"Bush irytuje Putina"

Relacjonując poniedziałkowe obchody 60.
rocznicy zakończenia II wojny światowej, prasa brytyjska pisze, że
pomimo odmiennego sposobu rozumienia demokracji, przywódcy USA i
Rosji potrafili zachowywać się swobodnie, choć niewątpliwie
prezydent USA George W. Bush mógł irytować władze Kremla.

W artykule zatytułowanym "Bush oferuje wsparcie krytykom Putina" dziennik "The Guardian" pisze, że amerykański prezydent wykorzystał moskiewski Dzień Zwycięstwa do spotkania z rosyjskimi adwokatami "społeczeństwa obywatelskiego" i demokracji.

"Financial Times" zauważa, że rząd rosyjski był poirytowany tym, że Bush postanowił także odwiedzić Łotwę i Gruzję. Dziennik podkreśla, że przywódcy Rosji i USA podczas obchodów 60. rocznicy zwycięstwa nad hitlerowskimi Niemcami, pomimo wcześniejszych odmiennych deklaracji na temat powojennej spuścizny i zaangażowania w demokrację, wydawali się być zrelaksowani.

Dodaje także, że w porównaniu z uroczystościami upamiętniającymi 50. rocznicę pokonania hitlerowskich Niemiec, poniedziałkowa defilada - pomimo tego, że więcej było transparentów z wizerunkiem Lenina oraz symboli radzieckiego sierpa i młota - z pewnością miała mniej militarny charakter niż przed 10 laty, "gdy przywódcy oglądali 240 czołgów i 70 samolotów" huczących i przelatujących nad ich głowami.

"Również Mauzoleum Lenina było (...) dyskretnie ukryte za ekranami" - dodaje "FT" przypominając równocześnie, że 10 lat temu ówczesny prezydent Stanów Zjednoczonych Bill Clinton zbojkotował paradę na znak protestu przeciw rosyjskim działaniom wojennym w Czeczenii.

Wciąż jednak Czeczenia rzucała cień na poniedziałkowe obchody - napisał dalej dziennik i dodał, że było to widoczne we wzmożonym bezpieczeństwie w obawie przez zamachami terrorystycznymi.

Cytowany przez gazetę uczestniczący w obchodach dwóch rocznic dyplomata podsumował, że w 1995 roku rocznica nie miała tak międzynarodowego charakteru. Natomiast jeden z organizatorów powiedział, że tegoroczna uroczystość była "uznaniem roli Rosji w 1945 roku, ale co ważniejsze, była uznaniem roli Rosji w 2005 roku".

Natomiast "Independent" napisał, że w poniedziałek "historia odmieniła twarz, gdy George Bush jako pierwszy prezydent USA uczestniczył w wojskowej paradzie na Placu Czerwonym demonstrując amerykańsko-rosyjską przyjaźń, która byłaby nie do pomyślenia w czasie zimnej wojny".

Klaudia Balcerowiak

Źródło artykułu:
Wybrane dla Ciebie
Wielka Brytania. Podejrzany ws. Epsteina zwolniony za kaucją
Wielka Brytania. Podejrzany ws. Epsteina zwolniony za kaucją
Eksplozja w Mikołajowie. Zełenski: To mógł być zamach
Eksplozja w Mikołajowie. Zełenski: To mógł być zamach
Atak USA na Morzu Karaibskim. Zginęły trzy osoby
Atak USA na Morzu Karaibskim. Zginęły trzy osoby
Zełenski o presji Trumpa na Putina. "Nie jest wystarczająca"
Zełenski o presji Trumpa na Putina. "Nie jest wystarczająca"
Kulisy rozmów Ukrainy z Rosją. "Unikają historycznego popisywania się"
Kulisy rozmów Ukrainy z Rosją. "Unikają historycznego popisywania się"
Islandia przyspiesza drogę do UE. W tle groźby Trumpa
Islandia przyspiesza drogę do UE. W tle groźby Trumpa
Awarie kanalizacji na lotniskowcu. Marynarze mają dość
Awarie kanalizacji na lotniskowcu. Marynarze mają dość
Ropa nie płynie na Słowację. Kijów znów przesuwa termin
Ropa nie płynie na Słowację. Kijów znów przesuwa termin
Napięcie w Meksyku. Turyści z Polski o sytuacji na miejscu
Napięcie w Meksyku. Turyści z Polski o sytuacji na miejscu
Ultimatum dla Teheranu. Trump: To ja podejmuję decyzję
Ultimatum dla Teheranu. Trump: To ja podejmuję decyzję
Ambasador USA zlekceważył wezwanie. Francja zamyka dostęp do ministrów
Ambasador USA zlekceważył wezwanie. Francja zamyka dostęp do ministrów
Wałęsa ocenia Trumpa. "To bardzo rosyjska gra"
Wałęsa ocenia Trumpa. "To bardzo rosyjska gra"