Policja zaapelowała do mieszkańców Warmii i Mazur, aby powiadomili ją o osobach, które zaginęły.
W czwartek świadkowie widzieli, jak pod dwoma albo trzema osobami załamał się lód na jeziorze Bartążek. Świadkiem zdarzenia miał być operator dźwigu, który widział zdarzenie z odległości 500-700 metrów.
Strażacy jednak twierdzą, że na tafli lodu nie ma świeżych śladów, które mogłyby świadczyć o tym, że ktokolwiek w tym miejscu spacerował.
Płetwonurkowie, którzy w czwartek prowadzili przez kilka godzin poszukiwania osób, przerwali je z powodu trudnych warunków: kilkustopniowego mrozu, kruchego lodu oraz zapadającego zmroku.
Ratownicy apelują, by nie wchodzić na lód na jeziorach, bo jest on kruchy i cienki.