WAŻNE
TERAZ

Faktura za remont w Izraelu. Znaleźli ją w biurze prezesa Zondy

Kobieto, nie daj się bić!

Manifest

Scenariusz jest ten sam - on pije coraz więcej, a potem bije coraz mocniej. Najpierw tylko żonę, potem także dzieci. Jest bezkarny, bo wie, że nawet gdy żona wezwie policję, to potem wycofa doniesienie. To może trwać latami.

I może zakończyć się tak tragicznie, jak w przypadku Ani Wójt, która nie wytrzymała terroru ojca i popełniła samobójstwo. Ale nie musi. I nie powinno. Maltretowane kobiety! Powiedzcie dość sadystom. Fakt rozpoczyna wielką akcję "Kobieto nie daj się bić!". Będziemy pisać, do kogo się zwrócić, gdy mąż zamienia wasze życie w koszmar. Opiszemy historie kobiet, które miały siłę, by przeciwstawić się potworowi. Nie jesteście same!

Joanna Lubelska (50 l.) z Płońska jest uśmiechniętą, zadbaną kobietą. Chodzi pewnym krokiem, mówi silnym głosem. Jednak nie zawsze tak było. Przez 13 lat przeżywała prawdziwy koszmar. Najpierw bił i poniżał ją mąż. Potem razów nie szczędził jej syn. Ale przyszedł dzień, kiedy odważyła się powiedzieć "dość". I to był początek jej nowego życia.

Każda młoda dziewczyna marzy o dobrym mężu i szczęśliwym życiu u jego boku. Kiedy w 1974 roku Joanna wychodziła za mąż, była pewna, że te marzenia się spełniają. Ale zaraz po ślubie mąż zaczął pić. Pił coraz więcej. A jak był pijany, wyżywał się na żonie. Najpierw były zwykłe popchnięcia. Z czasem przestał się hamować i lał tak, jakby chciał zabić. Trzy lata po ślubie Joanna zaszła w ciążę. Poroniła. "Strasznie mnie wtedy pobił i skopał" - zamyśla się kobieta. Jej drugi synek urodził się martwy. Trzecią ciążę jakoś udało się donosić. Na świat przyszedł Marcin. Całą rodziną mieszkali wtedy w spółdzielczym mieszkaniu. Mąż Joanny był ślusarzem. Ona zaczęła pracować w Polskim Komitecie Pomocy Społecznej. Ledwo wiązali koniec z końcem, ale na wódkę on zawsze miał pieniądze.

- Codzienne picie i awantury - wspomina Joanna, a jej oczy napełniają się łzami. Przez 10 lat małżeństwa nie było miesiąca, żeby nie uciekała. Nie było tygodnia bez bicia. A po biciu - przeprosiny. Wybaczała. Miała w sobie taką bezmyślną nadzieję, że może tym razem będzie już dobrze. Nigdy nie było. Przejrzała na oczy dopiero wtedy, gdy jej mąż rozbił synowi głowę.

- Zabrałam go i uciekłam do rodziców tak, jak stałam - opowiada kobieta. Już nie wróciła. Wniosła sprawę o rozwód. Znalazła pracę w szkolnej szatni. "Zaczynam nowe życie" - myślała sobie. Przez głowę jej nie przeszło, że kilka lat później scenariusz się powtórzy. Marcin skończył 18 lat i - tak jak ojciec - zaczął zaglądać do kieliszka. Pierwszy policzek, pierwsze kopnięcia, plucie, rzucanie o ściany. Od siły niektórych uderzeń jego matka traciła kolejne zęby.

"Bałam się. Gdy nie spał, zostawałam na dworze. Kładłam się na ławce i zasypiałam" - Joanna nie może powstrzymać łez. Wstydziła się siniaków, podbitych oczu. "Taka ze mnie niezdara, wywaliłam się" - mówiła innym. "Życie było jak letarg. Wszystko miało ten sam kolor, szary" - mówi dziś Joanna. I znowu musiało się stać coś strasznego, żeby obudziła się ze złego snu. "Marcin w furii tak mocno walnął w drzwi, za którymi stałam, że wypadły razem z futryną" - wspomina. - To był przełom. Na drugi dzień poszłam do prokuratury.

W 1998 roku jej syn został skazany na rok więzienia w zawieszeniu na cztery lata. Poszedł na przymusowy odwyk. Psycholog pomógł odbudować kontakt między matką a synem. Nadal razem - już spokojnie, w miłości i poszanowaniu - mieszkają na jednym z płońskich osiedli.

Joanna postanowiła pomóc kobietom, które przeżywają to, co ona ma już za sobą. Założyła w Płońsku Stowarzyszenie Przeciwko Przemocy w Rodzinie. To jedyny taki punkt w całej okolicy. Niedawno ruszył hostel, gdzie ofiary przemocy mogą schronić się na 72 godziny.

- Wiem, że jest dużo kobiet, które nie potrafią się z tego uwolnić. Chcę im pomóc - mówi Joanna. W końcu się uśmiecha. Zakłada kolorowe ubrania. Chodzi z głową dumnie podniesioną do góry. - Świat jest teraz pełen barw - mówi z radością. - Czuję zapachy, słyszę śpiew ptaków. Już nie przemykam ulicami jak cień.

Angelika Zdankiewicz

Gdzie szukać pomocy

Ogólnopolskie Pogotowie Niebieska Linia
ul. Szczotkarska 48a, Warszawa
tel.: (0-22)666 00 60 pn.-pt.: w godz.10-22
lub
0 801 1200 02 (płatny pierwszy impuls)
pn.- sob.: w godz. 10-22
nd. i święta: w godz. 10-16

Stowarzyszenie Przeciwko Przemocy w Rodzinie oprócz pomocy kobietom, które doświadczyły przemocy w rodzinie, Joanna Lubelska organizuje szkolenia dla pedagogów, prokuratorów i sędziów.

Źródło artykułu: Fakt
Wybrane dla Ciebie
Pierwszy raz od wojny w Iraku USA mają trzy lotniskowce na Bliskim Wschodzie
Pierwszy raz od wojny w Iraku USA mają trzy lotniskowce na Bliskim Wschodzie
Tusk zakpił z Rosji. Jest odpowiedź Kremla
Tusk zakpił z Rosji. Jest odpowiedź Kremla
Amerykańskie samoloty wleciały w hiszpańską przestrzeń powietrzną? Nieoficjalne informacje
Amerykańskie samoloty wleciały w hiszpańską przestrzeń powietrzną? Nieoficjalne informacje
Sąd zdecydował ws. Cimoszewicza. W tle potrącenie rowerzystki
Sąd zdecydował ws. Cimoszewicza. W tle potrącenie rowerzystki
PiS odpowiada Mentzenowi. "Sławek, dokończyliśmy"
PiS odpowiada Mentzenowi. "Sławek, dokończyliśmy"
Ambasador USA odpowiada Tuskowi. W tle lojalność państw NATO
Ambasador USA odpowiada Tuskowi. W tle lojalność państw NATO
Mocne słowa republikanina. "Dlaczego, do cholery, zdejmujemy sankcje?"
Mocne słowa republikanina. "Dlaczego, do cholery, zdejmujemy sankcje?"
Cenckiewicz wymieniony. Gen. Polko zabiera głos
Cenckiewicz wymieniony. Gen. Polko zabiera głos
Przesuwają się czynności z zatrzymanym. Wiemy, dlaczego
Przesuwają się czynności z zatrzymanym. Wiemy, dlaczego
Zastępca komendanta spowodował wypadek. Nowe informacje
Zastępca komendanta spowodował wypadek. Nowe informacje
Wyciek z Pentagonu. USA rozważają kary dla sojuszników z NATO
Wyciek z Pentagonu. USA rozważają kary dla sojuszników z NATO
Sosnowiec żegna Łukasza Litewkę. Kolejki do księgi kondolencyjnej
Sosnowiec żegna Łukasza Litewkę. Kolejki do księgi kondolencyjnej