Łysy Webb

Oto „wróg publiczny numer jeden”, człowiek, który zrobił z naszych ofiary. Ofiary losu. Howard Webb.

Obraz
Źródło zdjęć: © AFP

We wczesnych latach 80. w środowisku warszawskich punków krążyła legenda o Tycu i Zakresie. Tycu był pierwszym skinem w Polsce, a Zakres – krewkim młodzieńcem, który potrafił rozłożyć na części nawet komandosa. Los zetknął obu na balandze. Lało się wino, grało KSU, a Tycu chciał zrobić z Zakresa skina. Ten okazał się na tyle odporny, że trzeba było zmienić metody. Gdy Zakres odzyskał przytomność w kuchni, pierwszą rzeczą, którą zobaczył, była twarz Tyca. A pierwsze słowa, które usłyszał, brzmiały: „Właśnie zostałeś skinem”.

Właśnie zostałeś sędzią

Obecność Zakresa w tekście o sędzi piłkarskim to efekt dwóch skojarzeń. Howard Webb nie tylko jest łysy jak wczesny Zakres. On przede wszystkim – jak tenże – jest kimś, kim nie chciał być. „Nigdy nie myślałem o karierze sędziego – wyznał kiedyś. – Mój ojciec był arbitrem. Ja wolałem być piłkarzem. Dałem spokój, gdy się okazało, że nic z tego nie będzie. Ojciec wtedy przekonał mnie, że powinienem pójść w jego ślady. Powiedział: »Wisi nad tobą klątwa rodzinna«”.

Słowo „klątwa” brzmiało wtedy zabawnie. Po meczu Austria–Polska, którego arbitrem głównym był Howard Webb, nabrało złowrogiego odcienia. W 92. minucie spotkania brytyjski sędzia podyktował rzut karny dla Austriaków i kilkanaście sekund później było 1:1. Trzy punkty diabli wzięli i nasi stracili szanse na wyjście z grupy. Miliony Polaków znienawidziły łysego arbitra. Za wymyślenie karnego, za odesłanie nas do domu, za nadzieje zamordowane jednym gwizdkiem. W Internecie zaroiło się od niewybrednych żartów, eksperci obwieścili skandal, pojawiły się doniesienia, że rodzina Howarda Webba dostała policyjną obstawę.

Ciąg na kartki

Pytanie o obstawę rozśmiesza Andy’ego Barrsa, nadkomisarza policji w Sheffield. – To nieprawda – mówi nam. – Ani pan Webb, ani jego rodzina nie dostali żadnej ochrony. A co? Pana zdaniem powinni?

Barrs jest przyjacielem Howarda Webba. Bo Webb jest nie tylko sędzią, ale także, a może nawet przede wszystkim, policjantem. Znakomitym policjantem – jak zapewnia Barrs. – Świetnie się z nim pracuje, jest spokojny, pewny siebie, dobrze żyje z mieszkańcami. Także z Polakami – zastrzega nadkomisarz. Widział karnego, ale nie chce go komentować. – Howard to świetny arbiter, jeden z najbardziej szanowanych w Anglii. Jestem pewien, że podjął decyzję o karnym tylko dlatego, że uznał ją za słuszną. I tak macie szczęście. Anglia w ogóle nie gra na tych mistrzostwach.

Barrs przy okazji dementuje dwa inne mity o Webbie: że jest stronniczy i że po każdym kontrowersyjnym meczu koledzy wieszają na jego szafce nagłówki z prasy. – Niczego nie wieszamy. I nie jest stronniczy, choć bywa stanowczy. Gdy trzeba, nie żałuje kartek. W 2007 roku między 17 lutego a 17 marca pokazał aż pięć czerwonych kartek. Siedem lat temu w jednym ze spotkań w ciągu 15 minut wyrzucił dwóch piłkarzy i podyktował dwa karne. W 2006, sędziując mecz Fulham–Arsenal, rozdał 11 kartek. Podczas ostatnich młodzieżowych mistrzostw świata pokazał czerwony kartonik Krzysztofowi Królowi. Polacy puścili mu to płazem, bo nasi i tak wygrali wtedy z Brazylią.

Bramkarz broni

Teraz nie ma zmiłuj. Trener, piłkarze, kibice, eksperci – nikt nie ma wątpliwości, że Webb nas skrzywdził. No, prawie nikt.

– Nie rozumiem tego zamieszania – mówi Jan Tomaszewski (wiadomo kto, który wiadomo kiedy zatrzymał wiadomo kogo wiadomo gdzie). – Lewandowski ściągał Austriaka do parteru. Takie rzeczy w polu karnym to codzienność, ale robi się je tylko wtedy, kiedy sędzia nie widzi. Webb powinien stracić licencję, ale za inne karygodne błędy, które popełnił w meczu: za to, że nie podyktował karnego po faulu Golańskiego, i za to, że uznał bramkę strzeloną po akcji z metrowym spalonym.

– Spodziewam się wielu emocji – powiedział Webb w wywiadzie przed Euro 2008. – Nam na pewno też się dostanie.

Prorocze słowa. Brytyjski sędzia poczuł siłę polskiego gniewu. W 92. minucie wszyscy zdali się zapomnieć, że Austria powinna była wygrać ten mecz 6:0, że biało‑czerwoni grali jak beniaminek okręgówki i że znów okazało się, że nie ma zespołu. I wyszło na to, że Polska nie zostanie mistrzem Europy przez jeden głupi gwizdek sędziego.

Rafał Kostrzyński

Wybrane dla Ciebie
Brutalne zabójstwa seniorek w Warszawie. Michał P. usłyszał zarzuty
Brutalne zabójstwa seniorek w Warszawie. Michał P. usłyszał zarzuty
Ambasador USA nie stawił się na wezwanie. Francuzi reagują
Ambasador USA nie stawił się na wezwanie. Francuzi reagują
Wymiana ognia przy granicy. Tajlandia oskarża Kambodżę
Wymiana ognia przy granicy. Tajlandia oskarża Kambodżę
"Największa bzdura". Szef MON ostro odpowiedział PiS-owi
"Największa bzdura". Szef MON ostro odpowiedział PiS-owi
Walczyli w Ukrainie. Rosyjscy żołnierze ujawniają porażające praktyki
Walczyli w Ukrainie. Rosyjscy żołnierze ujawniają porażające praktyki
Niepokojące ustalenia. Rosjanie kupują strategiczne nieruchomości w Europie
Niepokojące ustalenia. Rosjanie kupują strategiczne nieruchomości w Europie
Trump miał zakończyć wojnę w jeden dzień. Jest nowa data
Trump miał zakończyć wojnę w jeden dzień. Jest nowa data
Komisja Etyki ukarała Annę Marię Żukowską za wulgarny wpis
Komisja Etyki ukarała Annę Marię Żukowską za wulgarny wpis
Prognoza mandatów. Tak dziś wyglądałby podział w Sejmie
Prognoza mandatów. Tak dziś wyglądałby podział w Sejmie
Tusk tłumaczy się z "zakutych łbów". "Zdecydowanie mocniej"
Tusk tłumaczy się z "zakutych łbów". "Zdecydowanie mocniej"
Brytyjski premier w Polsce. Podróż w poszukiwaniu korzeni
Brytyjski premier w Polsce. Podróż w poszukiwaniu korzeni
Zełenski pokazał swój bunkier. Przypomniał pierwsze tygodnie inwazji
Zełenski pokazał swój bunkier. Przypomniał pierwsze tygodnie inwazji