Ukraińska młodzież "przejęła" park w Warszawie. Niemal 3 interwencje policji dziennie
Park Świętokrzyski, choć dla jednych jest oazą zieleni w sercu miasta, dla innych stał się miejscem niepokojących zachowań, szczególnie wśród ukraińskiej młodzieży. Dane policyjne wskazują na drastyczny wzrost interwencji.
Jak informuje "Gazeta Wyborcza", od stycznia do listopada 2025 roku funkcjonariusze interweniowali w parku aż 946 razy. Tendencja wzrostowa jest wyraźna: w 2023 roku odnotowano 791 interwencji, a w 2024 roku już 891. Prognozuje się, że liczba ta z pewnością przekroczy tysiąc do końca roku, co oznacza niemal trzy interwencje dziennie.
Dla porównania, w 2022 roku najwięcej interwencji policyjnych w Warszawie (633) miało miejsce na ulicy Skarbka z Gór na Białołęce.
"Ekscesy" w parku w Warszawie
W mediach społecznościowych, zwłaszcza na ukraińskich grupach na Telegramie, krążą nagrania dokumentujące "ekscesy" mające miejsce w parku. Wśród nich są bójki, upijanie się do nieprzytomności, wymachiwanie pistoletami na kulki, a także nagrywanie tzw. "challange'y".
Latem dużą popularność zdobyły filmy, na których nastolatki okaleczały sobie ramiona nożem, choć motywacja stojąca za tym wyzwaniem pozostaje niejasna.
Kontrowersyjny plan pokojowy według USA. Czy Trump sprzedaje Ukrainę?
Jak opisuje gazeta, w parku często można zauważyć rozproszone grupy, zazwyczaj podzielone płciowo. Dziewczęta są bardzo młode, często poniżej 16 roku życia, chłopcy niewiele starsi. Jeden z ukraińskich nastolatków, 17-letni Maks z Dniepropietrowska, który przyjechał do Warszawy w 2022 roku, tłumaczy, że "lubią się bić", a "to tylko sparing, zwykły sport".
Przekonuje, że park, nazywany przez nich "centrum", jest miejscem, gdzie czują się jak u siebie i zawsze mogą spotkać "swoich".
Park pełni rolę miejsca spotkań dla tych, którzy nie mają środków na droższe rozrywki w klubach. Olga, mieszkająca z mamą na Targówku, której ojciec walczy w Ukrainie, wyraża swoje rozgoryczenie. - Nie czujemy się tutaj gośćmi - mówi.
Wspomina o początkowej gościnności Polaków po ataku Putina, ale dodaje, że teraz czuje się jak intruz, mimo że nikomu nie zaszkodziła. Skarży się na wyzwiska na ulicy za rozmowę po ukraińsku.
Działania władz lokalnych
Bartłomiej Tyszka, radny dzielnicy Śródmieście z Koalicji Obywatelskiej, przyznaje, że problem w parku jest złożony. Wskazuje na dobre skomunikowanie miejsca, a także na ciemność i dużą ilość zadrzewienia, co sprawia, że bywalcy czują się tam niewidzialni.
Radny podkreśla, że problem dotyczy nie tylko ukraińskich nastolatków, ale także osób w kryzysie bezdomności. Władze pracują nad rozwiązaniami mającymi na celu zaprowadzenie porządku, a temat ma być omawiany na najbliższej komisji bezpieczeństwa.
Źródło: "Gazeta Wyborcza"