Banaś ostro o prokuraturze i rządach PiS. "Można było zamknąć każdego"
Marian Banaś w rozmowie z Onetem zarzuca, że za rządów PiS prokuratura działała politycznie, a na podstawie artykułu 60. Kodeksu karnego można było zamknąć każdego. - Ludzie trafiali do aresztu wydobywczego bez żadnych konkretnych powodów - mówi były prezes NIK.
Najważniejsze informacje:
- Marian Banaś krytykuje system aresztów wydobywczych wprowadzony za rządów PiS.
- Podkreśla niegospodarność rządu Zjednoczonej Prawicy. Przyznaje, że za rządów PiS prokuratura umarzała zawiadomienia NIK. Wskazuje na 421 spraw.
- Były szef NIK krytykuje obecne tempo śledztw i mówi o konieczności zmian kadrowych w prokuraturze.
Były prezes NIK Marian Banaś ocenia w wywiadzie dla Onetu, że w latach rządów PiS doszło do "patologicznej niegospodarności" w wydatkowaniu publicznych pieniędzy. Wskazał m.in. na wybory kopertowe, elektrownię w Ostrołęce, Fundusz Sprawiedliwości i wydatki pandemiczne (zakup maseczek czy respiratorów).
Banaś o tym, co się działo za rządów PiS
Banaś mówi, że kiedy prokuraturą "zarządzał" Zbigniew Ziobro, NIK skierował 421 zawiadomień do prokuratury, które "prawie wszystkie zostały umorzone".
Były prezes NIK uważa, że nawet po zmianie władzy postępowania toczą się zbyt wolno. Wskazuje na sprawę GetBack, gdzie - jak podkreśla - poszkodowanych jest ok. 20 tys. osób na 3,5 mld zł. Jego zdaniem część śledztw przyspieszyła, ale "nie tak, jak powinna". Krytykuje obecne kierownictwo resortu za zbyt wolne decyzje personalne i mówi o prokuratorach delegowanych za czasów PiS.
- Znaczna część tych prokuratorów, a w zasadzie funkcjonariuszy, która została zatrudniona za czasów PiS, nadal pracuje. Im wszystkim powinny zostać postawione zarzuty. I to zarzuty kryminalne - ocenia w rozmowie z Onetem.
Jak wskazuje, "za czasów PiS delegowanych zostało prawie 400 prokuratorów, takich niedoświadczonych, młodych, którzy wypełniali wszystkie polecenia z góry, wydawane przez m.in. Ziobro i jego ludzi".
Były szef NIK twierdzi, że w latach poprzednich w prokuraturze funkcjonował mechanizm podporządkowania politycznego. - Za rządów PiS, na podstawie artykułu 60. Kodeksu karnego, można było zamknąć każdego. Wystarczyło, że ktoś na kogoś doniósł. Ludzie trafiali do aresztu wydobywczego bez żadnych konkretnych powodów - mówi w rozmowie z Onetem.
Sugeruje odpowiedzialność ówczesnego ministra sprawiedliwości, który przebywa dziś na Węgrzech w obawie przed zarzutami prokuratorskimi: - Choć kiedyś mówił, że niewinni nie muszą się niczego bać, stworzył taki system.
Banaś stwierdza, że Ziobro "ma wiele na sumieniu" i dlatego wyjechał na Węgry. - To, co on opowiada, absolutnie nie pokrywa się z faktami wynikającymi z naszych ustaleń dotyczących Funduszu Sprawiedliwości - dodaje.
Źródło: Onet, WP