Lepper podtrzymuje decyzję o usunięciu Latosa
Przewodniczący Samoobrony Andrzej Lepper podtrzymuje swoją decyzję o wykluczeniu z partii Marcina Latosa. W czasie ostatniej kampanii wyborczej ten działacz z Sosnowca w proteście przeciwko kształtowi list wyborczych w obecności dziennikarzy demonstracyjnie odciął sobie krawat Samoobrony.
09.01.2006 | aktual.: 09.01.2006 13:55
Na poniedziałkowej konferencji prasowej w Katowicach Lepper przypomniał, że Latos jest zawieszony w prawach członka, sprawę rozpatruje centrala partii.
Ja podtrzymuję wykluczenie z partii (...). Swoją decyzję podjąłem. Pan Marcin Latos może się od niej odwołać do sądu partyjnego - powiedział Lepper. Dodał, że sąd partyjny może utrzymać jego decyzję w mocy lub ją zmienić.
Lepper przyznał, że powodem jego decyzji jest sprawa z krawatem. Może to był ruch nieprzemyślany, młodzieńczy, może pod wpływem jakichś emocji, ale fakt jest faktem - to poszło w cały kraj - powiedział szef Samoobrony.
Latos był obecny na poniedziałkowym spotkaniu działaczy śląskiej Samoobrony i podczas konferencji Leppera. W najbliższym czasie złożę wyjaśnienia, jak rzeczywiście ta sprawa wyglądała. Zbiorę też w całym województwie podpisy poparcia, aby nie usunięto mnie z partii - powiedział Latos.
W czasie kampanii wyborczej do parlamentu Latos stanął na czele buntu działaczy sosnowieckiej Samoobrony, którzy nie zgodzili się z kształtem list wyborczych. Krótko przed rejestracją władze centralne zdecydowały, że w niektórych okręgach, zamiast wieloletnich regionalnych działaczy pierwsze miejsca zajmą na listach osoby reprezentujące organizacje, z którymi Samoobrona nawiązała współpracę.
Spowodowało to głośne protesty części działaczy, którzy nazwali decyzję centrali "zamachem na partię". W wyniku konfliktu przedstawiciele Samoobrony w ogóle nie złożyli w Okręgowej Komisji Wyborczej w Sosnowcu dokumentów wymaganych do rejestracji. Okręg sosnowiecki był jedynym w Polsce, w którym partia nie zdołała zarejestrować swojej listy.
Latos na pewien czas opuścił szeregi partii; pomagał w kampanii wyborczej jednemu z działaczy SdPl. Dziś twierdzi, że nie zraził się do partii, tylko do niektórych jej członków.