Michał Przedlacki laureatem Nagrody Głównej im Woyciechowskiego
Dziennikarz "Superwizjera" TVN Michał Przedlacki otrzymał w środę Nagrodę Główną im. Andrzeja Woyciechowskiego. Odbierając nagrodę Przedlacki wspomniał dziennikarkę Wirtualnej Polski Tatianę Kolesnychenko. Podkreślił, że jej "pisarstwo jest wybitne". Nagrodę za najbardziej zasięgowy tekst otrzymał dziennikarz WP Szymon Jadczak.
Przedlacki został wyróżniony za reportaż "Możemy tylko walczyć. Historia oddziału Janusza Szermety". Dokument przedstawia losy polskiego ochotnika Janusza Szeremety "Kozaka" i jego oddziału walczącego po stronie Ukrainy.
Wśród nominowanych do Nagrody Radia ZET im. Andrzeja Woyciechowskiego za 2025 rok znaleźli się również dziennikarze WP: Michał Janczura za cykl reportaży "Szarlatan" oraz Tatiana Kolesnychenko za reportaż "Władcy ciał".
O Kolesnychenko w trakcie odbierania Nagrody Głównej wspomniał Przedlacki. - Chciałbym powiedzieć kilka słów na temat wybitnego pisarstwa Tatiany Kolesnychenko. - Jej książka, która chirurgicznymi cięciami odkrywa tę rzeczywistość mroku rosyjsiej agresji na Ukrainę, pt. "Robaków rozgryzać nie wolno", jest absolutnie fenomenalnie wybitną. Polecam wszystkim państwu zmierzyć się z tą prawdą - powiedział Przedlacki.
"Robaków rozgryzać nie wolno". Książka o dalszych losach bohaterów reportaży WP
Premiera książki "Robaków rozgryzać nie wolno", autorstwa Tetiany Kolesnychenko, reporterki Wirtualnej Polski, oraz Macieja Stanika, fotoreportera współpracującego z naszą redakcją miała miejsce 23 lutego w Warszawie.
Przez cztery lata trwania wojny w Ukrainie autorzy pracowali na linii frontu oraz w miastach na tyłach. Reportaże, które powstały podczas tych wyjazdów, można było przeczytać w WP. Praca reporterów była uhonorowana m.in. nagrodą im. Dariusza Fikusa za dziennikarstwo najwyższej próby (2024 i 2025 r.), Ryszarda Kapuścińskiego (2025 r.) oraz w konkursie Grand Press (2024).
Teraz nakładem Centrum Mieroszewskiego ukazuje się książka, w której teksty i fotografie tworzą dwie równoległe opowieści. Nie ma tu analizy ruchów wojsk czy politycznych wątków. Ta książka jest o życiu, stracie i pustce, którą pozostawia wojna.
Autorka oddaje głos tym, którzy zwykle pozostają niewidoczni: rodzinom, dzieciom, osobom próbującym przeżyć kolejne dni po utracie bliskich. Bez patosu i wielkich słów.
Integralną częścią książki są fotografie Macieja Stanika. Nie ilustrują tekstu. Idą obok, stanowiąc równoległą, wizualną narrację. Oszczędne, uważne, pozbawione dosłowności, pogłębiają wymowę tekstów. Razem z reportażami tworzą opowieść o tym, co po wojnie zostaje z życia.
"Robaków rozgryzać nie wolno" to literatura faktu, która nie epatuje przemocą. Jej siłą jest cisza, uważność i bliski plan.