Benzyna za ponad 3 zł tuż za granicą. Polskie służby: Nie ma wzmożonego ruchu

Rosyjska propaganda ogłosiła sukces: Polacy i Niemcy rzekomo masowo tankują w obwodzie królewieckim, gdzie benzyna kosztuje ponad dwa razy mniej niż po naszej stronie granicy. Polskie służby celne temu zaprzeczają. - Nie ma zwiększonego ruchu - słyszymy. Sprawdziliśmy, co jest prawdą, a co rosyjską narracją.

Polsko-rosyjskie przejście granicznie w Gronowie woj. warmińskoPolsko-rosyjskie przejście granicznie w Gronowie woj. warmińsko-mazurskim.
Źródło zdjęć: © East News, Telegram | Polska Press, Sylwia Dąbrowa
Tomasz Molga
  • Rosyjskie portale i kanały na Telegramie publikują zdjęcia aut przy granicy jako dowód "paliwowej turystyki" z UE. Polscy celnicy mówią wprost: wzmożonego ruchu nie odnotowujemy.
  • W przygranicznych miejscowościach, zwłaszcza w okolicach Bartoszyc i Braniewa, część mieszkańców zastanawia się, czy możliwy jest powrót do zajęcia sprzed kilku lat - przywożenia taniego paliwa z obwodu królewieckiego. W powiecie bartoszyckim bezrobocie sięga 18,7 proc. Dawna szara strefa kusiła dokładnie w takich warunkach - i to napędza spekulacje bardziej niż rzeczywisty ruch przy granicy.
  • Litr benzyny w Królewcu to ok. 3,20 zł, w Braniewie już 6,70 zł. Chętnych nie brakuje, ale wielokrotna wiza po zamknięciu konsulatu w Gdańsku jest dziś praktycznie nieosiągalna dla przeciętnego mieszkańca pogranicza.

Rosyjska propaganda- m.in. popularne w obwodzie królewieckim portal Klops.ru oraz ogólnorosyjski serwis Life – twierdzi, jakoby Polacy i Niemcy już masowo przyjeżdżali po tanie paliwo do obwodu królewieckiego, gdzie benzyna i olej napędowy kosztują niewiele ponad 3 zł za litr. W tych relacjach pojawia się wątek powrotu tzw. "granicznych mrówek", czyli osób, które regularnie kursują przez granicę, przewożąc paliwo w bakach samochodów. Polskie służby nie potwierdzają tego zjawiska. - Nie odnotowujemy wzmożonego ruchu - dowiedziała się WP u celników z polsko-rosyjskiej granicy.

Ceny paliw od lat są stałym elementem rosyjskiej wojny informacyjnej wymierzonej w kraje Unii Europejskiej. Rosja ma do tego naturalne narzędzie - jako jeden z największych producentów ropy i gazu na świecie może utrzymywać ceny paliw na rynku wewnętrznym na poziomie nieosiągalnym dla krajów importujących surowce.

Tania benzyna za wschodnią granicą to nie efekt dobrej polityki gospodarczej Kremla, lecz konsekwencja kontroli nad złożami. Moskwa od lat wykorzystuje tę przewagę świadomie - różnice cenowe na granicy służą budowaniu narracji o kryzysie i niewydolności zachodnich gospodarek. Obecna fala rosyjskich doniesień o "paliwowej turystyce" Polaków i Niemców wpisuje się w ten stary schemat.

Różnica cen jest jednak realna - zaczyna się już około 800 metrów za przejściem granicznym Grzechotki-Mamonowo II.

Działająca tam stacja rosyjskiej sieci Baltnieft sprzedaje benzynę 95 w cenie około 70 rubli za litr, czyli w przeliczeniu około 3,20 zł. Dla porównania w Braniewie (woj. warmińsko-mazurskie) za litr benzyny trzeba zapłacić już około 6,70 zł. Podobna różnica dotyczy oleju napędowego. W obwodzie królewieckim litr kosztuje około 80 rubli, czyli w przeliczeniu około 3,69 zł. Po polskiej stronie granicy cena sięga obecnie około 7,40 zł za litr. Nie trzeba jechać daleko w głąb Rosji. W odległości kilkuset metrów za Baltneftem są jeszcze dwie równie tanie stacje rosyjskich firm.

"Obwód kaliningradzki stał się stacją benzynową Europy. Polacy i Niemcy jadą tam po benzynę za 68 rubli" - krzyczą nagłówki rosyjskich portali. "W obliczu kryzysu na Bliskim Wschodzie Europejczycy znów masowo przybywają do obwodu kaliningradzkiego w poszukiwaniu taniej benzyny" - czytamy w jednym z rosyjskich tekstów.

Rosyjskie media konsekwentnie używają nazwy "obwód kaliningradzki" - to oficjalna rosyjska nazwa tego terytorium. W Polsce przyjęła się historyczna nazwa Królewiec (dla miasta) i obwód królewiecki (dla całego regionu). W tekście używamy polskich nazw, cytując rosyjskie źródła - zachowujemy ich oryginalne nazewnictwo.

Podstawą doniesień stało się zdjęcie i wpis kanału SHOT na rosyjskojęzycznym Telegramie. Relacja z 11 marca wskazywała na kolejkę aut na drodze ku granicy, obok granicznej stacji paliw.

Kolejka aut do granicy z Polską. Obok stacja paliw.
Kolejka aut do granicy z Polską. Obok stacja paliw. Zdjęcie wykonane po rosyjskiej stronie miałoby świadczyć, że kierowcy z UE masowo tankują tanie rosyjskie paliwo © Telegram | Shot

- Na razie nie widzę wyjazdów po paliwo. Problemem jest dostęp do rosyjskich wiz pozwalających na wielokrotne przekraczanie granicy - mówi Wirtualnej Polsce mieszkaniec Braniewa, pracujący przy granicy z Rosją. Jak dodaje, po zamknięciu rosyjskiego konsulatu w Gdańsku uzyskanie takiego dokumentu stało się znacznie trudniejsze. - Turystyczna e-wiza jest tylko jednokrotna, więc niemożliwe jest, aby robić na niej częste kursy - tłumaczy.

To oznacza, że masowa "paliwowa turystyka" z Polski, którą chętnie pokazuje rosyjska propaganda, jest w praktyce niemożliwa. Bariera wizowa skutecznie blokuje to, czym Kreml tak bardzo chciałby się chwalić.

Rozmówca WP zwraca uwagę, że wielokrotne przekraczanie granicy szybko zwróciłoby uwagę służb po obu stronach. - Ktoś, kto kilka razy dziennie przekraczałby granicę, natychmiast znalazłby się na radarze naszych służb, ale też służb rosyjskich. Słyszałem od znajomych, że Rosjanie próbowali nagabywać niektórych Polaków do współpracy - twierdzi.

Inny rozmówca z okolic Bartoszyc dodał, że nawet jeśli ktoś ma okazję pojechać na stronę rosyjską i zatankować, to raczej się tym nie chwali.

Granica polsko-rosyjska. Czy będzie powrót "paliwowych mrówek"

Mimo to w regionie pojawiają się głosy, że byli "przemytnicy paliwa" z okolic Bartoszyc i Braniewa obserwują sytuację i zastanawiają się nad powrotem do dawnej działalności.

- Przy rosyjskiej cenie około 3,20 zł za litr i ponad dwukrotnie wyższej po polskiej stronie wygląda to kusząco. Takiej różnicy dawno nie było - mówi mieszkaniec Braniewa. Jak dodaje, w przygranicznych miejscowościach wróciła stara bieda: zamyka się prywatny biznes, rośnie bezrobocie, a stabilną pracę oferują głównie służby mundurowe - wojsko, Straż Graniczna czy policja.

W powiecie bartoszyckim stopa bezrobocia osiągnęła w styczniu 2026 aż 18,7 proc. Niewiele lepiej jest w powiecie kętrzyńskim (18,2 proc.) oraz braniewskim (17,1 proc.). Zarazem rzesza 40 tys. osób - nie ma prawa do zasiłków dla bezrobotnych (dane GUS w Olsztynie). Przypomina to sytuację sprzed kilkunastu lat, kiedy przygraniczna szara strefa była jednym z nielicznych sposobów na dodatkowy zarobek.

Jeszcze kilka, kilkanaście lat temu "lewe rosyjskie" paliwo było w regionie powszechnie dostępne. Przygraniczny handel w szarej strefie napędzała umowa o małym ruchu granicznym między Polską a Rosją. Pozwalała mieszkańcom pogranicza swobodnie podróżować w obie strony. Każdy, kto chciał dorobić, kupował samochód z dużym bakiem, np. VW Passata z lat 90., i zaczynał karierę tzw. mrówki.

Drobni kurierzy dowozili paliwo większym handlarzom, a w garażach na osiedlach miast Bartoszyce, Kętrzyn czy Braniewo powstawały nieoficjalne "stacje paliw", obracające setkami, a czasem tysiącami litrów benzyny i diesla.

Do przygranicznego handlu dostosowali się także Rosjanie. Na stacjach paliw tuż za granicą w obwodzie królewieckim powstały nawet specjalne pochylnie, które pozwalały ustawić samochód pod kątem i wypełnić paliwem praktycznie całe wolne miejsce w baku.

Dzięki temu tzw. mrówki mogły maksymalnie wykorzystać każdy kurs. Na jednym przejeździe przez granicę dało się zarobić nawet około 200 zł - wliczając nie tylko paliwo, ale także dopuszczalne limity wwozu papierosów i alkoholu. Dziś jednak takie stawki nie wydają się już tak atrakcyjne jak kiedyś - usłyszeliśmy od rozmówców z pogranicza.

Przygraniczny biznes zakończyły kolejne polityczne i gospodarcze wstrząsy. W 2016 roku Polska zawiesiła umowę o małym ruchu granicznym, cztery lata później pandemia COVID-19 doprowadziła do zamknięcia przejść granicznych. Kolejny cios przyniosła rosyjska inwazja na Ukrainę w 2022 roku - od tego czasu Polska i Rosja znacząco ograniczyły liczbę wiz oraz działalność konsulatów.

Incydentalne próby wwozu paliwa

Polskie służby podkreślają jednak, że na razie nie ma sygnałów o próbie powrotu dawnej skali zjawiska.

- Na przejściach granicznych z obwodem królewieckim nie stwierdzamy zwiększonego ruchu podróżnych. Od dłuższego czasu liczba samochodów osobowych utrzymuje się na podobnym poziomie w obu kierunkach - mówi Wirtualnej Polsce st. asp. Marta Rosiak, rzeczniczka Izby Administracji Skarbowej w Olsztynie. Jak dodaje, większość podróżnych to obywatele Niemiec oraz osoby z podwójnym obywatelstwem niemieckim i rosyjskim.

Asp. Rosiak podkreśla również, że próby wwozu paliwa ponad dopuszczalne normy zdarzają się bardzo rzadko. - Takie przypadki są natychmiast wykrywane i kończą się mandatem oraz nakazem wycofania towaru poza obszar Unii Europejskiej - zaznacza. Jak dodaje, chodzi o pojedyncze sytuacje, zwykle jedną lub dwie próby na dwa-trzy miesiące.

Tomasz Molga, dziennikarz Wirtualnej Polski

Wybrane dla Ciebie
Trump ostrzega państwa NATO. "USA nigdy nie zapomni"
Trump ostrzega państwa NATO. "USA nigdy nie zapomni"
Trump twierdzi, że Irańczycy "błagają" USA o porozumienie
Trump twierdzi, że Irańczycy "błagają" USA o porozumienie
Orban oskarża Zełenskiego o wysłanie agentów na Węgry. "Nakaż powrót"
Orban oskarża Zełenskiego o wysłanie agentów na Węgry. "Nakaż powrót"
Przygotowywali zamachy w Europie. W Berlinie usłyszeli wyroki
Przygotowywali zamachy w Europie. W Berlinie usłyszeli wyroki
Przepisy na osiedlach są jasne. Te rośliny są zakazane
Przepisy na osiedlach są jasne. Te rośliny są zakazane
Jest najnowsza prognoza pogody. Wiemy, kiedy w Polskę uderzy prawdziwy gorąc
Jest najnowsza prognoza pogody. Wiemy, kiedy w Polskę uderzy prawdziwy gorąc
CBA zatrzymało troje notariuszy. Chodzi o przejęcie niemal 50 mln zł
CBA zatrzymało troje notariuszy. Chodzi o przejęcie niemal 50 mln zł
Czarne chmury nad Braunem. Parlament Europejski zdecydował
Czarne chmury nad Braunem. Parlament Europejski zdecydował
Uzależniła się od social mediów. Wygrała w sądzie z Metą i YouTube
Uzależniła się od social mediów. Wygrała w sądzie z Metą i YouTube
Surowsze kary. Minister zapowiada dokręcenie śruby pijanym kierowcom i dezinformatorom
Surowsze kary. Minister zapowiada dokręcenie śruby pijanym kierowcom i dezinformatorom
Komitet Noblowski pokaże listę prezentów. To pokłosie afery Epsteina
Komitet Noblowski pokaże listę prezentów. To pokłosie afery Epsteina
Autobus runął do rzeki. Nagranie z dramatycznego wypadku w Bangladeszu
Autobus runął do rzeki. Nagranie z dramatycznego wypadku w Bangladeszu