Dziennik pisze, że utrata stanowisk to nie jedyna sankcja, jaką mogą oni ponieść. Niewykluczone, że prokuratura postawi im zarzut popełnienia przestępstwa z artykułu 231 kodeksu karnego, czyli nadużycia funkcji publicznej i władzy. Jest to przestępstwo ścigane z urzędu. Zgodnie z tym przepisem funkcjonariusz publiczny, który przekracza swoje uprawnienia i przez to działa na szkodę interesu publicznego podlega karze pozbawienia wolności do lat trzech - pisze "Gazeta Prawna".
Według Krzysztofa Parulskiego - prezesa Stowarzyszenia Prokuratorów RP, nic nie stoi na przeszkodzie, żeby wszcząć śledztwo w kierunku popełnienia przestępstwa z artykułu 231 nie tylko wobec komendanta posterunku na warszawskim Dworcu Centralnym, ale także byłego dyrektora departamentu MSWiA.
Podobnego zdania jest profesor Piotr Kruszyński z Uniwersytetu Warszawskiego. Karnista podkreśla jednak w rozmowie z "Gazetą Prawną", że kwestia odpowiedzialności dyrektora jest bardziej skomplikowana. Wszystko zależy od tego, czy jego prośba miała charakter koleżeńskiej przysługi czy polecenia służbowego. W pierwszym przypadku - zdaniem profesora - z pewnością nie można mówić o odpowiedzialności karnej, ale co najwyżej dyscyplinarnej. (IAR)