WAŻNE
TERAZ

Został ostatni krok. Senat zagłosował za pakietem "CPN"

Afrykanie trafili do rosyjskiej armii. Ich rodziny straciły z nimi kontakt

W ostatnich miesiącach głośno zrobiło się o obywatelach państw afrykańskich, którzy trafili do rosyjskiej armii i zostali wysłani na front w Ukrainie. W stolicy Kenii na ulice zaczęły wychodzić rodziny mężczyzn zwerbowanych do rosyjskiej armii. Zwykle miało się to dziać się wbrew ich woli.

Żołnierz kenijskiej armiiŻołnierz kenijskiej armii
Źródło zdjęć: © East News | TONY KARUMBA
Sławek Zagórski

W Nairobi demonstranci przynoszą pod budynki rządowe zdjęcia swoich bliskich i domagają się od władz informacji o ich losie oraz pomocy w sprowadzeniu ich do domu. Protesty organizowane w stolicy mają stosunkowo niewielką skalę, ale są bardzo emocjonalne. Uczestniczą w nich głównie rodzice i rodzeństwo młodych mężczyzn, którzy wyjechali do Rosji w poszukiwaniu pracy. Wielu z nich od miesięcy nie ma żadnych informacji o swoich bliskich.

Jedną z najbardziej poruszających wypowiedzi podczas demonstracji wygłosiła Monica Wanjiku Gwere, której wnuk wyjechał do Rosji do pracy. Kobieta mówiła mediom, że rodzina nie wie nawet, czy młody mężczyzna jeszcze żyje.

"Powiedzcie prezydentowi, że płaczemy z powodu naszych dzieci. Chcemy, żeby zostali sprowadzeni do domu. Jeśli nie żyją, chcemy przynajmniej móc ich pochować" – apelowała podczas jednego z protestów, cytowana przez Africa News.

Podobne emocje wyrażał Evans Jumba, ojciec jednego z Kenijczyków, którzy znaleźli się w rosyjskich jednostkach spadochronowych. W jego ocenie wielu młodych ludzi zostało wysłanych na front bez realnego przygotowania.

"Nasi synowie nie mają szkolenia wojskowego. Nie można trenować tydzień czy dwa i wysłać człowieka na taką wojnę" – mówił mediom podczas demonstracji.

Obietnica pracy w Rosji

W relacjach rodzin powtarza się podobny scenariusz wyjazdu. Młodzi Kenijczycy mieli otrzymywać propozycje pracy w Rosji. Najczęściej w sektorze ochrony lub przy pracach fizycznych. Pośrednicy obiecywali wysokie zarobki, premie oraz możliwość legalnego pobytu.

Dla wielu młodych ludzi była to oferta trudna do odrzucenia. Bezrobocie wśród młodych w Kenii jest wysokie, a wyjazd za granicę często traktowany jest jako szansa na utrzymanie całej rodziny.

Według relacji protestujących dopiero po przyjeździe do Rosji okazywało się, że zamiast pracy cywilnej czeka ich kontrakt wojskowy. Niektórzy mieli zostać skierowani do ośrodków szkoleniowych, gdzie proponowano im podpisanie dokumentów umożliwiających służbę w rosyjskich siłach zbrojnych.

Jedną z historii opowiadanych przez rodziny podczas protestów jest los młodego Kenijczyka o imieniu Daniel. Wyjechał do Rosji w 2024 r., przekonany, że będzie pracował jako ochroniarz. Jeszcze przed wyjazdem informował rodzinę, że agencja pośrednictwa pracy obiecuje mu dobre zarobki i legalne zatrudnienie.

Po kilku tygodniach od przyjazdu Daniel zadzwonił do domu z informacją, że znajduje się w obozie szkoleniowym. Miał podpisać kontrakt wojskowy i rozpocząć szkolenie. Niedługo później kontakt z nim się urwał. Rodzina dowiedziała się później z mediów społecznościowych, że mógł zostać wysłany na front na Ukrainie. Od tego czasu nie otrzymali żadnej potwierdzonej informacji o jego losie.

Wiadomości z frontu

Inny przypadek dotyczy młodego Kenijczyka, który wysyłał rodzinie krótkie wiadomości z rosyjskiej bazy wojskowej. W jednej z nich pisał, że szkolenie trwało zaledwie kilka tygodni, po czym jego oddział został skierowany w rejon działań bojowych w Ukrainie.

"Nie martwcie się o mnie, wrócę z pieniędzmi" - miał napisać w jednej z wiadomości. Kilka tygodni później kontakt się urwał. Rodzina twierdzi, że od tego czasu nie ma żadnych informacji o jego losie. Właśnie dlatego jego krewni pojawili się na demonstracjach w Nairobi.

Ponad tysiąc Kenijczyków

Skala zjawiska zaczęła wychodzić na jaw dopiero w ostatnich miesiącach. Według informacji przekazanych kenijskiemu parlamentowi ponad tysiąc obywateli kraju mogło zostać zwerbowanych do rosyjskich struktur wojskowych. Wśród nich są osoby, które trafiły bezpośrednio na front, ale także ranni oraz zaginieni. W kilku przypadkach potwierdzono śmierć kenijskich obywateli. Dokładna liczba ofiar nie jest jednak znana, ponieważ wiele rodzin straciło kontakt ze swoimi bliskimi już po ich wyjeździe z kraju.

Sprawa stała się głośna również dlatego, że część rekrutów wysyłała do rodzin wiadomości z rosyjskich baz wojskowych lub z terenów przyfrontowych w Ukrainie. To właśnie te relacje zaczęły budzić niepokój i skłoniły rodziny do nagłośnienia sprawy.

Presja na rząd

Protesty rodzin w końcu wywołały reakcję władz w Nairobi. Kenijski rząd zapowiedział działania dyplomatyczne oraz próbę ustalenia losu obywateli znajdujących się w Rosji. Władze zapowiedziały także śledztwo w sprawie sieci pośredników, którzy mogli organizować wyjazdy do pracy kończące się podpisaniem kontraktów wojskowych.

Rodziny zwerbowanych oczekują jednak więcej. W petycjach kierowanych do parlamentu domagają się sprowadzenia swoich bliskich do kraju oraz pomocy dla rodzin poległych.

Pojawiają się także wezwania do ukarania osób odpowiedzialnych za werbunek. Część organizacji społecznych w Kenii uważa, że proceder mógł nosić znamiona handlu ludźmi.

Dla Wirtualnej Polski Sławek Zagórski

Wybrane dla Ciebie
Łukaszenka mija się z prawdą? Melania Trump: twierdzenie fałszywe
Łukaszenka mija się z prawdą? Melania Trump: twierdzenie fałszywe
Kryzys po ataku USA na Iran. Indie zmuszone do układu z Rosją
Kryzys po ataku USA na Iran. Indie zmuszone do układu z Rosją
Kościół wypłaci ponad 1,6 mln euro ofiarom wykorzystywania seksualnego
Kościół wypłaci ponad 1,6 mln euro ofiarom wykorzystywania seksualnego
Sejm nie odrzucił weta "lex kibic". Tusk: być może dobrze się stało
Sejm nie odrzucił weta "lex kibic". Tusk: być może dobrze się stało
Tragedia na S19. Auto jechało pod prąd, kierowca zginął w pożarze
Tragedia na S19. Auto jechało pod prąd, kierowca zginął w pożarze
USA zmieniają front. Deportują Ukraińców w wieku poborowym
USA zmieniają front. Deportują Ukraińców w wieku poborowym
Kaczyński broni weta Nawrockiego. "Muszą zostać zablokowane"
Kaczyński broni weta Nawrockiego. "Muszą zostać zablokowane"
Zaginięcie matki i syna z Czechowic-Dziedzic. Pilny apel policji
Zaginięcie matki i syna z Czechowic-Dziedzic. Pilny apel policji
Trudna sytuacja Ukrainy. Kończą się środki
Trudna sytuacja Ukrainy. Kończą się środki
"Tracimy czas". Kreml chce powrotu do biznesu z USA pomimo wojny
"Tracimy czas". Kreml chce powrotu do biznesu z USA pomimo wojny
Pożar elewacji we wrocławskim aquaparku. Szybka akcja strażaków
Pożar elewacji we wrocławskim aquaparku. Szybka akcja strażaków
PiS grzmi w Sejmie. "Polacy zapłacili 2 mld za Tuska"
PiS grzmi w Sejmie. "Polacy zapłacili 2 mld za Tuska"