O wypracowanym z Rosją planie pokojowym Donalda Trumpa dla Ukrainy i alternatywnej wersji dokumentu przygotowanej przez Europę, rozmowach w Genewie oraz "polskim punkcie widzenia", który na poniedziałkowym spotkaniu liderów UE w Luandzie ma przedstawić Donald Tusk, mówił w programie "Tłit" Michał Kobosko, eurodeputowany Polski 2050.
- Każdy z tych 28 punktów (amerykańskiego planu - red.) jest dyskusyjny. Niektóre są kompletnie nieakceptowalne. I gdyby w takiej formie został przyjęty, to jest kapitulacja Ukrainy. Mało tego, to jest kapitulacja Europy - ocenił gość programu.
Kobosko odniósł się do opublikowanego jeszcze przed weekendem przez serwis Axios, korzystnego dla Kremla, 28-punktowego planu zakończenia wojny w Ukrainie. Dziś rano - po niedzielnej turze rozmów USA-Ukraina w Genewie - oba kraje oświadczyły, że plan został zmodyfikowany. Szczegóły pozostają jednak nieznane.
Zdaniem polityka Polski 2050, wyciek planu do mediów jeszcze przed rozmowami nie był przypadkowy. - Celem było przyciśnięcie Ukraińców i prezydenta Zełenskiego, bo świat się dowiedział, że jest konkretny plan. I teraz Ukraina musi się do tego odnosić - mówił Kobosko.
W kontekście punktów planu dotyczących Polski, eurodeputowany podkreślił, że sytuacja przypomina czasy, gdy ZSRR dogadywał się z USA. - To dwa światy. Byliśmy za żelazną kurtyną i nie mieliśmy nic do powiedzenia. Dziś jesteśmy w zupełnie innej sytuacji, wbrew temu, co może się wydawać w Moskwie i być może Trumpowi - dodał.
- Nie może się tak dziać, że na cokolwiek Moskwa się umawia z Waszyngtonem, mamy ślepo zaakceptować i być z tego powodu szczęśliwi. A co dopiero Kijów - Kobosko zwrócił uwagę, że z planu USA wcale nie wynika, kto jest w tej wojnie agresorem. Przyznał, że treść dokumentu brzmi jak przetłumaczona na język angielski rosyjska lista życzeń.
- Jeżeli prezydent USA jest dumny ze swoich umiejętności negocjacyjnych, to teraz jest czas na ich pokazanie w relacjach z Moskwą. Nie może ulegać apetytom Rosji - zaznaczył Kobosko. Wyraził przy tym nadzieję, że 28-punktowy plan USA "jest już przeszłością" i Trump o nim zapomniał.