Tragiczna śmierć pacjentki. Jest ruch prokuratury
Prokuratura wszczęła śledztwo w sprawie śmierci pacjentki z radomskiego szpitala, której bliscy zarzucają nieprawidłowe leczenie. Kobieta cierpiąca na raka płuc zmarła po hospitalizacji bez odpowiedniej diagnostyki kardiologicznej.
Najważniejsze informacje:
- Prokuratura bada okoliczności śmierci pacjentki w radomskim szpitalu.
- Rodzina zarzuca niewłaściwe leczenie i brak należytego monitorowania stanu zdrowia.
- To nie pierwsze śledztwo dotyczące działalności Mazowieckiego Szpitala Specjalistycznego.
Prokuratura wszczęła śledztwo w sprawie śmierci pacjentki, u której wcześniej zdiagnozowano raka płuc z przerzutem do nadnerczy - informuje radomska "Gazeta Wyborcza". Kobieta trafiła do Mazowieckiego Szpitala Specjalistycznego z rozpoznanym migotaniem przedsionków, ale została umieszczona na oddziale pulmonologii, gdzie nie była właściwie monitorowana.
Nagrania z Caracas. Uzbrojeni zwolennicy Maduro wyszli na ulice
Dlaczego pacjentka nie została zbadana przez kardiologa?
Bliscy pacjentki zarzucają, że po przyjęciu do szpitala nie wykonano jej ponownie badania EKG ani nie skierowano na konsultację kardiologiczną. Zamiast tego położono chorą na zwykłej sali, z dala od nadzoru pielęgniarskiego, co doprowadziło do tragicznego zakończenia.
- Byliśmy zaskoczeni jej chorobą, bo nic na nią wcześniej nie wskazywało, byliśmy też dobrej myśli. Mama reagowała na leczenie - powiedziała w rozmowie z "Wyborczą" pani Małgorzata, synowa chorej, zdaniem której "nikt nie pochylił się nad tym, że może tym razem to jest choroba serca".
Szpital w Radomiu zaprzecza zarzutom, twierdząc, że pacjentka była pod właściwą opieką, a jej problemy zdrowotne wynikały z zaawansowanego nowotworu, uciskającego na serce. "Pacjentka została objęta właściwą opieką i monitorowaniem na sali dostosowanej do jej potrzeb klinicznych" - odpowiedział szpital.
Czy to jedyny problem Mazowieckiego Szpitala Specjalistycznego?
To nie jedyna sprawa dotycząca tego szpitala. Wcześniej, w maju 2024 roku, na oddział ratunkowy trafił nieprzytomny mężczyzna. Okazało się, że na oddziale brakuje lekarza, a interwencję ratunkową po 20 minutach przejął anestezjolog, jednak pacjent nie przeżył. Narodowy Fundusz Zdrowia stwierdził nieprawidłowości w pracy placówki, nakładając karę na szpital.
Śledztwo w sprawie Magdaleny Słomki dotyczy narażenia pacjentki na niebezpieczeństwo utraty życia przez personel medyczny. Za takie czyny grozi kara od trzech miesięcy do pięciu lat więzienia.
źródło: wyborcza.pl