Litwa: nakłanianie do udziału w referendum, to nie agitacja
Politycy litewscy obawiają się o frekwencję
w referendum w sprawie wejścia kraju do Unii Europejskiej i
zamierzają również w dniach referendum, 10 i 11 maja, nakłaniać
wyborców do wzięcia udziału w głosowaniu.
07.05.2003 | aktual.: 07.05.2003 12:53
"Będziemy bacznie śledzić wydarzenia i w razie potrzeby zareagujemy. Nie będziemy siedzieli i czekali, lecz postaramy się wpłynąć na sytuację" - powiedział przewodniczący parlamentu litewskiego Arturas Paulauskas po spotkaniu z radą koordynującą kampanię referendalną.
Dodał, że jednym ze sposobów może być przyprowadzanie lub dowożenie wyborców do punktów głosowania.
Rada koordynacyjna zwróciła się do Głównej Komisji Wyborczej z zapytaniem, czy samo nakłanianie wyborców w sobotę i niedzielę, by wzięli udział w referendum, byłoby agitacją. Ordynacja litewska zakazuje uprawiania agitacji w dniach referendum czy wyborów.
W dniach referendum unijnego na Litwie można będzie przypominać wyborcom o ich obywatelskim prawie do wyrażenia swojej opinii. Nie będzie to uznawane za agitację - poinformowała Główna Komisja Wyborcza w opublikowanym w środę komunikacie.
Uprawnionych do głosowania jest na Litwie 2,6 mln osób. Referendum będzie ważne, jeżeli weźmie w nim udział ponad połowa uprawnionych. Jeżeli ponad połowa głosujących opowie się za akcesją, 1 maja przyszłego roku Litwa wstąpiłaby do Unii Europejskiej.
W sondażach około 66% Litwinów opowiada się za wejściem do UE. Jednak politycy litewscy od kilku miesięcy wyrażają obawę, że frekwencja może nie przekroczyć 50%.
W niedawnych wyborach prezydenckich, które odbywały się równocześnie z wyborami do władz samorządowych, frekwencja wyniosła około 54%. (mp)