Co dalej ws. skandalicznej aukcji? Mamy odpowiedź MSZ Niemiec
Niemiecki minister spraw zagranicznych oczekuje, iż "sprawa ta zostanie wyjaśniona, a także że zostaną podjęte działania, by tego rodzaju aukcje w Niemczech nie miały miejsca" - informuje niemieckie MSZ. Chodzi o planowaną na poniedziałek aukcję, która obejmować miała m.in. listy z obozów koncentracyjnych. Aukcję ostatecznie odwołano.
Nie milkną echa skandalicznej aukcji organizowanej Dom Aukcyjny Felzmann w niemieckim Neuss, jaka miała odbyć się w poniedziałek. Pod młotek miały pójść pamiątki i dokumenty po więźniach niemieckich nazistowskich obozów koncentracyjnych w Auschwitz i Majdanku oraz ofiar zbrodni katyńskiej dokonanej przez sowietów.
Miały, bo po tym jak zdjęcia przedmiotów opublikowano się w sieci, pojawiło się powszechne oburzenie, interwencję zapowiedział polski resort kultury, a szef dyplomacji Radosław Sikorski rozmawiał ze swoim niemieckim odpowiednikiem Johannem Wadephulem, zaś prezydent Karol Nawrocki postuluje zwrot lub wykupienie pamiątek po ofiarach niemieckich zbrodni. Ostatecznie niemiecki dom aukcyjny anulował licytację.
Dywersja na kolei. "Wybuch był bardzo potężny"
MSZ Niemiec: zostaną podjęte działania
Przedstawiciele niemieckiego MSZ zapewniają, że rząd pozostaje w kontakcie z partnerami w Nadrenii Północnej-Westfalii (gdzie miała odbyć się aukcja - przyp. red.). Johann Wadephul podkreślił, że "coś takiego jest po prostu niedopuszczalne".
- Musi być jasne, że mamy etyczne zobowiązanie wobec ofiar, by takie działania blokować - zaznaczył wcześniej szef niemieckiej dyplomacji.
Minister oczekuje, iż sprawa ta zostanie wyjaśniona, "a także że zostaną podjęte działania, by tego rodzaju aukcje w Niemczech nie miały miejsca".
Odwołana aukcja po fali krytyki
Dom Aukcyjny Felzmann w Neuss odwołał planowaną na poniedziałek, sprzedaż prywatnej kolekcji, obejmującej dokumenty i przedmioty związane z ofiarami niemieckich zbrodni. Przeciw aukcji zaprotestował już m.in. Międzynarodowy Komitet Oświęcimski, zareagował też szef MSZ Radosław Sikorski. "Po fali krytyki, która do nas dotarła, natychmiastowo odwołaliśmy aukcję" - przekazano w oświadczeniu przesłanym redakcji Wirtualnej Polski.
Planowana aukcja dokumentów związanych z Holocaustem w Neuss wywołała oburzenie wśród społeczności międzynarodowej. Międzynarodowy Komitet Oświęcimski skrytykował inicjatywę podkreślając, że takie materiały powinny znaleźć się w muzeach, a nie w prywatnych zbiorach.
Jak podano, pod młotek miałyby trafić m.in. listy z obozów koncentracyjnych, antyżydowskie plakaty oraz dokumenty z niemieckich obozów w Buchenwaldzie, Auschwitz czy Majdanka. Na liście aukcji zatytułowanej "System terroru, cz. II 1933–1945", która jest zaplanowana na poniedziałek 17 listopada, są aż 623 przedmioty.