Cele zamachowców z Wołgogradu: kalifat na Kaukazie i paraliż igrzysk w Soczi - ocenia ekspert

Cele zamachowców zostały nakreślone w lipcowym orędziu, które wygłosił (przywódca islamistów, wróg numer jeden Kremla) Doku Umarow. Głównym celem w dalszym ciągu jest kalifat, który ma objąć cały Północny Kaukaz, a celem cząstkowym jest niedopuszczenie, czy sparaliżowanie igrzysk zimowych w Soczi - ocenia po zamachach terrorystycznych w Wołgogradzie Grzegorz Cieślak z Collegium Civitas, Centrum Badań nad Terroryzmem.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Rosyjscy strażacy i służby bezpieczeństwa na miejscu ataku
Rosyjscy strażacy i służby bezpieczeństwa na miejscu ataku (AFP, Fot: Stringer)

Sam fakt, że igrzyska w Soczi są na terytorium Federacji Rosyjskiej, powoduje, że światowe media i oczy całej społeczności międzynarodowej zwrócone są w tej chwili na ten region. To jest sytuacja, którą Doku Umarow po prostu próbuje wykorzystać; w sytuacji tak ogromnego zainteresowania społeczności międzynarodowej, każdy gest, każdy zamach będzie postrzegany inaczej, będziemy patrzeć na zamachy przez pryzmat bezpieczeństwa uczestników igrzysk. Nabiera to zupełnie nowego wymiaru.

Tutaj chodzi o interes polityczny tych, którzy organizują zamachy terrorystyczne, natomiast tłem dla niego są igrzyska, tłem - co trzeba podkreślić - niezwykle pożądanym, gwarantującym ogromny potencjał propagandowy.

Pytaniem jest, jakie siły i środki mają do dyspozycji organizatorzy zamachów, ile mają osób, gdzie są w stanie dostarczyć materiał wybuchowy albo uzbrojoną grupę. Na razie jest to pewnego rodzaju przygrywka, która pozycjonuje dyskusję na temat bezpieczeństwa igrzysk, natomiast być może przed nami dopiero akty terroru na większą skalę, które odbędą się gdzie indziej.

Soczi będzie chronione niezwykle dobrze, natomiast Moskwa będzie atrakcyjnym celem zamachowców, możemy też mówić o całej serii potencjalnych zamachów zarówno na obszarze Czeczenii, Dagestanu, czy Inguszetii.

Atrakcyjnym celem dla sprawców zamachów mogą być lotniska, ponieważ niedługo w Federacji Rosyjskiej rozpoczną się święta i bardzo dużo osób będzie podróżować. Lotniska lub dworce będą celem, a to wywoła nie tylko przerażenie, ale też realny paraliż komunikacyjny.

Prezydent Władimir Putin samą retoryką sprawy terroryzmu nie załatwi, bardzo ciężko walczy się z terroryzmem, ale to jest walka, na którą jesteśmy skazani, bo nie sposób sobie wyobrazić, że jakieś państwo porzuci walkę z terroryzmem, przestanie chronić swoich obywateli. To jest jeden z podstawowych obowiązków każdej państwowości.

Z całą pewnością zostaną zintensyfikowane w Rosji ofensywne wywiadowcze działania, które polegają na typowaniu potencjalnych sprawców i eliminowaniu ich.

O ile w Europie kończy się to najczęściej zatrzymaniem potencjalnego sprawcy, w Federacji Rosyjskiej bardzo często łączy się to z tzw. fizyczną eliminacją, czyli po prostu z uśmierceniem takiej osoby. Z drugiej strony niezwykle ważne jest, aby skutecznie działał system prewencji antyterrorystycznej. Wyznacznikiem tego jak wydolny jest system bezpieczeństwa, jest działanie policjanta na ulicy czy każdego obywatela, który umie się zachować w sytuacji zagrożenia".

Grzegorz Cieślak (Collegium Civitas, Centrum Badań nad Terroryzmem) dla PAP

Polub WP Wiadomości