Jak byłby dziś oceniany czyn Rejtana?

Do namysłu nad tytułowym pytaniem skłoniła mnie awantura na komisji regulaminowej Sejmu, a także sposób komentowania tego wydarzenia. Otóż dominowała troska nad stylem obrad i stratą cennego czasu oraz – w sporej mierze uzasadniona - krytyka zachowania się posłów. W niewielkim, a z całą pewnością niedostatecznym stopniu analizowano przyczyny tak ostrego konfliktu.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Jak byłby dziś oceniany czyn Rejtana?
(WP.PL)

Tymczasem do tej sytuacji doprowadził wręcz niepojęty ciąg nadzwyczajnych posunięć władz Sejmu. Złamanie ustaleń przez przewodniczącego komisji – zwołania komisji po wakacjach, próba zawiadomienie posła Ziobro na półtorej godziny przed posiedzeniem – kiedy miał już zaplanowany dzień, kwestia zgodności z prawem zawiadomienia posła, złamanie niepisanych zasad – zawsze dopiero za trzecim razem bez obecności zainteresowanego posła podejmowano sprawę jego immunitetu, fakt niedopuszczania do zgłaszania wniosków formalnych przez posłów – przewodniczący zdaje się bez ich usłyszenia założył ich niezgodność z regulaminem, fakt przejęcia prowadzenia komisji przez wicemarszałka Niesiołowskiego – nie ogłoszono przerwy dla rozstrzygnięcia wątpliwości posłów Prawa i Sprawiedliwości. Listę nieprawidłowości ukoronował fakt głosowania wniosku odczytanego przez prokuratora Staszaka, którego nikt nie słyszał – w związku z tym obrońca Zbigniewa Ziobro nie mógł się do niego odnieść.

Oczywiście, jak już wyżej wspomniałem, zachowanie się części posłów było zbyt emocjonalne. Jednak nasuwa się pytanie, czy są działania władz, po podjęciu których poseł powinien reagować w sposób nadzwyczajny – na przykład blokować obrady Sejmu? Odpowiedź jest z całą pewnością twierdząca. Czy decyzje w sprawie uchylenia immunitetu posła Ziobro naruszały prawo i zwyczaje tak bardzo, że należało zakłócać obrady? Tutaj już zgodności nie ma – moim zdaniem tak, należało wyraźnie pokazać, że nie ma zgody na falandyzację Sejmu.

Wracając do tytułowego posła Tadeusza Rejtana. Przypomnę, że nie chcąc dopuścić do pierwszego rozbioru Polski najpierw ukrył laskę marszałkowską, wstrzymując rozpoczęcie obrad. Mimo to doszły one do skutku. Gdy po skończonych obradach posłowie skierowali się ku wyjściu, Rejtan rzucił się, starając się zagrodzić drogę wychodzącym - opuszczenie sali obrad oznaczało zgodę posłów na rozbiór Polski. Mam smutne podejrzenie, że dziś taką postawę – mimo sprawy ogromnej wagi - również komentowano by słowami „kabaret”, „cyrk”, „utrudnianie pracy Sejmu na szkodę obywateli”.

Filip Stankiewicz

Polub WP Wiadomości