Gdy kobieta przybyła tam w 1998 r., była już ciężko chora. Trafiła do szpitala. Lekarze dawali jej najwyżej rok życia. Ugandyjka opowiedziała, że w kraju została zgwałcona przez żołnierzy wojsk rządowych z powodu powiązań z jednym z ugrupowań rebelianckich. Twierdziła, że w Ugandzie czeka ją śmierć. Ale azylu nie dostała. Władze orzekły, że standardy leczenia AIDS w Ugandzie nie są gorsze niż w innych krajach Afryki.
Po dziesięciu latach batalii prawnej na Wyspach kobieta wczoraj przegrała ostatnią – w Strasburgu.