Cuchnące królestwo Grabka


Z zewnątrz widać okazały szklany biurowiec i utwardzone asfaltem alejki, a w środku jest jeden wielki bałagan - tak mówią o fabryce żelatyny w Zgierzu ludzie, którzy do niedawna tu pracowali. Imperium króla żelatyny Kazimierza Grabka znalazło się pod lupą prokuratury i urzędów stojących na straży ochrony środowiska.

Obraz

Pracowałem u Grabka trzy i pół miesiąca, do połowy grudnia ubiegłego roku - mówi Andrzej Jędrzejewski, były kierownik warsztatu mechanicznego. - Włosy stanęły mi na głowie, jak zobaczyłem, co się tam dzieje. Fabryka nie może odprowadzać ścieków do kanalizacji miejskiej, bo zawierają zbyt dużo tłuszczu. W związku z tym od kwietnia ub. roku są one gromadzone w zbiornikach. Na terenie zakładu znajduje się ich osiem, każdy o pojemności 80 tys. litrów. Kiedy Grabek miał jeszcze pieniądze, wywoził ścieki cysternami. Gdy ich zabrakło, kazał nam zrobić rurę do lasu. Na polecenie szefa wielokrotnie podłączałem ją do zakładowego szamba. W ściółkę poszło co najmniej kilkadziesiąt tysięcy metrów sześciennych ścieków nasyconych kwasem solnym, które z lasu przedostały się do pobliskiej rzeki Sokołówki, a stamtąd do Bzury.

Trujące bajoro w lesie

O groźnych dla środowiska toksycznych ściekach pracownicy powiadomili Sanepid i Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska w Łodzi.

- W pierwszej połowie stycznia nasi kontrolerzy wykryli rozlewisko na powierzchni ok. 300 metrów kwadratowych w lesie przylegającym bezpośrednio do budynków zakładu - mówi Paweł Trzaskowski, dyrektor WIOŚ. - Badania pobranych próbek ścieków wykazały przekroczenie dopuszczalnych norm kilkadziesiąt tysięcy razy! W poniedziałek złożyliśmy doniesienie do zgierskiej prokuratury o popełnieniu przestępstwa.

Hala pełna kości

To jednak - jak się okazuje - nie jedyny grzech zgierskiego imperium Grabka, które powstało za pieniądze pożyczone od Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska. Byli pracownicy fabryki twierdzą, że w jednej z hal zakładu rośnie gigantyczna sterta gnijących kości wieprzowych. Miały być wykorzystywane do produkcji żelatyny.

- W tej chwili w hali znajduje się ok. 60 ton zwierzęcych kości - mówi Krzysztof Pęczak, zatrudniony do niedawna na stanowisku mechanika. - Niektóre leżą tu od pięciu tygodni. Smród jest taki, że nos wykręca w drugą stronę. Odór czuć nawet, jak się przejeżdża samochodem obok fabryki. Kiedy przyjechali inspektorzy z jakiegoś urzędu, szef kazał zamknąć halę na klucz i polecił nam mówić, że jest w remoncie... Najbardziej przerażające jest jednak to, że tuż obok rozkładającej się kupy kości znajduje się magazyn z gotowym produktem.

Próbowaliśmy porozmawiać z córką Kazimierza Grabka - Anną, na którą formalnie zarejestrowana jest firma i jej ojcem pełnomocnikiem. Niestety, mimo wielu prób nie zastaliśmy jej w zgierskiej fabryce. Nie odpowiadał też telefon w Warszawskiej siedzibie firmy.

Zgierska fabryka króla żelatyny jest zlokalizowana na terenach Łódzkiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej. Na jej budowę (a formalnie: na utylizację odpadów poubojowych) Grabkowie zaciągnęli 9-milionową pożyczkę w Wojewódzkim Funduszu Ochrony Środowiska. Pieniędzy nie oddali do dziś.

- Przyznanie tej pożyczki było błędem - mówi Robert Kozubal, rzecznik WFOŚ. - Nasz zarząd podjął już decyzję o rozpoczęciu windykacji długu. Z odsetkami to już 13 mln zł.

54-letni Kazimierz Grabek swoje żelatynowe imperium stworzył dzięki niezwykłej przychylności kolejnych rządów. W 1998 roku AWS-owski rząd Jerzego Buzka wprowadził całkowity zakaz importu żelatyny do Polski. Tłumaczył to obawami przed chorobą szalonych krów.

W 1994 roku Grabek, przez podstawionego człowieka, przejął od Skarbu Państwa fabrykę żelatyny w Brodnicy. Prokuratura zarzuciła mu, że podczas jej prywatyzacji wyłudził majątek wartości 4,5 mln zł. W 2001 roku trafił do aresztu. Wyszedł za poręczeniem majątkowym - 600 tys. zł. W procesie prowadzonym przed Sądem Rejonowym w Brodnicy nie udało się nawet odczytać aktu oskarżenia, ponieważ Grabek przed każdym wyznaczonym terminem rozprawy dostarczał do sądu zwolnienia lekarskie.

Źródło artykułu: WP Wiadomości
Wybrane dla Ciebie
Hiszpania przeciw Trumpowi. Sanchez staje na czele frontu
Hiszpania przeciw Trumpowi. Sanchez staje na czele frontu
USA ostrzegają Wenezuelę. Jest lista żądań
USA ostrzegają Wenezuelę. Jest lista żądań
To dopiero początek ostrej zimy. Co będzie się działo w Polsce? Niebawem mróz -16 stopni
To dopiero początek ostrej zimy. Co będzie się działo w Polsce? Niebawem mróz -16 stopni
Zatrzymania w Wenezueli. Aresztowano dziennikarzy
Zatrzymania w Wenezueli. Aresztowano dziennikarzy
10-latek zamknięty w aucie na mrozie. Kuriozalne tłumaczenie ojca
10-latek zamknięty w aucie na mrozie. Kuriozalne tłumaczenie ojca
Spór dyplomatyczny w Pradze. Ambasador Ukrainy oburzony
Spór dyplomatyczny w Pradze. Ambasador Ukrainy oburzony
Zatrzymanie Maduro. Zmiana narracji z Wenezueli
Zatrzymanie Maduro. Zmiana narracji z Wenezueli
Działo się w nocy. Strzały w pobliżu pałacu Maduro
Działo się w nocy. Strzały w pobliżu pałacu Maduro
Doradca Trumpa nie wykluczył użycia wojska do zajęcia Grenlandii
Doradca Trumpa nie wykluczył użycia wojska do zajęcia Grenlandii
Media: Maduro ma w celi towarzystwo
Media: Maduro ma w celi towarzystwo
Kontrowersyjny wpis Wrzosek. Korneluk się tłumaczy
Kontrowersyjny wpis Wrzosek. Korneluk się tłumaczy
Caracas: strzelanina w pobliżu pałacu Maduro
Caracas: strzelanina w pobliżu pałacu Maduro