Ministerialny "kordon" wokół resortu klimatu. Chodzi o program "Czyste powietrze"
W związku z nieprawidłowościami w sztandarowym programie, przez który idą miliardy złotych na termomodernizację domów, najpierw resort finansów zakręcił resortowi Pauliny Hennig-Kloski kurek z pieniędzmi, a teraz resort funduszy odmawia rozliczania wydatków kwalifikowanych z Komisją Europejską. Ministerstwo Klimatu twierdzi, że ciągle "sprząta" po poprzednikach i wszystko wraca już na normalne tory. Problem w tym, że w domagającym się wyjaśnień resorcie funduszy nic o tym nie wiedzą.
Kłopoty z certyfikacją, czyli zatwierdzaniem przez Brukselę kosztów z programu "Czyste powietrze", są nie tylko problemem z punktu widzenia realizacji tego programu, ale zaczynają rzutować na wykorzystanie środków z unijnego programu FEnIKS. W 2025 r. z trudem udało się osiągnąć zakładany na tamten rok cel certyfikacji na poziomie 17 proc. alokacji.
Jeśli chodzi o liczby, to pierwotnie na 2025 rok certyfikacja miała wynieść 2,2 mld zł, po aktualizacji w lipcu cel zmniejszono do 1,5 mld zł, jeszcze potem NFOŚiGW obniżył zapowiedzi do 866 mln zł. Ostatecznie do końca 2025 r. zatwierdzono wnioski o płatność beneficjentów jedynie na 281,69 mln zł. Ale to nie koniec, bo finalnie do Brukseli wysłano wnioski na jedynie niespełna 7 mln złotych.
Na pewno źródłem tych kłopotów są generalne porządki, jakie obecna koalicja musiała zrobić w programie "Czyste powietrze" odziedziczonym po poprzednikach z PiS. Okazało się bowiem, że kontrola była iluzoryczna, a w wielu przypadkach korzyści przechwytywały niektóre firmy obsługujące program, zawyżając koszty i zostawiając beneficjentów z inwestycją, która nie odpowiadała założeniom programu. To dla wielu z nich mogło oznaczać konieczność zwrotu kosztów dotacji, której lwia część i tak już była w kieszeni nieuczciwych firm.
W efekcie resort klimatu pracuje nad ustawą, która miałaby takim osobom pomóc i uwolnić je od konieczności zwracania całej dotacji. Aby poradzić sobie z tym bałaganem, NFOŚiGW najpierw wstrzymał przyjmowanie nowych wniosków, opracował zmiany w kryteriach programu, a jednocześnie zaczął weryfikację realizowanych wcześniej wniosków.
Tyle że te wszystkie działania spowodowały gwałtowne wyhamowanie programu i nawet po jego ponownym uruchomieniu tempo obsługi wniosków okazało się dużo wolniejsze. Do tego remanenty wykazały, że wiele urządzeń nie spełnia unijnych kryteriów, stąd pojawiły się problemy z certyfikacją wydatków.
A to już zaczęło się przekładać na sytuację finansową w środkach europejskich, ale także w budżecie państwa. Ponieważ z jednej strony spowalnia realizacja programu FEnIKS (w jego części energetycznej zrealizowane zostało jedynie 53 proc. celu na 2025 rok), co powodowało, że w innych obszarach trzeba było "nadrabiać", by osiągnąć cel.
Z kolei jeśli chodzi o finanse państwa, ta sytuacja powodowała, że budżet "zakładał" za środki europejskie do programu i w ten sposób do funduszy środowiska wpłynęło 4,33 mld. Ale ponieważ prawie nic nie zostało certyfikowane do KE, to budżet nie dostawał zwrotu z funduszy europejskich. I to stawiało w coraz trudniejszej sytuacji resort klimatu.
Resorty blokują
Pierwszy cios przyszedł ze strony Ministerstwa Finansów, które przekazało resortowi klimatu, że zaprzestaje "pożyczania" pieniędzy na "Czyste powietrze" w ramach tzw. prefinansowania wydatków (które potem budżet odzyskiwał w ramach rozliczeń z UE). Postanowiono przy tym warunek - pieniądze ruszą do wojewódzkich funduszy ochrony środowiska i gospodarki wodnej, pod warunkiem certyfikowania co najmniej 60 proc. wypłaconych środków. - Rozumiemy argumentację ministra Domańskiego, dotyczącą deficytu budżetowego czy wydatków obronnych. Jesteśmy po rozmowach z MF, mamy przygotowane rozwiązanie, dzięki któremu pieniądze dla beneficjentów "Czystego powietrza" dalej będą do nich trafiać - przekonuje rozmówca z MKiŚ.
Od niedawna presję na resort Pauliny Hennig-Kloski zaczął wywierać także MFiPR, który rozlicza wydatki unijne z Komisją Europejską. Z naszych informacji wynika, że resort Katarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz poinformował MKiŚ, że jeśli będzie ryzyko podważenia wydatków przez Komisję Europejską, MFiPR sam wstrzyma się z ich certyfikacją do czasu wyjaśnienia sprawy. A jeśli sprawa zostanie naprostowana i rozliczenia będą mogły ruszyć, MFiPR domaga się pisemnego zapewnienia ze strony kierownictwa MKiŚ. - Na razie niczego takiego nie otrzymaliśmy, mimo upominania się o to - słyszymy w MFiPR.
Dlaczego MFiPR przyjęło tak nieprzejednaną linię? - Mamy parę slotów w roku na rozliczenia różnych rzeczy z KE. Jeśli wyślemy wniosek, a Komisja stwierdzi, że jest problem, wstrzymują nam cały wniosek. To ma działać motywująco na kraje członkowskie, by przesyłały dobrze sprawdzone wnioski i szybko wyjaśniały stwierdzone nieprawidłowości. To nasza odpowiedzialność - tłumaczy rozmówca z MFiPR.
- Po tym, jak wynikła kwestia problemu z certyfikacją w "Czystym Powietrzu", a sprawę opisała Wirtualna Polska, Ministerstwo Finansów wstrzymało kasę na ten program. W resorcie funduszy pojawiła się dość szybko delegacja z resortu klimatu i NFOŚiGW. Przekonywali, że jest wszystko super. Dlatego pojawiła się prośba o pisemne potwierdzenie tego. Nic nie przysłali - słyszymy w MFiPR.
Tym większe było zdziwienie w resorcie Pełczyńskiej-Nałęcz, gdy we wtorek rzecznik MKiŚ Marek Pogorzelski wydał komunikat, z którego wynikało, że choć certyfikację wydatków z Czystego Powietrza wstrzymano, to jednak obecnie jest ona wznawiana. "Są to kwestie administracyjne, które nadrabiamy. Nie będzie to miało wpływu na wypłaty dla beneficjentów" - zapewnił Pogorzelski. Po opublikowaniu tej informacji zapytaliśmy w MFiPR, czy potwierdzają ten stan rzeczy. Odpowiedź była negatywna.
Co na to resort Hennig-Kloski?
Jak sprawę komentuje Ministerstwo Klimatu i Środowiska? Na wstępie informuje nas, że w NFOŚiGW i MKiŚ trwają prace nad przygotowaniem certyfikacji kolejnych partii wniosków.
- To proces techniczno-administracyjny. W najbliższych dniach przekażemy komplet informacji niezbędnych do odblokowania przez Ministerstwo Funduszy i Polityki Regionalnej kwoty ok. 270 mln zł. Zgodnie z harmonogramem całość środków zostanie przekazana do certyfikacji w najbliższych miesiącach - podaje resort klimatu.
Jednocześnie resort dementuje nieprawdziwe informacje jakoby duża część z wniosków przekazanych do certyfikacji w grudniu budziła wątpliwości. - W rzeczywistości wątpliwości dotyczyły ok. 2 proc. przekazanych wniosków. MFiPR jednak zdecydował o wstrzymaniu akceptacji całej partii wniosków - wskazuje resort klimatu w przesłanych nam odpowiedziach.
MKiŚ zapewnia też, że beneficjenci mogą nadal rozliczać projekty w "Czystym powietrzu" i otrzymują dofinansowanie. - Jeżeli będzie taka potrzeba, NFOŚiGW wdroży rozwiązanie przejściowe, zapewniające ciągłość wypłat środków z FEnIKS. Jakiekolwiek sugestie, że program Czyste Powietrze może zostać bez finansowania, są nieuprawnione i prowadzą do niepotrzebnego niepokoju wśród beneficjentów i opinii publicznej - podkreśla MKiŚ.
Nieoficjalnie słychać, że w resorcie klimatu rozważany jest wariant, w którym - aby zapewnić wspomnianą "ciągłość wypłat" - pieniądze będą pobierane z budżetu NFOŚiGW. Dzięki temu beneficjenci nie odczują zawirowań związanych z certyfikacją. - Oczywiście możliwe jest to, że do beneficjentów kasa idzie zgodnie z planem, pochodząc z zaskórników NFOŚiGW. Ale ten fakt nie wyklucza innego faktu - że kurek z pieniędzmi jest zakręcony przez resort funduszy i przez MF - podkreśla rozmówca z rządu.
Z kolei rozmówca z otoczenia Pauliny Hennig-Kloski dopatruje się w całej sprawie także politycznego kontekstu. - Po rozpadzie Polski 2050, między Hennig-Kloską a Pełczyńską-Nałęcz regularnie będzie iskrzyć. MFiPR będzie się teraz czepiać wszystkiego, co będzie po stronie resortu klimatu - prognozuje rozmówca.