Byliśmy na balu maskowym dziennikarzy prawicy. Na parkiecie królował kuzyn Kaczyńskiego

Coroczny charytatywny bal dziennikarzy relacjonują niemal wszystkie media. My postanowiliśmy zobaczyć, jak bawi się druga część dziennikarskiego środowiska. Byliśmy na balu maskowym Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich, kojarzonym z "dobrą zmianą".
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Magdalena Ogórek na balu dziennikarzy SDP
Magdalena Ogórek na balu dziennikarzy SDP (WP.PL, Fot: Magda Mieśnik)

- Witamy państwa. Z wielką radością widzimy wszystkie wasze twarze na tej sali. Po raz pierwszy postanowiliśmy rozpocząć nową tradycję bali dziennikarzy. Proszę nam wierzyć, że wasza obecność jest dla nas naprawdę wielką radością, a teraz chcielibyśmy państwa zaprosić do sali tanecznej, gdzie oficjalnie rozpoczniemy – witała gości Anna Popek, prezenterka TVP. - Najważniejsze, żeby wszyscy mieli gdzie siedzieć i żeby w szkle nie brakło trunków – mówiła. Catering, w tym alkohol, był wliczony w cenę biletów. Członkowie SDP musieli zapłacić 100 zł, pozostali – 150.

Zobacz, jak bawili się goście na balu dziennikarzy SDP:

Pierwsi goście na "Maskowy Karnawałowy Bal na Foksal" w warszawskim Domu Dziennikarza przybyli punktualnie o 19:00. W Domu Dziennikarza pojawił się Witold Kołodziejski z Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji. Zaraz po nim publicysta Rafał Ziemkiewicz z żoną. – Państwo Ziemkiewicz, witamy, zapraszamy. Czeka na państwa stół "Watergate" – instruowała Popek, jednocześnie ustawiając się do zdjęć z kolejnymi znanymi osobistościami. Afera Watergate, po której ze stanowiska ustąpił prezydent USA Richard Nixon, została ujawniona po najsłynniejszym dziennikarskim śledztwie "Washington Post”.

Obok wejścia ustawiono tzw. ściankę z nazwami sponsorów. Dziennikarze i pozostali goście pozowali na tle logo państwowych spółek PKP i PGE, które wsparły imprezę. - Mamy wspaniałych sponsorów, którym chcemy podziękować. Gdyby nie PKP, to byśmy nie mogli się tutaj spotkać. Bardzo dziękujemy. Gdyby nie firma PGE, to też by nas tu nie było – dziękowała Anna Popek, machając do reprezentantów spółek.

Tuż przed 20:00 pojawił się kuzyn Jarosława Kaczyńskiego Jan Maria Tomaszewski. Towarzyszyła mu partnerka Beata Fido, która zasłynęła m.in. rolą w filmie "Smoleńsk". – Poprosimy do zdjęcia – zachęcali fotoreporterzy. – Ale beze mnie, proszę panią fotografować. Ja dziś tylko asystuję – bronił się przed zdjęciami Tomaszewski.

Rafał Ziemkiewicz z żoną WP.PL
Podziel się

Trochę ponad 100 osób zajęło miejsca przy stołach. Pośród znanych twarzy przeważali dziennikarze związani z TVP. Poza Anną Popek, był dyrektor telewizyjnej Dwójki Marcin Wolski, który zagadywał koleżankę z pracy Magdalenę Ogórek. Pojawił się współprowadzący program "Minęła 20" Adrian Klarenbach. Spóźniony przybył Jacek Łęski, który prowadzi kilka programów w Telewizji Polskiej. Po 21:00 pojawiła się także Joanna Racewicz. Między stołami krążył też uwolniony niedawno z syryjskiego więzienia Witold Repetowicz.

Popek przedstawiła zespół muzyczny Artura Grudzińskiego i wokalistkę Miłkę Małecką. - Obiecali nam, że nie będziecie państwo za długo siedzieć przy stołach, będziecie po prostu tańczyć. A zaczniemy od czego? – pytała Popek zespół.

- "Niech żyje bal". Maestro? – zaczęła śpiewać Małecka utwór, który tak naprawdę nie jest zbyt radosny i traktuje o życiu jako balu, które jest krótkie i nieuchronnie zmierza do finału. Piosenkarka słowa "drugi raz nie zaproszą nas wcale" na wszelki wypadek zamieniła na: "bawcie się więc doskonale". Wykonanie nie przypadło do gustu Skowrońskiemu. - Ale to jeszcze raz. Musimy powtórzyć, żebyśmy wszyscy zaśpiewali. Trochę pomożemy, ale jak państwo nie pomogą, to nic z tego nie będzie - apelował. Sala jednak także drugi raz nie dała się porwać melodii ze słowami Agnieszki Osieckiej.

Do akcji wkroczył więc wodzirej. - Zapraszamy do sali tanecznej, zatańczymy poloneza – namawiała Anna Popek. – Nie, tutaj. Tutaj zacznijmy – wchodził jej w słowo Krzysztof Skowroński, jednocześnie informując, że celem balu jest zebranie środków na Fundację Solidarności Dziennikarskiej, która działa przy kierowanym przez Skowrońskiego SDP. – Od czterech lat działa, pomaga dziennikarzom nie tylko w ich troskach socjalnych, ale tworzy dzieła dziennikarskie. Zachęcam do hojności – mówił szef dziennikarskiego stowarzyszenia. Wsparcie dla fundacji miało też pochodzić z cichej licytacji dwóch obrazów. Zorganizowano także loterię fantową, w której można było wygrać m.in. markowe perfumy.

Skowroński przypomniał jeszcze, że pomysłodawczyniami balu są dziennikarki TVP Elżbieta Ruman i Anna Popek. - To jest pewien znak dla panów, że być może jesteśmy za poważni. Panowie, dzisiaj musimy się więc bawić, tańczyć i opowiadać dowcipy – próbował żartować szef SDP. - Zapraszamy do sali tanecznej – zachęcał po raz kolejny, a pary zaczęły ustawiać się do poloneza. Korowód ruszył z sali ze stołami przez pomieszczenie z cateringiem, parkiet i korytarz, po schodach na górę do dużej sali konferencyjnej. Tańczono parami, czwórkami, wodzirej instruował, jak wykonywać kolejne figury: tunel, taniec w kołach i spiralę.

Po reprezentacyjnym tańcu narodowym przyszedł czas na muzykę rozrywkową. – Zaczynamy utworem "Lata 20., lata 30.", bo to z tego powodu głównie tu jesteśmy – zapowiedział muzyk ze sceny. Pierwsze dwa utwory na parkiecie królowali Rafał Ziemkiewicz z żoną, Anna Popek i Krzysztof Skowroński. Jednak wtorkowa noc należała do kuzyna Jarosława Kaczyńskiego. Jan Maria Tomaszewski z partnerką opuścili zaledwie kilka utworów. Magdalena Ogórek z mężem oddalili się do stolika po pierwszym utworze. Przy trzecim na parkiecie zostały cztery pary, które kręciły się powoli w rytm "Powróćmy jak za dawnych lat".

WP.PL
Podziel się

Goście przenieśli się do stolików i salki z cateringiem. Po kilku wolnych piosenkach zespół próbował poderwać do tańca gości "Twist and shout" i rock and rollem, ale bez skutku. Na parkiecie były trzy pary. Wodzirej postanowił więc wziąć sprawy w swoje ręce. – Zapraszamy do węża – wołał. Udało mu się namówić 13 najmłodszych osób, które w rytm "Z kopyta kulig rwie" Skaldów tanecznym krokiem poruszały się wśród stolików.

Maryla Rodowicz i jej "Małgośka" ściągnęły więcej osób. Do tańca ponownie ruszył kuzyn Kaczyńskiego. Parkiet zapełnił się jednak dopiero przy hicie latynoskiej piosenkarki. Na sylwestrze w Zakopanem królował Sławomir, a na balu dziennikarzy Jennifer Lopez. Poderwała do tańca kilkudziesięciu gości. Po trzech godzinach balu maski zaczęły spadać, a ruchy nieco się rozluźniły. Pląsał Jacek Łęski i Rafał Ziemkiewicz. Tanecznym krokiem przechadzała się Anna Popek, niektórzy podśpiewywali. Na parkiecie brakowało tylko Marcina Wolskiego, który preferował rozmowy przy stołach.

Dwa tygodnie wcześniej odbył się Charytatywny Bal Dziennikarzy, w czasie którego zebrano ponad 400 tys. zł na fundacje: TVN "Nie jesteś sam", Polsatu, Radia Zet, "Przyjaciółki" oraz projekt "Żółty Talerz", który zapewnia posiłki dzieciom z ubogich rodzin. Cegiełki-wejściówki wahały się od 800 zł za miejsce siedzące do 200 zł za miejsce stojące.

W Ufficio Primo pojawili się m.in. Monika Olejnik, Edward Miszczak, Kinga Rusin, Omenaa Mensah, Agata Młynarska, Marta Kuligowska, Joanna Racewicz, Katarzyna Kolenda-Zaleska i Dorota Gardias. Imprezę krytykował wówczas Michał Karnowski z "Sieci". "Był bal i byli tam jacyś dziennikarze, ale latające w powietrzu sumy wskazują na bal warstwy oligarchicznej III RP" - napisał.

Zobacz także: Tajemnica pewnej koperty, czyli donosy w Prawie i Sprawiedliwości