Berlin walczy z blackoutem. Kto stoi za atakiem?
Po pożarze linii energetycznej w Berlinie ponad 25 tys. gospodarstw jest bez prądu. Temperatura w niektórych mieszkaniach spadła do 7 stopni Celsjusza. Policja szuka winnych. Badanych jest osiem tropów.
Najważniejsze informacje:
- W wyniku podpalenia 4 stycznia w Berlinie 25 tys. gospodarstw domowych i 1200 firm pozostaje bez prądu.
- Ekstremistyczna grupa Vulkangruppe przyznała się do ataku.
- Mieszkańcy korzystają z ogrzewanych punktów pomocy, a władze apelują o ostrożność.
Awaria prądu w Berlinie dotknęła ponad 25 tys. gospodarstw oraz siedzib 1200 firm. Do podpalenia linii energetycznej przyznała się lewicowa grupa ekstremistyczna Vulkangruppe. Śledczy prowadzą dochodzenie.
Lokalne szkoły i przedszkola będą zamknięte do środy. Lokalne media podkreślają, że temperatura w mieszkaniach spadła do 7 stopni Celsjusza.
Jakie konsekwencje ma atak na Berlin?
Placówki medyczne korzystają z generatorów. W mieście zorganizowano specjalne ogrzewane punkty, gdzie mieszkańcy mogą znaleźć schronienie i naładować urządzenia elektroniczne. Działa tu m.in. ogrzewany autobus. Muzea oraz kina otworzyły swe drzwi dla potrzebujących.
Berlińska policja prowadzi intensywne śledztwo, monitorując zabezpieczone nagrania oraz zbierając zeznania mieszkańców. Śledczy przyjęli aż osiem tropów, jednak tymczasem wszystkie wymagają dalszej weryfikacji.
Co mówią politycy o ataku w Berlinie?
Ekstremistyczna Vulkangruppe wydała oświadczenie, które podaje, że celem ataku było „wyłączenie prądu rządzącym”. Grupa przeprosiła mieszkańców miasta.
Burmistrz Berlina Kai Wegner oraz lokalni politycy, w tym Marc Henrichmann z CDU, ostro potępiają ten akt jako zagrożenie dla infrastruktury krytycznej. Burmistrz zaproponował zwiększenie nadzoru nad siecią energetyczną.
Popularna w Berlinie partia Lewica zdecydowanie odcina się od ataku. Kandydatka Elif Eralp potępia działania Vulkangruppe, dystrybuując jednocześnie świece i powerbanki wśród poszkodowanych.
Przeczytaj również: Tragiczna śmierć pacjentki. Jest ruch prokuratury
Władze Berlina apelują do mieszkańców o korzystanie wyłącznie z rzetelnych źródeł informacji. Przestrzegają przed rozpowszechnianiem fałszywych komunikatów.
Źródło: TVN24