Ciało matki miał porzucić na bagnach. Syn odpowie nie tylko za zabójstwo
Maria S. miała tylko wyjść do sklepu po zakupy. Kiedy jej córka nie mogła się do niej dodzwonić, zawiadomiła o zaginięciu matki policję. Po kilku dniach ciało kobiety odnaleziono na bagnach. W sądzie w Zamościu rusza proces mężczyzny oskarżonego o zabójstwo i znieważenie zwłok. To jej syn.
61-letnia Maria S. mieszkała w domu we wsi Kobyle w gminie Rejowiec (woj. lubelskie) razem ze swoim 40-letnim synem Konradem. 31 maja 2024 roku jej córka Joanna zaalarmowała policjantów, że od kilku dni nie może skontaktować się z mamą. Według jej informacji, kobieta miała sześć dni wcześniej wyjść po zakupy i od tamtego czasu nie wrócić do domu.
Ruszyły poszukiwania kobiety. Policjanci szybko jednak nabrali podejrzeń, że związek z jej zaginięciem może mieć syn. Od początku wiele wskazywało na to, że kobieta nie żyje, a właśnie Konrad mógł się do tego przyczynić. W miejscu zamieszkania nie było jednak zwłok, a mężczyzna nie był zbyt pomocny w poszukiwaniach. Ciało matki znaleziono dopiero po trzech dniach od rozpoczęcia poszukiwań. Było ukryte w krzakach na bagnistym terenie.
Konrad S. został zatrzymany i usłyszał zarzut zabójstwa. Prokurator w trakcie 1,5-rocznego śledztwa ustalił, że do zbrodni doszło w nocy z 19 na 20 maja 2024 r. Konrad miał uderzyć matkę młotkiem w głowę. Maria S. nie miała żadnych szans, po ciosie upadła na podłogę i straciła przytomność. Syn nie udzielił jej pomocy, a zamiast tego wyniósł kobietę na zewnątrz i porzucił na bagiennym terenie niedaleko domu.
Do zgonu kobiety doszło z powodu obrażeń ciała. Jak stwierdził prokurator, zmarła była ponadto "pod toksycznym działaniem alkoholu etylowego w stężeniu 2,72 promila we krwi". Wpływ na jej śmierć miało również to, że została porzucona w skrajnie niekorzystnych warunkach, tj. w terenie bagiennym, niedaleko cieku wodnego.
Prokurator oskarżył mężczyznę nie tylko o zabójstwo, ale również o znieważenie zwłok matki. Jak przekazał WP prokurator Rafał Kawalec, Konrad S. pozostawił pokrzywdzoną na wspomnianych mokradłach, w miejscu narażonym na oddziaływanie zwierząt i owadów. To miało wpływ na drastyczny wygląd odnalezionych zwłok.
Konrad S. początkowo przyznał się do zarzucanego mu czynu oraz złożył wyjaśnienia, w których opisał wszystko to, co wydarzyło się w dniu zbrodni. Tłumaczył też, dlaczego w tej sprawie kluczył i przedstawiał różne wersje zdarzenia oraz okoliczności ukrycia ciała matki.
- Ostatecznie zmienił stanowisko procesowe i nie przyznał się do popełnienia zarzucanego mu czynu, zaprzeczył, aby wiedział, w jakich okolicznościach doszło do śmierci matki, a wcześniejsze przyznania miały wynikać z prób nacisków na niego przez funkcjonariuszy policji - relacjonuje w rozmowie z WP prokurator Rafał Kawalec, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Zamościu.
Prokurator nie dał jednak wiary jego nowej wersji wydarzeń. Do Sądu Okręgowego w Zamościu trafił już akt oskarżenia. Pierwszy termin rozprawy zaplanowano na poniedziałek. Za zabójstwo mężczyźnie grozi dożywocie.
Paweł Buczkowski, dziennikarz Wirtualnej Polski
Napisz do autora: pawel.buczkowski@grupawp.pl