Ukraińska młodzież "przejęła" park w Warszawie. Warszawiacy wzywają policję
Park Świętokrzyski, choć dla jednych jest oazą zieleni w sercu miasta, dla innych stał się miejscem niepokojących zachowań, szczególnie wśród ukraińskiej młodzieży. Dane policyjne wskazują na drastyczny wzrost interwencji.
Media informują, że od stycznia do listopada 2025 roku funkcjonariusze interweniowali na ulicy Świętokrzyskiej aż 946 razy. Jednak policja zauważa, że te statystyki dotyczą całej ulicy, a nie tylko małego skrawka zieleni koło Pałacu Kultury.
- Prawda jest taka, że ponad 900 interwencji dotyczy całej ulicy Świętokrzyskiej. Czyli w to wchodzą kolizje, zakłócenia, anonimowe zgłoszenia, które często nie mają potwierdzenia. Nie powinno się wliczać całej ulicy Świętokrzyskiej, która się ciągnie aż po Nowy Świat, w ten wąski park Świętokrzyski, w którym rzeczywiście przebywa młodzież ukraińska. My mamy tego świadomość. Mamy tam zwiększone patrole policji z OPP z Piaseczna - sierż. szt. Kacper Wojteczko, KRP I w Warszawie, oficer prasowy.
"Ekscesy" w parku w Warszawie
W mediach społecznościowych, zwłaszcza na ukraińskich grupach na Telegramie, krążą nagrania dokumentujące "ekscesy" mające miejsce w parku. Wśród nich są bójki, upijanie się do nieprzytomności, wymachiwanie pistoletami na kulki, a także nagrywanie tzw. "challange'y".
Kontrowersyjny plan pokojowy według USA. Czy Trump sprzedaje Ukrainę?
Jak opisuje gazeta, w parku często można zauważyć rozproszone grupy, zazwyczaj podzielone płciowo. Dziewczęta są bardzo młode, często poniżej 16 roku życia, chłopcy niewiele starsi. Jeden z ukraińskich nastolatków, 17-letni Maks z Dniepropietrowska, który przyjechał do Warszawy w 2022 roku, tłumaczy, że "lubią się bić", a "to tylko sparing, zwykły sport".
Przekonuje, że park, nazywany przez nich "centrum", jest miejscem, gdzie czują się jak u siebie i zawsze mogą spotkać "swoich".
Park pełni rolę miejsca spotkań dla tych, którzy nie mają środków na droższe rozrywki w klubach. Olga, mieszkająca z mamą na Targówku, której ojciec walczy w Ukrainie, wyraża swoje rozgoryczenie. - Nie czujemy się tutaj gośćmi - mówi.
Wspomina o początkowej gościnności Polaków po ataku Putina, ale dodaje, że teraz czuje się jak intruz, mimo że nikomu nie zaszkodziła. Skarży się na wyzwiska na ulicy za rozmowę po ukraińsku.
Działania władz lokalnych
Bartłomiej Tyszka, radny dzielnicy Śródmieście z Koalicji Obywatelskiej, przyznaje, że problem w parku jest złożony. Wskazuje na dobre skomunikowanie miejsca, a także na ciemność i dużą ilość zadrzewienia, co sprawia, że bywalcy czują się tam niewidzialni.
Radny podkreśla, że problem dotyczy nie tylko ukraińskich nastolatków, ale także osób w kryzysie bezdomności. Władze pracują nad rozwiązaniami mającymi na celu zaprowadzenie porządku, a temat ma być omawiany na najbliższej komisji bezpieczeństwa.
Policja jednak zapewnia, że sprawę parku Świętokrzyskiego ma pod kontrolą. - Młodzież jest młoda. Ma prawo do tego. Mamy prawo do niecodziennych zachowań, jeśli są w granicach prawa. Jeżeli nikomu nie dzieje się krzywda, to nie widzę w tym nic złego - mówi Wirtualnej Polsce sierż. szt. Kacper Wojteczko, KRP I w Warszawie, oficer prasowy.
Funkcjonariusz dodaje też, w okolicy parku Świętokrzyskiego przemieszcza się wielu ludzi. - Mamy tam dużo kamer, mamy dużo patroli. Wiemy, co tam się dzieje - mówi policjant.
Źródło: "Gazeta Wyborcza"/WP