Blamaż w Polsce 2050. Ekspert: nie organizowałbym takich wyborów online
Polska 2050 nie wybrała przewodniczącego ze względu na problemy techniczne w głosowaniu. Tymczasem eksperci przestrzegają przed organizowaniem tak ważnych wyborów online. - Jeśli wymogiem jest anonimowość, to poprawne zrealizowanie głosowania przez internet jest szalenie trudną rzeczą - mówi WP Piotr Konieczny z serwisu Niebezpiecznik.pl.
Polska 2050 przeprowadziła w poniedziałek drugą turę wyborów na przewodniczącego partii, w której starły się dwie polityczki: Paulina Hennig-Kloska i Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz. Uprawnionych do głosowania było ponad 800 osób.
Wybory, prowadzone online, zostały jednak unieważnione. System jeszcze przed zakończeniem głosowania przestał działać. Na nowe wybory trzeba będzie poczekać - musi bowiem się zebrać ponownie Rada Krajowa Polski 2050, która wyznaczy termin.
Polska 2050 wykorzystała w głosowaniu serwis Interankiety. To firma, z której usług korzystały liczne przedsiębiorstwa, m.in. Bayer czy Danone. Niebezpiecznik.pl informował w 2018 r. o sytuacji, gdy Ministerstwo Finansów rozesłało link do ankiety z serwisu do ponad 300 tys. podatników.
To nie pierwszy raz, gdy partia korzystała z serwisu. Głosowanie w Interankiecie było prowadzone m.in. w pierwszej turze wyborów na przewodniczącego Polski 2050. Formacja używała jej także przy innych okazjach.
W partii mówią o "ataku hakerskim". Jest też inny scenariusz
Co więc tym razem poszło nie tak? Partia to ustala. Jak dowiaduje się Wirtualna Polska, niektórzy członkowie Polski 2050 nie wykluczają, że doszło do ataku hakerskiego. Część działaczy udostępniała bowiem w sieci zrzuty ekranu z głosowania i niekiedy widoczny był link do ankiety. A to oznacza, że osoby spoza Polski 2050 mogły mieć do niej dostęp. Zwłaszcza, że ankieta nie była zabezpieczona hasłem.
Jest też inny scenariusz. Serwis Interankiety ma wersję darmową i płatną. Droższe pakiety pozwalają na oddanie większej liczby głosów. Niewykluczone, że w wyniku głosów spoza Polski 2050 lub - jak głosi teoria, która krąży po Polsce 2050 - wykupienia zbyt małego pakietu po prostu został przekroczony limit, a to doprowadziło do zablokowania ankiety.
Jedna z posłanek Polski 2050 przekazuje WP, że nie miała problemów z głosowaniem, jednak było to zaraz po jego uruchomieniu. Później zaczęła otrzymywać od działaczy informacje o braku możliwości oddania głosu.
Jak informują dziennikarze WP Tomasz Żółciak i Grzegorz Osiecki, w Polsce 2050 zaczęły krążyć pogłoski o tym, że do unieważnienia głosowania doprowadził błąd osób odpowiedzialnych za organizację e-wyborów i niedopilnowanie sprawy wykupienia odpowiedniej puli ankiet. Sprawę komentuje w sieci poseł PiS i były minister cyfryzacji Janusz Cieszyński.
"Polska 2050 to partia-mem Udało mi się ustalić, dlaczego wywróciły się ich wybory. Otóż w rejestrze umów na BIP jest umowa z firmą sixpoints - Jędrzej Koronowicz na 299 złotych netto miesięcznie. W tej cenie jest pakiet 1000 głosów i stąd wtopa" - poinformował Cieszyński.
Ekspert: nie organizowałbym głosowania online
Co Polska 2050 mogła zrobić lepiej? - Nie organizowałbym tak ważnego dla partii głosowania w formie online - mówi w rozmowie z Wirtualną Polską założyciel portalu Niebezpiecznik.pl Piotr Konieczny.
- Jeśli wymogiem jest anonimowość, to poprawne zrealizowanie głosowania przez internet jest szalenie trudną rzeczą, nawet dla ekspertów od bezpieczeństwa, a co dopiero dla partii politycznej. Dlatego rekomendowałbym partiom spotykać się twarzą w twarz i oddawać głosy tradycyjnie na papierze, co zapewni i anonimowość, i transparentność liczenia głosów, które można wykonać na oczach wszystkich - podkreśla.
Konieczny wspomina, jak w zeszłych latach redakcja Niebezpiecznika dyskutowała z wiceministrem cyfryzacji Michałem Gramatyką z Polski 2050, który był zwolennikiem wprowadzenia e-wyborów w Polsce.
- Nie tylko my, ale całe polskie środowisko cyberbezpieczeństwa przekonywało ministra, że jako kraj nie jesteśmy gotowi na głosowanie przez internet. Ryzyk i problemów nie tylko natury technicznej takiego oddawania głosów jest więcej niż zalet. Dlatego bardzo ucieszyło nas, że finalnie minister dostrzegł zagrożenia i zmienił zdanie co do e-wyborów. Polska 2050 ma więc w swoich szeregach doświadczonego zawodnika w tematach bezpieczeństwa głosowania online - miejmy nadzieję, że skorzysta z jego kompetencji podczas powtórki głosowania - mówi.
- W przypadku partii, wspólnoty mieszkaniowej albo jakiejś firmy narzędzie do głosowania online może być sensowną formą ustalania decyzji, ale pod warunkiem, że anonimowość oddania głosu nie jest kluczowa, a samo narzędzie nie posiada błędów bezpieczeństwa, które pozwalałyby na paraliżowanie procesu oddawania głosu - podkreśla ekspert.
Wiceminister z Polski 2050: zasłużyliśmy na przytyki
Sam Gramatyka zamieścił w sieci wpis, w którym przekonywał, że nie miał "najmniejszego wpływu na technikę i organizację naszych wyborów".
"Nie znam przyczyny wczorajszych 'problemów technicznych' i raczej jej nie poznam. Na pewno nie pomogło nam publikowanie screenów czy filmów z głosowania, ale to detal, choć dość istotny z punktu widzenia cyberbezpieczeństwa" - napisał.
"Rzeczywiście jeszcze w 2022 r. byłem zwolennikiem e-votingu. Mniej więcej rok później, m.in. pod wpływem Janusza Cieszyńskiego, przestałem być, o czym wielokrotnie i tutaj i w tradycyjnych mediach mówiłem. To, co dobre dla partii politycznej czy spółdzielni mieszkaniowej, niekoniecznie sprawdzi się w wyborach o naprawdę wysoką stawkę. Warto cyfryzować TYLKO to, co bezpieczne i niebudzące ryzyk - np. proces udzielania poparcia listom i kandydatom" - napisał.
"Wszelkie przytyki i złośliwości przyjmuję z pokorą. Jako organizacja w pełni na nie zasłużyliśmy" - podkreślił.
Adam Zygiel, dziennikarz Wirtualnej Polski