Donald Trump uraził tysiące weteranów na świecie. "Totalnie krzywdzące"
Donald Trump wywołał oburzenie u wojskowych weteranów, twierdząc jakoby wojska NATO nie brały udziału w akcjach na pierwszej linii frontu w Afganistanie, a Stany Zjednoczone nigdy nie prosiły sojuszników o wsparcie i nie mogłyby na nie liczyć. Na całym świecie, także w Polsce, odezwali się weterani, zarzucając politykowi obrazę pamięci poległych i rannych żołnierzy.
– Wypowiedź jest totalnie krzywdząca dla takich osób jak ja. Czy to w Iraku, czy w Afganistanie polscy żołnierze wykonywali te same zadania i podejmowali takie samo ryzyko jak Amerykanie. Niestety, ponosiliśmy też tego konsekwencje, w moim przypadku są to rany, w przypadku niektórych kolegów śmierć – mówi WP Tomasz Kloc ze Stowarzyszenia Rannych i Poszkodowanych w Misjach Poza Granicami Kraju.
Rozmówca jest starszym chorążym sztabowym w stanie spoczynku, służył jako saper w 12. Brygadzie Zmechanizowanej w Szczecinie. W 2003 roku, podczas misji w Iraku, został ranny w wyniku wybuchu miny pułapki. Wspominając tamten okres, podkreśla : - Od pierwszego dnia w Iraku razem z patrolem amerykańskim realizowałem zadania w terenie. Były to patrole rozminowania, niszczenia min pułapek, niewybuchów i niewypałów rozmieszczonych przy drogach, na posesjach i w wielu innych miejscach. Współpracowaliśmy na bieżąco z amerykańskimi żołnierzami przez całe lata. Amerykanów było więcej, nasz kontyngent w pierwszej zmianie liczył ponad 2,5 tys. ludzi. Nie można powiedzieć, że ktoś stał z dala - podkreśla weteran.
Skandaliczne słowa Trumpa. NATO? Nigdy ich nie potrzebowaliśmy
Prezydent USA w wywiadzie dla Fox News twierdził, iż "nie jest pewien", czy Sojusz Północnoatlantycki sprostałby "ostatecznej próbie" obrony Stanów Zjednoczonych, gdyby znalazły się one w niebezpieczeństwie. - Powiedzą, że wysłali trochę wojsk do Afganistanu… i tak zrobili, ale pozostali trochę z tyłu, z dala od linii frontu – stwierdził.
Tymczasem fakty są inne. Po zamachach terrorystycznych z 11 września 2001 roku, przeprowadzonych przez Al-Kaidę, Polska przyłączyła się do kierowanej przez USA koalicji przeciwko globalnemu terroryzmowi. Operacja otrzymała kryptonim "Enduring Freedom". W trakcie blisko 20-letniej misji w Afganistanie poległo lub zmarło 43 polskich żołnierzy oraz jeden pracownik cywilny wojska.
Na tym nie koniec: dążąc do zbudowania szerokiej koalicji, USA poprosiły Polskę o wsparcie przed inwazją na Irak w 2003 roku, traktując Polskę jako kluczowego sojusznika w regionie i NATO. W latach 2003-2008 Polacy uczestniczyli w operacji stabilizacji i odbudowy Iraku - a podczas wykonywania zadań zginęło 28 Polaków (w tym 22 żołnierzy).
Dlatego Polscy weterani podkreślają, że słowa Trumpa obrażają pamięć dziesiątek młodych Polaków, którzy zginęli w Iraku i Afganistanie, oraz tych, którzy odnieśli ciężkie obrażenia. Twierdzenie, że żołnierze państw sojuszniczych trzymali się z dala od linii frontu, jest dla nich szczególnie bolesne, bo – jak podkreślają – za solidarność ze Stanami Zjednoczonymi "płacili własną krwią".
Dramatycznym symbolem poświęcenia sojuszniczych żołnierzy była akcja z sierpnia 2013 roku podczas szturmu talibów na bazę w Ghazni w Afganistanie. Zamachowiec samobójca zdetonował ładunki wybuchowe, a amerykański żołnierz Michael Ollis rzucił się, aby osłonić polskiego podporucznika Karola Cierpicę, ponosząc śmierć na miejscu. Polak przeżył.
Gen. Polko: Trump przekroczył wszystkie czerwone linie
- Donald Trump nie ma pojęcia o działaniach operacyjnych ani o realiach realizacji zadań bojowych – mówi gen. Roman Polko, były dowódca jednostki GROM, uczestnik operacji w Iraku i Afganistanie. – Nie było żadnej "pierwszej" ani "drugiej" linii. Była pełna wymienność pełnionych funkcji. Bywało, że przed akcją Polacy pisali testamenty, a potem zmieniali nas Amerykanie. Każdy tak samo ryzykował życie - mówi.
Generał nie kryje emocji. – Trump przekroczył wszelkie czerwone linie. Jestem wściekły, bo wielu chłopaków nie miało żołnierskiego szczęścia: odnieśli rany albo zginęli. Trzeba być naprawdę niebywałym cynikiem, by ten wysiłek i ten trud pomijać oraz lekceważyć ludzi, którzy tak wiele zrobili dla Polski, dla NATO i dla Stanów Zjednoczonych – podkreśla.
Gen. Polko zwierzył się, że w jego domu znajdują się skrzynie z wojskowymi odznakami i podziękowaniami od amerykańskich żołnierzy. - Zastanawiałem się nawet, czy tego wszystkiego nie odesłać Donaldowi Trumpowi. Po chwili refleksji doszedłem jednak do wniosku, że takim gestem bardziej uraziłbym amerykańskich kolegów, z którymi współpracowałem na misjach – dodaje.
Podobne oburzenie wypowiedzi Trumpa wywołały w Wielkiej Brytanii (457 zołnierzy poległych w Afganistanie). Stephen Stewart, były żołnierz, a dziś autor i dziennikarz, powiedział "Guardianowi", że prezydent USA "zbezcześcił pamięć setek brytyjskich żołnierzy, którzy ponieśli najwyższą ofiarę w Afganistanie – ludzi, których nazywaliśmy przyjaciółmi i towarzyszami".
- Gdyby był człowiekiem honoru, padłby na kolana, prosząc o wybaczenie rodziny poległych - dodał. Stewart podkreślił, że komentarze Trumpa brzmią bardziej obraźliwe w sytuacji, w której "takie słowa wypowiada ktoś, kto rzekomo unikał poboru do wojska podczas wojny w Wietnamie".
Tomasz Molga, dziennikarz Wirtualnej Polski