Prokurator Ewa Koj podkreśliła, że śledztwo IPN u nie dotyczy masakry w kopalniach, lecz wyłącznie tego, czy prokuratura dopuściła się matactw. Wyjaśniła, że nie tylko represje wobec górników, ale także czyny związane z tymi represjami - na przykład ukrywanie dowodów - są zbrodnią komunistyczną. Zgromadzony materiał stwarza znaczne prawdopodobieństwo, że działania prokuratury można uznać za zbrodnię komunistyczną - dodała prokurator Koj.
Śledztwo w sprawie działań prokuratury wszczęto na wniosek oskarżyciela posiłkowego w procesie "Wujka", Czesława Kłoska - górnika rannego podczas pacyfikacji kopalni Manifest Lipcowy. Kłosek do dzisiaj nosi w ciele - dowód tamtej zbrodni - kulę, której usunięcie stwarzałoby zagrożenie dla jego życia.
20 lat temu postępowanie w sprawie tragedii w "Wujku" wszczęła, a następnie umorzyła Prokuratura Garnizonowa w Gliwicach. Na jej błędy wskazał m.in. Sąd Okręgowy w Katowicach, który kilka tygodni temu uniewinnił część z 22 byłych milicjantów oskarżonych w związku z tą sprawą, a postępowanie wobec pozostałych umorzył. (an)