Netanjahu w Radzie Pokoju. Będzie nadzorować Strefę Gazy
Podczas oficjalnej wizyty w Waszyngtonie premier Izraela Benjamin Netanjahu podpisał dokument potwierdzający przystąpienie Izraela do Rady Pokoju. Jej dożywotnim prezesem ma zostać prezydent USA Donald Trump, a za stałe członkostwo państwa muszą zapłacić miliard dolarów.
Najważniejsze informacje:
- Izrael został kolejnym państwem, które dołączyło do Rady Pokoju zainicjowanej przez prezydenta USA Donalda Trumpa.
- Premier Izraela Benjamin Netanjahu podpisał dokument w Waszyngtonie podczas spotkania z sekretarzem stanu USA Marco Rubio.
- "Będziemy nadal wzmacniać nierozerwalny sojusz między Izraelem a Stanami Zjednoczonymi" – napisał Netanjahu na platformie X.
Izrael został kolejnym państwem, które dołączyło do Rady Pokoju zainicjowanej przez prezydenta USA Donalda Trumpa. Premier Izraela Benjamin Netanjahu poinformował o swojej decyzji w środę podczas swojej wizyty w Waszyngtonie, gdzie spotkał się z prezydentem USA Donaldem Trumpem i sekretarzem stanu Marco Rubio. Zdjęcia opublikowane po wizycie Netanjahu pokazują podpisany przez niego dokument.
"Przed spotkaniem z prezydentem Trumpem w Białym Domu podpisałem dokument przystąpienia Izraela do Rady Pokoju. Będziemy nadal wzmacniać nierozerwalny sojusz między Izraelem a Stanami Zjednoczonymi" – napisał Netanjahu na platformie X.
W piątek na profilu Rady Pokoju w mediach społecznościowych pojawiła się oficjalna informacja, że Izrael przystąpił do wspomnianego grona.
Rada Pokoju Trumpa. Powstała, żeby nadzorować Gazę
Pomysł utworzenia Rady Pokoju zapowiedziano we wrześniu ubiegłego roku. W ramach wynegocjowanego porozumienia, które zakończyło dwuletnią inwazję izraelskiej armii, zarysowano wieloetapowy plan przyszłości Strefy Gazy. Palestyńska eksklawa, którą od wielu lat kontrolował Hamas, ma zostać przekazana władzom z Zachodniego Brzegu (głównej części terytorium Palestyny).
Władzę nad Gazą mają przejąć technokraci, którym przewodzić ma Ali Shaath, były wiceminister Autonomii Palestyńskiej. Jednak kontrolę nad nimi, przez nieokreślony czas, ma sprawować Rada Pokoju, w której skład wejdą zagraniczni politycy, m.in.: sam Donald Trump, były premier Wielkiej Brytanii Tony Blair, prezydent Banku Światowego oraz miliarder Marc Rowan. Propozycję członkostwa otrzymało wielu polityków z całego świata, a skład Rady powoli się formuje.
Kontrowersje wokół Rady Pokoju. Będzie rozwiązywać globalne konflikty?
Najbardziej kontrowersyjnym elementem propozycji USA pozostaje kwestia opłaty za stałe członkostwo. Państwa, które chciałyby stale zasiadać w Radzie Pokoju muszą zapłacić miliard dolarów. Pozostałe byłyby wybierane na trzyletnie kadencje. Biały Dom de facto potwierdził doniesienia mediów, nie kwestionując informacji o tym, że projekt karty Rady Pokoju sugeruje, że "Trump sam kontrolowałby te pieniądze".
Wątpliwości budzi też zakres działań proponowanej instytucji, która – według pierwotnych wypowiedzi Trumpa i jego otoczenia – miała służyć nadzorowi nad odbudową Strefy Gazy. Projekt proponowany przez USA mówi jednak o tym, że Rada miałaby zajmować się rozwiązywaniem konfliktów w ogóle. Jej dożywotnim prezesem miałby pozostać sam Trump, a wszelkie decyzje Rady "podlegałyby decyzji prezesa" i to on decydowałby o swoim następcy, nawet po zakończeniu prezydentury w USA.
Źródło: WP / Reuters