Niemcy mają problem. Tajemnicza grupa, tropy prowadzą do Rosji
Berlińska Grupa Wulkan, ekstremistyczne ugrupowanie, które przyznało się do szeregu sabotaży, w tym ostatniego, który pozbawił prądu część Berlina, znowu budzi kontrowersje. Wiele wskazuje na to, że w sprawę zamieszani mogą być rosyjscy agenci.
Najważniejsze informacje:
- Grupa Wulkan przyznała się do ataku na infrastrukturę energetyczną w Berlinie, do którego doszło 4 stycznia.
- Eksperci badają prawdopodobny rosyjski trop, ale dowody są niejednoznaczne.
- Grupa składa sprzeczne oświadczenia, co budzi wątpliwości śledczych.
Lewicowe ugrupowanie, znane jako Grupa Wulkan, ponownie przyciąga uwagę niemieckich służb. Jak donosi berliński dziennik "Der Tagesspiegel" przedstawiciele grupy twierdzili początkowo, że odpowiadają za działania, w wyniku których południowo-zachodnią część Berlina pozostawała przez kilka dni bez prądu. Są jednak co do tego wątpliwości.
Czy Grupa Wulkan działa na zlecenie Rosji?
Według "Tagesspiegel", wcześniej publikowane oświadczenia Grupy Wulkan charakteryzowały się pewnymi podobieństwami, co sugeruje, że ich autorzy byli stałym składem. Najnowsze jednak wyglądało inaczej - wysłano je do mediów przez formularze kontaktowe, co jest nowością.
"Pismo z przyznaniem się do odpowiedzialności nie pasuje do dotychczasowego stylu. Dotychczasowe listy były publikowane na stronach internetowych skrajnej lewicy" - informuje dziennik.
Ekspertka Andrea Schlueter, specjalizująca się w sztucznej inteligencji, po analizie tekstu zwróciła uwagę na odmienny język komunikatu. "Niektóre elementy sugerują, że autorem pisma nie jest osoba, dla której niemiecki jest językiem ojczystym" - stwierdziła Schlueter.
Jakie dalsze działania planują władze Berlina?
Pojawia się też sugestia, że Rosja może mieć pośredni związek z działaniami Grupy Wulkan. Możliwe jest, że wykorzystano "jednorazowych agentów", jednak nie ma pewności co do ich roli.
Przeczytaj również: Horror na demonstracji w Jerozolimie. 18-latek zmiażdżony przez autobus
Jak informują niemieckie media, w kręgach związanych z bezpieczeństwem tezę, że Rosja ma coś wspólnego z sabotażem, uważa się za "możliwą, ale nieprawdopodobną". Nie jest jednak jasne, czy atak rzeczywiście jest częścią hybrydowej wojny Rosji, której celem jest destabilizacja społeczeństw zachodnich państw.