakażeń lekoopornymi bakteriami

Nieczyszczone wentylacje i klimatyzacje w szpitalach, brak izolatek i personel, który nie myje rąk - to dobre warunki do zakażenia szpitalnego. Do tego, mamy najmniej lekarzy mikrobiologów w Europie.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
O powadze sytuacji świadczy liczba zgonów pacjentów
O powadze sytuacji świadczy liczba zgonów pacjentów (iStock.com, Fot: sudok1)

Z raportu Najwyższej Izby Kontroli wynika, że nie jest dobrze. Zakażenia szpitalne dotyczą od 5 do 10 proc. pacjentów, czyli nawet 800 tys. osób. W skontrolowanych przez NIK 18 szpitalach o 8,5 proc. wzrosła liczba pacjentów ze zdiagnozowanym zakażeniem szpitalnym. Przy czym w tym samym czasie, od 2015 r. do połowy 2017 r., spadła o 1,9 proc. liczba hospitalizacji.

W 2016 r. zanotowano prawie trzykrotny wzrost zakażeń lekoopornymi bakteriami Klebsiella Pneumoniae NDM(+).Jest ona odporna na niemal wszystkie antybiotyki. Do tego, potrafi szybko się rozprzestrzeniać i utrzymywać w przewodzie pokarmowym przez kilka lat. I lawinowo rośnie liczba osób leczonych z jej powodu w szpitalach. W woj. mazowieckim, gdzie jest najwięcej zakażeń, w 2015 r. było to 404 osób, a w 2017 już 1037.

Poważnym problemem jest sepsa. Z danych NFZ wynika, że w 2015 r z jej powodu leczono 19 tys. osób, a po roku już 21,5 tys. osób.

Zobacz także: Lichocka: Spełniliśmy wszystkie postulaty z którymi protestujący przyszli do Sejmu

Najbardziej zagrożoną zakażeniami grupą pacjentów są ci po przeszczepach, terapiach przeciwnowotworowych i rozległych oparzeniach. W grupie największego ryzyka są też dzieci do pierwszego roku życia oraz osoby starsze.

O tym, jaki jest to problem świadczy liczba zgonów pacjentów z powodu zakażeń szpitalnych. W skontrolowanych placówkach było to 219 osób, czyli około 1 proc. wszystkich zgonów.

Źródła zakażeń szpitalnych

NIK alarmuje, że jedną z najczęstszych przyczyn przenoszenia bakterii mogą być brudne ręce personelu medycznego. Do tego, w szpitalach są zatrudniane osoby, które nie są do tego przygotowane. Kolejną przyczyną jest niejałowy sprzęt, skażone otoczenie chorego oraz przyjmowanie pacjentów w nieodpowiednich warunkach.

W kontrolowanych szpitalach brakowało też wyspecjalizowanych lekarzy i pielęgniarek. W 2017 r. w Polsce pracowało tylko 110 lekarzy specjalistów w mikrobiologii, co jest najgorszym wynikiem w Europie! A ponad połowa mikrobiologów ma więcej niż 55 lat, a to oznacza, że już kilka lat niedobory personelu mogą być jeszcze większe. A niewiele lepiej jest z epidemiologami – tych w całym kraju jest 219. Brakuje też pielęgniarek epidemiologicznych.

NIK zwraca też uwagę na niedostateczną liczbę badań mikrobiologicznych, które pozwalają na wczesne wykrycie zakażenia skuteczne leczenie antybiotykami. W Polsce wykonuje się dwukrotnie mniej takich badań niż w krajach UE.

Według ustaleń NIK, w niektórych szpitalach nie przeprowadzano okresowych przeglądów wentylacji i klimatyzacji. W innych placówkach brakowało dokumentacji z okresowych przeglądów, czyszczenia, dezynfekcji lub napraw urządzeń wentylacyjnych.

W połowie kontrolowanych szpitali w ciepłej wodzie przekroczona była dopuszczalna norma obecności bakterii, a w trzech skontrolowanych szpitalach nie było izolatek, co jest niezgodne z ustawą o zwalczaniu zakażeń.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

Polub WP Wiadomości