Amerykanie atakują, Polacy stabilizują
Amerykańscy marines przeprowadzą w
rejonie Karbali w "polskiej" środkowo-południowej strefie
stabilizacyjnej w Iraku operację przeciwko bojówkom radykalnego
przywódcy szyickiego Muktady al-Sadra, kontrolujących dużą część
miasta - dowiedziała się PAP ze źródeł nieoficjalnych. W akcjach ofensywnych nie uczestniczą Polacy, gdyż ich zadaniem jest stabilizacja.
09.04.2004 10:30
Do Karbali skierowano żołnierzy z 1. Grupy Ekspedycyjnej amerykańskiego Korpusu Piechoty Morskiej. Już wcześniej dodatkowe siły amerykańskie skierowano w rejon Kutu w strefie środkowo-południowej. W piątek rano przejęły one kontrolę nad miastem, opuszczonym dwa dni temu przez wojska ukraińskie. Są to pododdziały 1. Dywizji Pancernej i 1. Dywizji Piechoty.
Decyzję o przerzuceniu do strefy środkowo-południowej dodatkowych wojsk amerykańskich podjął dowódca sił koalicyjnych w Iraku, generał Ricardo Sanchez. Uznał on, że przeprowadzenie operacji przeciwko sadrystom jest zasadniczym elementem stabilizacji w regionie.
Według rzecznika wielonarodowej dywizji ppłk. Roberta Strzeleckiego, polscy żołnierze nie będą prowadzili żadnych działań ofensywnych w strefie, bo ich rolą jest stabilizacja.
Ostatniej nocy nadal niespokojnie było w kilku miastach polskiej strefy odpowiedzialności. Siły koalicyjne i budynki atakowane były ogniem z karabinów maszynowych, moździerzami i granatnikami przeciwpancernymi.
Po stronie sił koalicyjnych rannych zostało trzech żołnierzy. Nie ma wśród nich Polaków. Do wymiany ognia dochodziło w Karbali, a także w Diwanii i Hilli.