Jest wniosek o dożywocie dla zabójców konwojentów

Kary dożywotniego więzienia zażądał prokurator dla Kamila G. - głównego oskarżonego w procesie
przestępców, którzy w kwietniu 2002 r. w Sosnowcu zastrzelili
dwóch konwojentów, przewożących pieniądze spółdzielni mieszkaniowej.

We wtorek przed Sądem Okręgowym w Katowicach wygłoszono mowy końcowe w trwającym od 2005 r. procesie w tej sprawie. Za zabójstwo odpowiada Kamil G. O udział w rozboju oskarżeni są Daniel Z. i Wojciech Ch.

W napadzie wzięli również udział Damian S., który zginął podczas podkładania ładunku wybuchowego pod samochodem innego przestępcy oraz Sebastian S., pseud. Rakieta, który w chwili rozpoczęcia procesu swoich kompanów był poszukiwany międzynarodowym listem gończym. Został zatrzymany w kwietniu 2006 r. w Hiszpanii, a za udział w tym przestępstwie odpowie w odrębnym procesie.

Do tragedii doszło przy ul. Blachnickiego w Sosnowcu. Bandyci napadli na konwojentów wiozących pieniądze jednej z sosnowieckich spółdzielni mieszkaniowych. Spodziewali się ukraść ok. 450 tys. zł, ostatecznie skradli 60 tys. zł. Według prokuratora Sebastiana Roma, choć oskarżeni prawdopodobnie nie planowali zabicia konwojentów, a zamierzali jedynie grozić im bronią, ostatecznie z bliska, bez ostrzeżenia, ostrzelali kabinę furgonetki.

Zginęli ludzie zastrzeleni z zimną krwią, zamordowani z bliskiej odległości, zastrzeleni z broni palnej, z broni maszynowej. To była egzekucja. Konwojenci stali się tego dnia ofiarami ludzkiej chciwości - dążenia do wzbogacenia się za wszelką cenę, nawet za cenę ludzkiego życia - mówił Rom.

Wskazał, że wszyscy oskarżeni już od dłuższego czasu dokonywali podobnych przestępstw. Organizatorem tej akcji był Daniel Z., który miał obserwować konwojentów i dać sygnał do napadu. Zgodnie z jego planem, Wojciech Ch. blokując drogę samochodem doprowadził do zatrzymania furgonetki konwojentów, Damian S. i Kamil G. wyskoczyli z bronią z krzaków, a Sebastian S. wyskoczył z auta kierowanego przez Wojciecha Ch.

Prokuratura ustaliła, że do konwojentów ze skutkiem śmiertelnym strzelał z broni maszynowej Damian S., który zginął podczas podkładania ładunku wybuchowego pod samochodem innego przestępcy, a także - prawdopodobnie z rewolweru - Kamil G., któremu jednak nie udało się bezpośrednio udowodnić zabójstwa.

Rozbieżności w materiałach śledztwa dotyczą m.in. faktu, który z bandytów, poza Damianem S., strzelał z jakiej broni. Sebastian S. - według niektórych zeznań - miał bowiem strzelać w stronę furgonetki z pistoletu. Jako, że jeden z konwojentów żył jeszcze przez pewien czas po odniesieniu ran, podczas próby ratowania jego życia nie zabezpieczono we właściwy sposób pocisków, którymi został postrzelony, nie udało się zatem stwierdzić z czyjej broni zginął.

Według prokuratora, wszyscy oskarżeni jednak działali w celu kradzieży pieniędzy, byli zatem współsprawcami rozboju; ci zaś, którzy posiadali broń, strzelając z odległości ok. 1-2 metrów, działali z bezpośrednim zamiarem zabójstwa konwojentów. Na tej podstawie prokurator zażądał dla Kamila G. kary dożywocia z dopuszczeniem przedterminowego zwolnienia po 35 latach i grzywny 60 tys. zł na rzecz spółdzielni.

Kamil G. przyznał się do uczestnictwa w napadzie, ale nie do udziału w zabójstwie. Podczas procesu przyznał, że w czasie napadu miał pistolet, ale nie używał go i nie wie, czy była to broń gazowa, czy na ostrą amunicję. We wtorek podkreślał, że nikogo nie zabił.

Jego obrońca mec. Zbigniew Baczyński zarzucił aktowi oskarżenia brak precyzji, zbytnią ogólność i wybiórcze stosowanie dowodów, dowodził także, że Kamil G. nie strzelał, choć później przyznawał się do tego, a rzeczywistym zabójcą jest Sebastian S. Podkreślał również, że to Sebastian S., a nie Kamil G., po tym przestępstwie ukrywał się poza granicami kraju.

Jak jednak wynika z ustaleń śledczych, bandyci po zabójstwie konwojentów nasilili swą działalność - działali w biały dzień, bez planu, często pod wpływem alkoholu i narkotyków. Kamil G. miał już po zatrzymaniu wysłać z aresztu gryps z poleceniem morderstwa pierwotnie oskarżającego go prokuratora. Według niektórych dowodów, zlecenie miał wykonać Sebastian S.

Wobec Daniela Z. prokurator wnioskował o karę 15 lat więzienia, z możliwością warunkowego zwolnienia po 12 latach oraz podobnej grzywny jak dla Damiana S., a wobec Wojciecha Ch. - z zastosowaniem nadzwyczajnego złagodzenia kary dzięki współpracy, która umożliwiła zatrzymanie pozostałych przestępców - o karę 2 lat i 11 miesięcy więzienia. Wyrok ma zostać ogłoszony 1 kwietnia. (mg)

Źródło artykułu:
Wybrane dla Ciebie
Wyniki Lotto 30.11.2025 – losowania Multi Multi, Ekstra Pensja, Kaskada, Mini Lotto
Wyniki Lotto 30.11.2025 – losowania Multi Multi, Ekstra Pensja, Kaskada, Mini Lotto
Rozmowy USA-Ukraina zakończone. Rubio: Wciąż wiele do zrobienia
Rozmowy USA-Ukraina zakończone. Rubio: Wciąż wiele do zrobienia
Interwencja USA ws. Ziobry? Jaki: nie zdziwiłbym się
Interwencja USA ws. Ziobry? Jaki: nie zdziwiłbym się
Kłopoty z władzą biskupią [OPINIA]
Kłopoty z władzą biskupią [OPINIA]
Zimowa pogoda paraliżuje drogi. Karambol w USA
Zimowa pogoda paraliżuje drogi. Karambol w USA
"To była ignorancja i pycha". Polityk CDU o  podejściu do Polski
"To była ignorancja i pycha". Polityk CDU o podejściu do Polski
Axios: USA i Ukraina chcą dopiąć sporne kwestie terytorium i gwarancji
Axios: USA i Ukraina chcą dopiąć sporne kwestie terytorium i gwarancji
"Zabijali ludzi jak muchy". Wstrząsająca relacja z Sudanu
"Zabijali ludzi jak muchy". Wstrząsająca relacja z Sudanu
Nawrocki odwołuje spotkanie z Orbanem, Tusk przedłuża alarmy [SKRÓT DNIA]
Nawrocki odwołuje spotkanie z Orbanem, Tusk przedłuża alarmy [SKRÓT DNIA]
Pleśń, grzyb i przeciekający dach. Fatalne warunki, zaczęli akcję
Pleśń, grzyb i przeciekający dach. Fatalne warunki, zaczęli akcję
Kazachstan odgraża się Ukrainie. Zaatakowali kluczowy terminal
Kazachstan odgraża się Ukrainie. Zaatakowali kluczowy terminal
Katastrofalne powodzie na Sumatrze. Liczba ofiar rośnie
Katastrofalne powodzie na Sumatrze. Liczba ofiar rośnie