Egzotyczny kot na wolności. Grozi mu niebezpieczeństwo
W Kierszku koło Konstancina-Jeziornej zauważono dzikiego kota. Podejrzewano początkowo, że to "chory ryś". Okazało się jednak, że jest to serwal sawannowy. Nie udało się go odłowić. Zwierzak znajduje się w śmiertelnym niebezpieczeństwie.
Najważniejsze informacje:
- Serwal sawannowy został zauważony w Kierszku przy ul. Kabackiej; zwierzę uciekło mimo próby odłowienia.
- Fundacja Kopytka z Nadzieją ostrzega, że polska zima stanowi śmiertelne zagrożenie dla serwala.
- Organizacja prosi świadków o natychmiastowy kontakt z odpowiednimi służbami i niepodejmowanie samodzielnych prób odłowu.
Mieszkańcy Kierszka pod Warszawą zgłosili w nocy ze środy na czwartek, że w okolicy kręci się duże, cętkowane zwierzę. Początkowo brano je za rysia. Na miejsce wezwano Fundację Kopytka z Nadzieją, która zidentyfikowała je jako pochodzącego z Afryki serwala sawannowego.
Gdzie jest serwal i dlaczego zima to problem?
Przedstawicielom fundacji nie udało się odłowić serwala. Próbowali podać mu środek usypiający przy pomocy specjalistycznej wiatrówki, ale zwinny kot uciekł. Najwyraźniej był wciąż w bardzo dobrej kondycji fizycznej.
Według fundacji, serwal najprawdopodobniej uciekł z prywatnej hodowli. Niestety, wybrał sobie złą porę roku na taką eskapadę. Zima to dla tego gatunku skrajne zagrożenie. Serwal nie ma zimowej okrywy włosowej, a niskie temperatury szybko mogą doprowadzić do wychłodzenia i śmierci.
Co więcej, śnieg i zamarznięta ziemia utrudniają polowanie i zdobywanie pokarmu. Dlatego tak ważne jest szybkie zlokalizowanie i odłowienie zwierzaka.
Jak reagować po zauważeniu serwala pod Warszawą?
Organizacja apeluje, by w razie zauważenia zwierzęcia zachować dystans i nie podejmować żadnych prób schwytania. Serwal, mimo łagodnego wyglądu, pozostaje dzikim drapieżnikiem i w sytuacji stresu może okazać się niebezpieczny. Świadkowie powinni niezwłocznie skontaktować się z odpowiednimi służbami i przekazać dokładną lokalizację zwierzaka.
Fundacja kieruje też apel do właściciela zwierzęcia. "Drogi Właścicielu! Jeżeli wiesz, że Twój podopieczny uciekł - prosimy o PILNY kontakt z nami!" - czytamy w apelu organizacji.
Źródło: se.pl