Człowiek KO w zarządzie państwowej spółki. Było o nim głośno rok temu
Tomasz Szymczak, członek Koalicji Obywatelskiej, został wiceprezesem państwowej Grupy Przemysłowej Baltic. Również on został w ubiegłym roku powołany w kontrowersyjnych okolicznościach na dyrektora Instytutu Lotnictwa. Po publikacji Wirtualnej Polski zrezygnował z funkcji.
"28 stycznia Nadzwyczajne Zgromadzenie Wspólników Grupy Przemysłowej Baltic podjęło uchwałę o rozszerzeniu składu zarządu. Na stanowisko wiceprezesa został powołany Tomasz Szymczak" - informuje na swoich stronach spółka.
Grupa Przemysłowa Baltic (GPB) to holding integrujący spółki Baltic Operator, Stocznia Gdańska oraz Energomontaż-Północ Gdynia.
"Misją GPB jest aktywne uczestnictwo w transformacji energetycznej Polski poprzez budowanie polskiego łańcucha dostaw w obszarze morskiej i lądowej energetyki wiatrowej, ropy, gazu, technologii wodorowych, energetyki jądrowej oraz nowoczesnych rozwiązań dla sektora morskiego" - informuje GPB. Właścicielem Grupy jest państwowa Agencja Rozwoju Przemysłu.
Na czele spółki stoi prezes Remigiusz Paszkiewicz, a w zarządzie oprócz Szymczaka zasiada jeszcze trzech wiceprezesów.
O nowym wiceprezesie GPB zrobiło się głośno wiosną ubiegłego roku. Jak ujawniła wówczas Wirtualna Polska, w konkursie na stanowisko Instytutu Lotnictwa podlegającemu pod państwową jednostkę Centrum Łukaszewicz ubiegało się dwóch kandydatów.
"Odpowiedź na zero"
Pierwszym z nich był dotychczasowy szef, wybitny ekspert Paweł Stężycki. Drugą Tomasz Szymczak. Pierwszy jest bezpartyjny. Szymczak natomiast należy do Koalicji Obywatelskiej.
Jak ujawniliśmy, 10 członków Rady Instytutu Lotnictwa zagłosowało przeciwko kandydaturze Szymczaka, dwóch się wstrzymało, nikt nie był za. Mimo to prezes sieci badawczej Centrum Łukasiewicz, który odpowiada za powołanie dyrektora Instytutu Lotnictwa, wybrał na to stanowisko Szymczaka.
Podczas prezentacji przed radą wypadł katastrofalnie. Mówił, że co prawda nie zna się na technologii, ale chętnie się pozna. Przyznał, że nie jest ekspertem od technologii, ale zna się na zarządzaniu.
- Muszę przyznać, że kandydat nie wie w co instytut jest zaangażowany. Wymienił kilka instytucji, mam wrażenie, że coś tam gdzieś usłyszał. Muszę przyznać, że to odpowiedź dla mnie na zero - wskazał podczas dyskusji jeden z członków rady.
Inny zwrócił uwagę na niski poziom wiedzy Szymczaka o nowych technologiach. Stwierdził, że można otaczać się ekspertami, ale nie w każdych okolicznościach, np. w trakcie spotkań z prezesami instytucji fachowcy nie zawsze będą mogli towarzyszyć nowemu dyrektorowi.
Instytut Lotnictwa to jedna z najnowocześniejszych placówek badawczych w Europie. Współpracuje z takimi firmami jak Boeing, GE Aerospace i Airbus. Część działalności to prace nad rozwojem lotnictwa cywilnego, ale istotna część dotyczy rozwiązań wojskowych, kosmicznych, a nawet nuklearnych.
"W nominacji nie było drugiego dna"
Szymczak od dawna jest związany z branżą lotniczą, ale od strony zarządczej. Zarządza liniami lotniczymi oraz portami lotniczymi. Ostatnio pełnił obowiązki szefa portu lotniczego w Modlinie.
Regularnie pojawia się na giełdzie nazwisk na stanowiska w spółkach kontrolowanych przez Skarb Państwa. Już w 2008 r. "Parkiet" pisał o nim: "faworyt premiera Donalda Tuska".
Tomasz Szymczak w rozmowie z WP mówił, że nie chce komentować wypowiedzi członków Rady Instytutu. Ale jeśli jego wystąpienie zostało określone jako kompromitujące, uważał taką ocenę za niesprawiedliwą.
- W lotnictwie pracuję od wielu lat, napisałem doktorat z polityki konkurencji - podkreślał.
Zaznacza, że w jego nominacji nie było drugiego dna. Potwierdził członkostwo w Koalicji Obywatelskiej. - Tak, jestem szarym członkiem PO (obecne KO), nie pełnię w niej żadnej funkcji. Czy jestem człowiekiem Donalda Tuska? Ja jestem z Gdańska, on z Sopotu. Widzę, że to próba robienia garba - uważał.
Twierdził, że o konkursie dowiedział się z ogłoszenia. Na żadne wpływy się nie powoływał. Po publikacji "Wirtualnej Polski", po kilku dniach zrezygnował ze stanowiska.
Wynagrodzenie? Tajne przez poufne...
Jakie tym razem było uzasadnienie wyboru Tomasza Szymczaka do zarządu Grupy Przemysłowej Baltic?
- Tomasz Szymczak to doświadczony menedżer z wieloletnią praktyką w zarządzaniu organizacjami przemysłowymi. Ostatnio jako pełniący obowiązki prezesa zarządu Mazowieckiego Portu Lotniczego Warszawa - Modlin z sukcesem przeprowadził proces restrukturyzacji, jednocześnie realizując skuteczną dywersyfikację portfela klientów, w tym pozyskując partnerów międzynarodowych - zapewnia nas Agnieszka Pyrzanowska, koordynator ds. Komunikacji i Public Affairs z GPB.
W zarządzie ma odpowiadać za nadzór nad procesem business development, prowadzenie negocjacji na szczeblu międzynarodowym i krajowym, zarządzanie kluczowymi procesami w obszarze HR oraz rozwój standardów ładu korporacyjnego.
Spółka nie chce natomiast ujawnić ile będzie zarabiał nowy wiceprezes. "Informacje dotyczące indywidualnych warunków wynagradzania, w tym wysokości miesięcznego wynagrodzenia brutto, stanowią dane objęte ochroną i nie podlegają publicznemu ujawnieniu" - przekonuje Agnieszka Pyrzanowska.
Jak ujawniła pod koniec listopada 2024 r. "Gazeta Wyborcza", pensje w zarządzie spółki wynosiły po 50 tys. zł plus prawo do zależnej od wyników premii w wysokości do połowy rocznych zarobków. Spółka zapewniała prezesom mieszkania oraz samochody. Najwyższe wynagrodzenie - 52,5 tys. zł dostawała ówczesna wiceprezes Magdalena Czuba-Wąsowska. Przysługiwał jej także apartament w Yacht Park Marina w Gdyni.
Sylwester Ruszkiewicz, dziennikarz Wirtualnej Polski