Wired sprawdził dane za ostatnie 5 lat - w tym czasie do Oscarów nominowanych było ponad 150 filmów. Okazało się, iż zdecydowana większość z nich pojawiała się w sieciach P2P na długo przed tym, jak ich kopie przesłano do członków Amerykańskiej Akademii Filmowej ( w niektórych przypadkach filmy były dostępne w Internecie nawet na 100 dni przed przekazaniem ich członkom Akademii ).
Zdaniem dziennikarze Wired, wyliczenia ta rzucają zupełnie nowe światło na kwestię nielegalnego udostępniania w Sieci filmów. Do tej pory koncerny filmowe zwykle oskarżały o to członków Akademii ( warto dodać, iż niebezpodstawnie - w 2004 r. nielegalne dystrybuowanie kopii przeznaczonych do recenzowania udowodniono aktorowi Carmine Caridi - http://www.kinodomowe.idg.pl/news/72803.html ). W 2003 r. zdecydowano się nawet na zawieszenie wysyłania filmów do akademików - właśnie z obawy przed przeciekami.
Według Wired, za nielegalne udostępnianie tzw. screenerów w Sieci odpowiadają raczej pracownicy wytwórni filmowych, recenzenci, właściciele sklepów z DVD, a niekiedy nawet... studia filmowe, które udostępniając film w sieci ( pozornie nielegalnie ) chcą mu zapewnić odpowiednią reklamę.
Więcej informacji: Wired - http://www.wired.com/wired/archive/15.04/start.html?pg=20.