Hurtownia urazów

Ponad 60 osób liczy już grupa osób podejrzanych o wyłudzanie odszkodowań z towarzystw ubezpieczeniowych w Inowrocławiu - i ciągle rośnie.

Prokuratura otrzymała niedawno obszerną opinię biegłego, w pełni potwierdzającą ustalenia poczynione w śledztwie. Do końca marca ma być gotowy pierwszy akt oskarżenia. W aferę zamieszanych jest dziewięciu pracowników inowrocławskiego szpitala powiatowego, w tym pięciu lekarzy. Dwóch z nich nadal pracuje w szpitalu.

Szczegóły sprawy ujawniliśmy po raz pierwszy w lipcu ubiegłego roku. Opisaliśmy wówczas, jak grupa złożona z pięciu lekarzy, dwóch pielęgniarek i dwóch sanitariuszy pomagała inowrocławianom wyłudzać odszkodowania z towarzystw ubezpieczeniowych.

Prosty numer

Mechanizm był prosty. Pracujący w pogotowiu Dariusz I. znajdował pacjenta z urazem ortopedycznym i proponował mu pomoc w załatwieniu większej kwoty odszkodowania. Dane klienta przekazywał następnie dwójce zaprzyjaźnionych chirurgów z tutejszego szpitala, którzy za 100 złotych na poczekaniu tworzyli fikcyjną historię choroby i wystawiali zaświadczenie o doznaniu urazu.

Z tak spreparowaną dokumentacją chory stawał na komisję lekarską, gdzie czekał uprzedzony o wszystkim znajomy sanitariusza - jeden z trzech lekarzy orzeczników - i przyznawał odpowiednio wysoki stopień uszczerbku na zdrowiu, pobierając za to "honorarium" w kwocie tysiąca złotych. Dariusz I. brał 200 złotych. Resztę zatrzymywał dla siebie pacjent.

- Przypuszczamy, że proceder kwitł prawie dwa lata. Do tej pory ustaliliśmy grupę 64 osób czerpiących z tego zyski. Większość z nich przyznaje się do winy. Niektórzy powtarzali ten numer po kilka razy. Kwotę strat poniesionych przez towarzystwa ubezpieczeniowe szacujemy na około 100 tysięcy, ale może być ona większa - oceniają policjanci.

Z czasem do Dariusza I. dołączyli pielęgniarz i dwie pielęgniarki ze szpitala, którzy zajmowali się "naganianiem" pacjentów. W końcu działalność grupy przestała być tajemnicą w mieście. Numer telefonu komórkowego Dariusza I. przekazywany był pocztą pantoflową. Z jego usług korzystali zarówno ludzie biedni, jak i lepiej uposażeni - robotnicy, bezrobotni, urzędnicy państwowi, ludzie po studiach i po podstawówce. Kwoty wyłudzeń wahały się od 1,5 do 6 tys. złotych.

Wszystko w toku

- Do końca marca powinniśmy być gotowi z aktem oskarżenia wobec pierwszej grupy podejrzanych. Są to osoby, które przyznały się do winy i złożyły wnioski o dobrowolne poddanie się karze - mówi prokurator z Prokuratury Okręgowej w Bydgoszczy, która prowadzi śledztwo. - Całość może zakończymy w połowie roku.

Jak wynika z opinii biegłego ortopedy, która dwa tygodnie temu została przekazana prokuraturze, wszystkie dotychczasowe ustalenia śledztwa się potwierdziły. Co więcej, policja wytypowała kolejnych kilkadziesiąt przypadków podejrzanych wypłat oszkodowań. Przewiduje się dalsze zatrzymania. - W sumie w kręgu podejrzanych może się znaleźć ponad 100 osób - mówią w prokuraturze.

Jak się okazuje, dwie osoby z grupy organizującej oszustwo nadal pracują w szpitalu. Są to lekarze ortopedzi Artur Sz. i Jarosław K. Pozostali zostali zwolnieni za naruszenie dyscypliny pracy, a dokładniej - fałszowanie dokumentacji medycznej na terenie szpitala.

- Nie możemy na razie dać wypowiedzeń tym dwóm lekarzom, ponieważ brak podstaw. Również mają oni zarzut fałszowania dokumentacji, ale robili to poza szpitalem. Musimy więc poczekać na wyrok sądu i decyzję rzecznika odpowiedzialności zawodowej Bydgoskiej Izby Lekarskiej - tłumaczy lekarz naczelny Szpitala Powiatowego im. Ludwika Błażka w Inowrocławiu Andrzej Nowakowski.

Jak poinformowano nas w BIL, postępowanie wyjaśniające jest w toku. - Czekamy na dokumentację z prokuratury. Następnie przesłuchamy świadków - mówi okręgowy rzecznik odpowiedzialności zawodowej BIL dr n. med. Zbigniew Petrykowski.

Lekarzom oraz pośrednikom postawiono zarzuty przyjęcia korzyści majątkowej, wyłudzenia i fałszerstwa. Za pierwszy z tych czynów grozi do 8 lat więzienia. Pacjenci będą odpowiadać za wręczenie łapówki i wyłudzenie.

(szu)

Wybrane dla Ciebie
Tragiczny pożar w Szwajcarii. Media o pułapce i remoncie sprzed lat
Tragiczny pożar w Szwajcarii. Media o pułapce i remoncie sprzed lat
Atak na Maduro to sygnał dla Rosji. "Też tak mogą robić"
Atak na Maduro to sygnał dla Rosji. "Też tak mogą robić"
Burza na Kremlu. Propagandyści domagają się reakcji ws. Maduro
Burza na Kremlu. Propagandyści domagają się reakcji ws. Maduro
Tragedia w Szwajcarii. Wszczęcie śledztwa przeciwko obywatelom Francji
Tragedia w Szwajcarii. Wszczęcie śledztwa przeciwko obywatelom Francji
Zabójstwo w sylwestra. Podejrzany wzbudzał niepokój wśród mieszkańców
Zabójstwo w sylwestra. Podejrzany wzbudzał niepokój wśród mieszkańców
Trump zabrał głos po ataku. "Nie możemy ryzykować"
Trump zabrał głos po ataku. "Nie możemy ryzykować"
Media: Maduro został wyciągnięty przez siły specjalne z łóżka
Media: Maduro został wyciągnięty przez siły specjalne z łóżka
Przetasowania w Kijowie. Zełenski ma ofertę dla Szmyhala
Przetasowania w Kijowie. Zełenski ma ofertę dla Szmyhala
USA uderzyły w serce czawizmu. Mauzoleum Hugo Chaveza na celowniku
USA uderzyły w serce czawizmu. Mauzoleum Hugo Chaveza na celowniku
Światowi przywódcy o ataku na Wenezuelę. "Dyktatorzy nie są wieczni"
Światowi przywódcy o ataku na Wenezuelę. "Dyktatorzy nie są wieczni"
Tragiczny pożar w Szwajcarii. Kontrowersje wokół właściciela lokalu
Tragiczny pożar w Szwajcarii. Kontrowersje wokół właściciela lokalu
Atak zimy na Pomorzu. Nawet 70 cm śniegu i silny wiatr
Atak zimy na Pomorzu. Nawet 70 cm śniegu i silny wiatr