wybory
19-12-2010 (18:58)

Dramatyczne wieści z Mińska

Białoruskie służby specjalne zabrały ze szpitali pobitych w czasie manifestacji kandydatów na prezydenta Witala Rymaszeuskiego Ryhora Kastusiaua i Uładzimira Niaklajeu. Jak donosi serwis gazeta.ru, Niaklajeu nadal znajduje się w ciężkim stanie - ze szpitala został wyniesiony w prześcieradle, ponieważ nie był w stanie utrzymać się na nogach. Podczas zajść w Mińsku ciężko został pobity przez milicję korespondent Wirtualnej Polski Aleh Barcewicz.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Dramatyczne wieści z Mińska
(Biełsat)
WP

W wyniku wieczornych zajść dziesiątki pobitych osób jest opatrywanych. Po wyjściu ze szpitali są oni często natychmiast zatrzymywani przez białoruskie służby.

Wybory prezydenckie zakończyły się. Według sondażowych wyników wygrał je obecny prezydent Aleksander Łukaszenka.

Według Radia Swaboda, OMON-owcy napadli na Niaklajeua w centrum miasta, gdy z kolumną swych zwolenników szedł w stronę Placu Październikowego, gdzie opozycja miała zorganizować wiec. Na Placu zebrały się tysiące manifestantów, które po pobiciu Niaklajeua ruszyły ulicami Mińska w stronę siedziby Centralnej Komisji Wyborczej.

WP

Według relacji dziennikarza Biełsatu, Niaklajeu został silnie pobity i jest nieprzytomny. Niaklajeua zabrała karetka. Jak podała niezależna agencja BiełaPAN, lekarze stwierdzili u niego uraz głowy.

Kolumnę zaatakowało ok. 50 ludzi ubranych na czarno. Słychać było granaty hukowe i petardy.

Pojazd milicji drogowej zagrodził drogę samochodowi z przygotowaną przez opozycję aparaturą nagłaśniającą. Aparaturę zabrano - relacjonuje Radio Swaboda. Obecnym przy zdarzeniu dziennikarzom milicjanci kazali położyć się na ziemi i oddać kasety z kamer. Następnie kasety zostały zniszczone.

- Napadli na nas ze wszystkich stron przebrani ludzie, OMON-owcy, bili kobiety. Wielu jest pobitych, ludzie mają połamane ręce - opisywał atak na opozycyjną kolumnę Wiktar Harbaczou, mąż zaufania jednego z kandydatów na urząd prezydenta Uładzimira Niaklajeua.

WP

Grupa OMON-owców wyszła z autobusu bez tablic rejestracyjnych. - Uważam, że wyborów nie ma, jeśli eliminują jednego z silniejszych kandydatów, który mógł wezwać ludzi, by nie uznawać tych wyborów, który mógł zażądać przedterminowych wyborów bez Łukaszenki - dodał Harbaczou.

Wcześniej media informowały, że Uładzimir Niaklajeu oddał nieważny głos, w obecności dziennikarzy przekreślając na liście do głosowania nazwisko Alaksandra Łukaszenki. Opozycyjny kandydat oświadczył przy tym, że powinny odbyć się nowe wybory, bez urzędującego prezydenta.

Polub WP Wiadomości
WP
WP